Orlen rośnie na tańszej ropie

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-01-26 00:00

Na spadkach cen surowca zarabiają rafinerie, a tracą firmy wydobywcze. Orlen pochwalił się więc marżami, ale też postraszył odpisami. Lotos pójdzie w jego ślady

Notowania PKN Orlen cieszą oko akcjonariusza. Cieszą też zapewne analityków, którzy w dziesięciu najświeższych rekomendacjach dla paliwowej spółki wystawili sześć not „kupuj” i jedną „akumuluj”.

Naturalny hedging

Za wzrostem kursu Orlenu stoją spadki na rynku ropy. Firma żyje przecież ze sprzedaży paliw wytwarzanych na bazie kupowanej ropy. Kiedy ceny ropy zniżkują, to surowiec można kupować taniej. Spadają wprawdzie jednocześnie ceny paliw, ale o wiele wolniej niż ropa. A to, w okresie zmian, daje Orlenowi wysokie marże. Widać to w wynikach. W czwartym kwartale marża rafineryjna Orlenu wzrosła z 6,5 USD do 7,5 USD, a to przełożyło się na wyższy zysk EBITDA wg LIFO (czyli zysk operacyjny uwzględniający amortyzację oraz zapasy). Wzrósł z 668 mln zł do 1,26 mld zł. Każdy kij ma jednak dwa końce. Zniżka na rynku ropy zmusza firmy do zaktualizowania wyceny zapasów surowca i aktywów wydobywczych. Orlen zdecydował się na odpisanie 600 mln zł w ramach urealniania wartości zapasów, a także 331 mln zł z tytułu obniżenia wartości spółki wydobywczej w Kanadzie.

— To tylko pokazuje, że w naszej zdywersyfikowanej grupie mamy naturalne zabezpieczenia. Kiedy downstream [przetwórstwo — red.] korzysta z taniejącej ropy, to upstream [wydobycie — red.] ma trudniej. I na odwrót — zauważa Sławomir Jędrzejczyk, wiceprezes Orlenu ds. finansowych.

Lotos też pokaże odpisy

Podobnej struktury wyników można oczekiwać po Lotosie, mniejszym rywalu Orlenu. Raport zostanie opublikowany 6 marca.

— Spadek cen ropy może być dla Lotosu bardziej bolesny niż dla Orlenu, bo Lotos ma większą ekspozycję na wydobycie surowców niż Orlen. Można się spodziewać odpisów. Lotos ze względu na niskie zużycie własne ropy i wysokie gazu generował wyższe marże w rafinerii niż PKN, który ma odwrotne relacje zużycia ropy i gazu. Sytuacja jednak diametralnie się zmieniła. Po drastycznych spadkach cen ropy i przy relatywnie płaskich cenach gazu od połowy 2014 r. PKN stał się bardziej konkurencyjny kosztowo na rynku lokalnym i zaczął zmuszać Lotos do sprzedaży paliw na eksport ze znacznie niższą marżą — uważa Wojciech Kozłowski, analityk Ipopema Securities.

Sławomir Jędrzejczyk przekonuje też, że warto śledzić raporty globalnych firm wydobywczychi skalę odpisów, na które się zdecydują. Od tego zależą ewentualne zmiany wycen aktywów wydobywczych.

— Spodziewamy się, że w związku ze spadkiem wycen część graczy będzie mieć problemy choćby z obsługą kredytów. Monitorujemy więc rynek pod kątem ewentualnych zakupów. Interesuje nas rejon Kanady — tłumaczy Sławomir Jędrzejczyk. Strategia Orlenu zakłada, ramowo, przejęcie pięciu zagranicznych firm wydobywczych w pięć lat (jedna transakcja na rok). W ten sposób firma uzyska stabilne średnie parametry zakupu. I ograniczy ryzyko.

Ropa się ustabilizuje

Rynek oczekuje, że dynamiczny rynek ropy ustabilizuje się w tym roku. Nie będzie dalszych spadków, ale na zwyżki też nie ma co liczyć. A to ponownie ograniczy marże uzyskiwane przez firmy rafineryjne. — Nie przewiduję znaczącej zwyżki notowań ropy. Głównym czynnikiem cenotwórczym jest nadpodaż surowca, a w tej kwestii nic się nie zmieni w najbliższym czasie. Na rynku trwa ostra walka o udziały — zauważa Tomasz Kasowicz, analityk DM BZ WBK. Szacunki DM BZ WBK wskazują, że ropa będzie kosztowała w 2015 r. średnio 52,5 USD za tonę.

— Stabilizacja na rynku surowca przełoży się na spadek marż, ale pamiętajmy, że przy ok. 50 USD za tonę ropy i tak łatwiej jest o marże niż przy cenie 100 USD — podkreśla Tomasz Kasowicz.

Wojciech Kozłowski także nie spodziewa się szybkiego powrotu cen ropy do poziomu 80-90 USD za tonę.

— Oczekuję raczej dalszego wzrostu podaży — wystarczy przypomnieć, że z eksportem ruszy Iran, jeśli zdjęte zostaną z niego sankcje — twierdzi Wojciech Kozłowski.

W jego świeżej rekomendacji, z 12 stycznia, znajdziemy zalecenie „sprzedaj” dla akcji Orlenu. I jest aktualne.

— Mimo spadku cen ropy fundamentalnie na globalnym rynku rafineryjnym niewiele się zmieniło. W krótkim terminie widoczne są oczywiście korzyści w postaci wyższych marż rafineryjnych i petrochemicznych, a także zmniejszenia się przewagi konkurencyjnej rafinerii i petrochemii amerykańskich nad europejskimi. Jednak w dłuższym terminie, kiedy ceny ropy już się ustabilizują, znów będzie wyraźnie widać, że europejskie zakłady są najmniej konkurencyjne kosztowo w ujęciu globalnym, a problem nadpodaży się nie skończył — przekonuje analityk.