O tym, że porozumienie zostanie podpisane właśnie w środę, pisaliśmy jako pierwsi TUTAJ.

Orlen Lietuva, czyli litewska spółka Orlenu, i Litewskie Koleje (Lietuvos geležinkeliai), kontrolowane przez litewski rząd – to sygnatariusze porozumienia podpisanego wczoraj w Wilnie.
- Mamy ze sobą kilka miesięcy trudnych i twardych negocjacji, w trakcie których obie strony broniły swoich racji. Udało nam się wypracować umowę, która zapewni obu stronom stabilizację, możliwość rozwoju i korzyści ekonomiczne – powiedział Wojciech Jasiński, prezes PKN Orlen.
Odbudowa torów poczeka
O tym, że porozumienie zostanie podpisane właśnie w środę, pisaliśmy jako pierwsi trzy dni temu. Szczegóły są jednak owiane tajemnicą. Orlen podał jedynie, że przewidziany jest równy podział wzajemnych roszczeń, ponadto strony porozumiały się w kwestii taryf oraz opłaty infrastrukturalnej. Z nieoficjalnych informacji litewskiej agencji BNS wynika, że ceny, które Orlen będzie płacić w latach 2017-23, będą niższe od przewidzianych kontraktem, ale wyższe od tego, co Orlen faktycznie płacił (w ramach protestu rafineria płaciła mniej, niż przewidywały faktury). Ponadto strony postanowiły wycofać wzajemne pozwy sądowe.
- Umowa otwiera drogę do szerszej współpracy i inwestycji. O planowanych inwestycjach powiemy więcej pod koniec roku – powiedział Ireneusz Fąfara, prezes Orlenu Lietuva, cytowany przez BNS.
Do rozwiązania pozostała jeszcze kwestia odbudowy odcinka torów do Renge, rozebranych przez Litwinów w 2008 r., tuż po przejęciu rafinerii przez polski koncern. Dla Orlenu był to cios finansowy, bo było to najkrótsze połączenie prowadzące z Możejek na Łotwę. Od tego czasu rafineria musi wozić ropę okrężną drogą kolejową, a więc drożej.
„Kwestia ta nie była przedmiotem negocjacji ze względu na toczące się w Brukseli postępowanie” – głosi komunikat Orlenu.
Stosunki odżyją
Spór Orlenu z Litewskimi Kolejami kładł się cieniem na stosunkach między Polską a Litwą. Temperatura sporu osiągnęła maksimum w 2014 r., kiedy litewski rząd postanowił podwyższyć opłaty za przewóz produktów niebezpiecznych, a zatem także ropy. Od tego czasu Orlen płacił mniej, niż żądał od niego litewski przewoźnik.
Obie strony złożyły pozwy sądowe. Orlen domagał się od kolei zapłaty 70 mln EUR, a koleje od Orlenu – 40 mln EUR.
- Ten spór nie był korzystny ani dla Litwy, ani dla Polski. Szkoda, że pochłonął tak dużo czasu – powiedział Saulius Skvernelis, premier Litwy, w którego kancelarii podpisano porozumienie.