Zgoda nafciarzy z kolejarzami

opublikowano: 26-06-2017, 22:00

Wieloletni spór między Orlenem a litewskim przewoźnikiem zakończy się dziś porozumieniem. Spadną koszty logistyczne rafinerii w Możejkach

Dobra zmiana dotarła na Litwę. Według informacji „PB”, w środę w Wilnie w asyście Sauliusa Skvernelisa, premiera Litwy, i Wojciecha Jasińskiego, szefa Orlenu, zostanie podpisane oficjalne porozumienie, kończące spory między Orlen Lietuva a Lietuvos Geležinkeliai, czyli litewskimi kolejami. To finał trwającej od lat próby sił między spółkami, w której gra toczyła się o dziesiątki milionów euro, płacone za transport paliwa z rafinerii w Możejkach. Szczegóły porozumienia nie są jeszcze znane, ale wiadomo, że udało się wynegocjować nowe taryfy, które przyniosą Orlenowi znaczące oszczędności. Obie strony mają także odstąpić od licznych spraw sądowych i postępowań arbitrażowych, toczących się przed litewskimi sądami.

Zobacz także

Nowy rozdział

Rozwiązanie kolejowego pata na Litwie było jednym z priorytetów Wojciecha Jasińskiego. To właśnie Wilno było celem jego pierwszej podróży zagranicznej w roli prezesa, jeszcze w marcu ubiegłego roku. Spotkał się wtedy w sprawie Możejek z ówczesnym premierem Algirdasem Butkeviciusem, a potem jeszcze kilka razy rozmawiał o rafinerii z litewskimi politykami. Sytuacja zmieniła się na korzyść Orlenu po październikowych wyborach parlamentarnych na Litwie. Władzę objął nowy rząd z Sauliusem Skvernelisem na czele, za czym poszła wymiana prezesów państwowych spółek. Po dekadzie szefem kolei litewskich przestał być niechętny Orlenowi Stasys Dailydka (podał się do dymisji po zarzutach o korupcję i związki z rosyjskimi służbami), którego zastąpił młody menedżer Mantas Bartuška. „Otwarcie nowego rozdziału w relacjach z Orlenem” publicznie zapowiadał Zygimantas Vaiciunas, kierujący resortem energii. I konkretne rozmowy rzeczywiście ruszyły.

— Negocjacje były twarde, ale Litwini w końcu zaangażowali się w nie z partnerskim i profesjonalnym podejściem, o co wcześniej było bardzo trudno — słyszymy ze źródła zbliżonego do Orlen Lietuva. Spółka jest związana z kolejami litewskimi umową obowiązującą do 2023 r. Nieoficjalnie wiadomo, że nowe taryfy przewozowe mają przełożyć się na kilka, kilkanaście milionów euro dodatkowego zysku litewskiej spółki paliwowej rocznie. Ponadto strony mają podzielić się ryzykiem sporów sądowych na pół, co oznacza, że Orlen będzie mógł rozwiązać część rezerw utworzonych na poczet roszczeń strony litewskiej. Zgodnie z ostatnim sprawozdaniem rocznym Orlenu, na koniec 2016 r. przed litewskimi sądami toczyło się łącznie pięć postępowań, w ramach których koleje litewskie domagały się od Orlenu Lietuva zapłaty około 37,5 mln EUR (166 mln zł) z tytułu opłat za przewozy kolejowe. Tymczasem jeszcze w grudniu 2014 r. Orlen Lietuva złożył w wileńskim sądzie arbitrażowym wniosek o wszczęcie postępowania arbitrażowego przeciw kolejom litewskim, domagając się stosowania „prawidłowych stawek za przewozy kolejowe”. Orlen szacował, że uwzględnienie jego żądań skutkowałoby uzyskaniem oszczędności rzędu 41 mln EUR (181 mln zł) w ciągu niespełna dwóch lat lub wypłatą przez Litwinów odszkodowania w wysokości maksymalnie 100 mln EUR (442 mln zł).

Kłopotliwe tory

Orlen toczył spory z kolejami litewskimi od chwili, gdy przejął kontrolę nad rafinerią w Możejkach. Do eskalacji doszło w 2008 r., gdy koleje litewskie rozmontowały odcinek torów do łotewskiej miejscowości Renge, likwidując najkrótsze połączenie Możejek z Łotwą i jej portami. Spór o tory dotarł do Komisji Europejskiej i nie jest elementem porozumienia, które ma zostać jutro podpisane. Orlen Lietuva po odcięciu najkrótszej drogi na Łotwę był w praktyce skazany na korzystanie z usług kolei litewskich. Co prawda miał zapisaną w umowie gwarancję, że jako jeden z największych klientów kolei będzie płacił stawki nie gorsze niż inni, ale w praktyce szybko zaczął skarżyć się na to, że Lietuvos Geležinkeliai wykorzystują pozycję monopolistyczną i nie gwarantują najkorzystniejszych taryf. Dla tracących przez lata duże pieniądze Możejek była to kula u nogi, a w dodatku w 2014 r. koleje zaczęły naliczać dodatkową opłatę infrastrukturalną. Orlen w sprawozdaniu za pierwsze półrocze 2014 r. dokonał odpisu wartości litewskiej spółki na 4,19 mld zł i rozważał nawet wstrzymanie produkcji. Teraz nie ma o tym mowy. Orlen Lietuva po restrukturyzacji i w korzystniejszym otoczeniu rynkowym od 2015 r. zwiększa wykorzystanie mocy przerobowych i przynosi zyski. W 2015 r. sięgnęły one 237 mln USD netto, a w 2016 r. — 238 mln USD (ponad 0,93 mld zł).

Orlen sprząta za granicą

Spór z litewskimi kolejami to jedna z dwóch najważniejszych spraw, z którymi Orlen musi się uporać w zagranicznych spółkach córkach. Drugi spór toczy się w Czechach w akcjonariacie kontrolowanego przez polski koncern Unipetrolu. Orlen ma prawie 63 proc. akcji, a jego polityka nie podoba się drugiemu znaczącemu akcjonariuszowi, słowacko-czeskiej grupie inwestycyjnej J&T (23,7 proc. akcji), która oskarża stronę polską o nadużywanie pozycji dominującej w akcjonariacie, m.in. poprzez przeprowadzanie niekorzystnych transakcji wewnątrz grupy. Strony ścięły się ostatnio na walnym Unipetrolu na początku czerwca. Według informacji „PB”, Orlen chce przeciąć spór w Czechach w sposób radykalny — zamierza wykupić mniejszościowych akcjonariuszy. Biorąc pod uwagę obecną wycenę rynkową Unipetrolu, polski koncern potrzebowałby na ten cel około 3 mld zł. Konkretne rozmowy w tej sprawie mogą ruszyć po powołaniu zarządu Orlenu na następną kadencję, bo obecna formalnie już się skończyła — mandat zarządu wygasa 30 czerwca, czyli w dniu walnego zgromadzenia, zatwierdzającego sprawozdanie za ubiegły rok.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński, współpraca Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu