Orlen rozwiązał czeski problem

Kwiecień może przynieść Orlenowi upragniony ład w stosunkach z czeskim rządem. Porozumienie zależnego Unipetrolu z Mero tuż tuż

Przełom w polsko-czeskich relacjach „paliwowych”. Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach PKN Orlen ogłosi negocjacyjny sukces. Według czeskiego dziennika „Lidove Noviny”, w kwietniu Unipetrol, czeska firma zależna polskiego koncernu paliwowego, podpisze porozumienie z Mero, państwową firmą zarządzającą czeskim odcinkiem ropociągu Przyjaźń. To koniec kilkuletniego sporu.

Zobacz więcej

Wojciech Jasiński, prezes PKN Orlen Grzegorz Kawecki

— Nie udzielamy żadnych komentarzy na temat wyników negocjacji z Mero — podaje biuro prasowe Orlenu. Mero też nie komentuje, jak podają „Lidove Noviny”. Nasze źródła w Orlenie wskazują jednak, że porozumienie jest niemal gotowe. Jeśli faktycznie dojdzie do podpisania, będzie to oznaczało, że Orlenowi udało się rozwiązać ostatni problem w relacjach z czeskimi władzami.

Nowy rząd, nowy klimat

Na porozumienie zanosiło się już od stycznia, ale strony były ostrożne w przewidywaniach. Konflikt Unipetrolu z Mero trwa wszak od 2009 r. Wtedy to Ceska Rafinerska (Unipetrol jest jej właścicielem) wypowiedziała Mero umowę. Uznała, że narzucane przez Mero stawki za przesył ropy są zbyt wysokie i nierynkowe. Spotkań było od tego czasu wiele, ale przełomu nie przyniosły.

Dopiero w styczniu 2016 r. strony zasiadły do stołu z nową energią. Zdaniem niektórych rozmówców, jest to pokłosie m.in. zmian politycznych w Polsce, które zaowocowały naciskiem nowego rządu na współpracę państw w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Wojciech Jasiński, nowy prezes Orlenu, ma się w kwietniu spotkać w Pradze z czeskim premierem Bohislavem Sobotką. Wcześniej, 8 kwietnia, sam Sobotka ma przyjechać z rządową wizytą do Warszawy.

O treści porozumienia Unipetrolu z Mero wiadomo na razie niewiele. Źródła przekonują, że nowa umowa będzie bardziej elastyczna, uwzględni poziom przesyłanego wolumenu ropy, a także plany remontowe rafinerii (konieczne po zeszłorocznym pożarze w Unipetrolu). Umowa ma obowiązywać do 2020 r. i dać Unipetrolowi „istotne” oszczędności. — Mero nie jest szczególnie przejrzystą spółką, ale takie porozumienie na pewno będzie miało pozytywny wpływ na wyniki Unipetrolu. Choć nie należy zapominać, że kluczowe dla tej firmy i tak są europejskie marże rafineryjne — zauważa Tamas Pletser, analityk Erste Securities.

13 lat sporów

Poza marżami kluczowy jest też jednak czeski klimat biznesowy, nad któregopoprawą Orlen mocno w ostatnich latach pracował.

Problemem dla koncernu były m.in. przepisy o dopłatach na OZE (nowela ustawy energetycznej ograniczyła te dopłaty z początkiem 2016 r.), szara strefa (czeski rząd zaostrzył przepisy o akcyzie i VAT), zarzuty czeskiego rządu dotyczące polityki zakupowej Unipetrolu (w końcu, w 2013 r., Orlen zawarł z Rosnieftem długoterminową umowę na dostawy ropy dla Unipetrolu), a także spory o stawki z Cepro, państwową firmą logistyczną (w zeszłym roku zawarto porozumienie).

Klimat Orlenowi nie sprzyjał, bo już początek jego przygody z Czechami był co najmniej niefortunny. Polski koncern kupił Unipetrol 13 lat temu, w ramach prywatyzacji. Od tego czasu jest w konflikcie z czeskim Agrofertem, któremu rzekomo obiecał odsprzedaż kilku spółek zależnych w atrakcyjnej cenie. Nie zrobił tego, a niedoszły nabywca poszedł do sądu. Dotychczas sądy przyznawały rację Orlenowi — rok temu po raz kolejny orzeczono, że Orlen nie musi płacić Agrofertowi 3 mld zł odszkodowania.

We wrześniu Agrofert się od tej decyzji odwołał. Konflikt z Agrofertem ma też wymiar polityczny, bo właścicielem firmy jest miliarder Andrej Babis, który jest jednocześnie wicepremierem, ministrem finansów i magnatem medialnym, który w portfelu ma m.in. dziennik „Lidove Noviny”. Jako minister finansów Babis nadzoruje Mero. Bliskie porozumienie Unipetrolu z Mero może jednak oznaczać, że biznesmen znalazł w końcu z Orlenem wspólny język.

Orlen bez presji

Sprawy Unipetrolu tradycyjnie budzą w Czechach zainteresowanie, bo to najważniejszy w tym kraju producent i dostawca paliw i petrochemikaliów, do tego notowany na praskiej giełdzie. Obserwatorzy regularnie spekulują na temat zmian własnościowych w tej firmie, a w ostatnich dniach te plotki się nasiliły.

— Dużo się o tym mówi, a także o sporach między Orlenem a mniejszościowym udziałowcem, czyli J&T— zauważa Tamas Pletser. Orlen ma 63 proc. akcji Unipetrolu, a inwestycyjna grupa J&T — 24 proc. Według Pletsera, akcjonariusze mają odmienne zdanie w kwestii dywidendy (Orlen jest im niechętny, J&T ma na nie chrapkę), ponadto J&T może rozważać sprzedaż swojego pakietu lub przejęcie całego Unipetrolu.

— Do tego dochodzi zainteresowanie czeskim rynkiem, wyrażane przez chińskich inwestorów. Myślę jednak, że Orlen nie jest pod żadną presją, która by go skłaniała do sprzedaży Unipetrolu — tłumaczy Tamas Pletser.

Zmiany własnościowe w Unipetrolu nie byłyby zaskoczeniem dla Wojciecha Kozłowskiego, analityka Ipopemy. Uważa Unipetrol za jedną z najtańszych firm rafineryjno-petrochemicznych na świecie, z wyceną o połowę niższą w stosunku do spółek porównywalnych.

— Chcąc szanować akcjonariuszy mniejszościowych Orlen powinien albo zdecydować się na wezwanie na 100 proc. akcji Unipetrolu, albo sprzedać cały pakiet akcji, albo dzielić się wygenerowaną gotówką — uważa Wojciech Kozłowski.

Gotówka kusi

Bo gotówki Unipetrol ma sporo — jej poziom zbliża się wartością do połowy giełdowej kapitalizacji firmy. — Orlen unika wypływu gotówki poza grupę i jest niechętny wypłacie dywidendy. Pieniądze Unipetrolu wykorzystuje stosując tzw. cash pooling i emisję obligacji wewnątrzgrupowych — uważa Wojciech Kozłowski. Orlen twierdzi, że o sprzedaży Unipetrolu nawet nie myśli.

— Jesteśmy zainteresowani rozwojem Unipetrolu. Nasze ostatnie inwestycje, a więc przejęcie całej Ceskiej Rafinerskiej, podpisanie umowy na realizację nowej instalacji polietylenu czy zakup 68 stacji od OMV wyraźnie potwierdzają znaczenie tego rynku dla grupy — informuje Orlen. © Ⓟ

Litewskie przeszkody

Problematycznym rynkiem zagranicznym nadal jest dla Orlenu Litwa. Tamtejsza rafineria w Możejkach, przejęta w 2006 r., od początku sprawia kłopoty. Obecnie głównym problemem jest współpraca z litewskimi kolejami, od których Możejki są w zasadzie uzależnione przy transporcie surowca i produktów. Orlen narzeka głównie na wysokość stawek przewozowych, Litwini nie chcą zaś ich obniżyć.

Unipetrol w faktach i liczbach

PKN Orlen kupił Unipetrol na przełomie lat 2005/06, płacąc 486 mln EUR za 62,99 proc. akcji. Dużym akcjonariuszem jest jeszcze czesko-słowacka grupa inwestycyjna J&T, która ma 24 proc. papierów. Praska giełda wycenia Unipetrol na 119 mln EUR (178 CZK na akcję), a to — jak podkreśla Wojciech Kozłowski z Ipopemy — za mało.

— Wyceniamy akcję Unipetrolu na 253 CZK, co implikuje około 45-procentowy potencjał wzrostu — uważa analityk. Unipetrol przerabia 8,7 mln ton ropy rocznie, w dwóch rafineriach: w Kralupach i Litvinovie. W Litvinovie prowadzi też produkcję petrochemikaliów. Ma spółki handlowe na Słowacji, w Niemczech i na Węgrzech, ponadto prowadzi 339 stacji benzynowych pod marką Benzina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Energetyka / Orlen rozwiązał czeski problem