Orlen z Arabami pójdzie po ropę

Paweł Janas
opublikowano: 2008-08-08 00:00

Partner znad Zatoki Perskiej nie będzie jedyny. Wraca pomysł sojuszu z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem.

Na celowniku

złoża w Afryce Północnej, Polsce i na Ukrainie

Partner znad Zatoki Perskiej nie będzie jedyny. Wraca pomysł sojuszu z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem.

Starania Orlenu o dostęp do złóż ropy naftowej nie przyniosły większych rezultatów. Co zrobi wybrany kilka miesięcy temu zarząd, by osiągnąć sukces? Jacek Krawiec, wiceprezes spółki, ma pomysł.

— Po zrealizowaniu wielu dużych inwestycji i przejęć nasze możliwości sfinansowania programu wydobywczego z pieniędzy własnych czy kredytów są ograniczone. Jedynym wyjściem jest skorzystanie z pomocy partnera strategicznego, najlepiej firmy znad Zatoki Perskiej. Tamtejsze kraje arabskie mają duże złoża ropy naftowej. Chętnie wchodzą też w zagraniczne projekty związane z przetwórstwem czy siecią stacji — mówi Jacek Krawiec.

Pierwsze — choć na razie skromne — doświadczenia w tej dziedzinie Orlen już zebrał. W kwietniu poinformował o wejściu w poszukiwania ropy na szelfie bałtyckim wraz z partnerem — kuwejcką firmą Kuwait Energy Company. Czas na kolejne kroki.

Jacek Krawiec dodaje, że poza inwestorami arabskimi w grę mogliby też wchodzić partnerzy amerykańscy, brytyjscy czy norwescy.

Skąd miałaby pochodzić ropa?

— W tej chwili priorytetowe dla nas kierunki to Polska, Ukraina, Północna Afryka — mówi Jacek Krawiec.

Coś za coś

Polski Koncern Naftowy (PKN) musiałby wynagrodzić przyszłemu partnerowi dopuszczenie do projektów wydobywczych. Jest jednak wątpliwe, by skarb, główny akcjonariusz spółki, zechciał ograniczyć 27-procentowy udział w firmie i zrezygnować z kontroli nad nią.

Czym można zachęcić partnera do współpracy? Orlen pracuje nad pewnymi rozwiązaniami, jednak nie chce ich jeszcze ujawniać. Eksperci snują domysły.

— Firmy, które mają nadwyżki ropy, mogą być zainteresowane czymś w rodzaju wydzierżawienia mocy przerobowych w orlenowskich rafineriach. Nie musi to przy tym wcale wiązać się z dopuszczeniem ich do udziału w akcjonariacie spółki — mówi Przemysław Wipler, ekspert energetyczny z Instytutu Jagiellońskiego, a w czasach rządów PiS dyrektor Departamentu Dywersyfikacji Dostaw Nośników Energii w resorcie gospodarki.

Rozmowy z PGNiG

Tyle na temat planów zagranicznych. W kraju Orlen chce poszukiwać ropy naftowej wraz z Polskim Górnictwem Naftowym i Gazownictwem (PGNiG). Pomysł sojuszu nie jest nowy. W 2006 r. spółki podpisały umowę o współpracy przy wydobywaniu ropy i gazu. Projekt ten umarł jednak śmiercią naturalną. Teraz Orlen chce do niego powrócić.

— Spółki wzajemnie się uzupełniają. Sądzę więc, że celowe jest połączenie sił w pracach poszukiwawczych w kraju, jak również za granicą. Rozmowy robocze na niższym szczeblu trwają. Teraz czas na nowy etap — zapowiada Jacek Krawiec.

Ropa z morza

Nasz rozmówca podkreśla, że dostęp do źródeł ropy nie zapewni spółce pełnego bezpieczeństwa energetycznego. Kluczem są nieprzerwane dostawy surowca dla rafinerii. W Polsce ma to istotne znaczenie w sytuacji, gdy za kilka lat Rosjanie mogą znacznie ograniczyć lub nawet całkowicie odciąć dostawy rurociągiem Przyjaźń.

— Dlatego testujemy możliwości sprowadzania ropy naftowej drogą morską. W lipcu i sierpniu przerobiliśmy 550 tys. ton surowca norweskiego. Wbrew powszechnym opiniom opłacalność jego przerobu jest zbliżona do ropy rosyjskiej Rebco — podkreśla wiceprezes Krawiec.

Litewskie zadanie

Jeszce większe znaczenie ma zapewnienie bezpiecznych i opłacalnych dostaw ropy do litewskiej rafinerii Możejki. Od kilku miesięcy zakład wykorzystuje pełne moce przerobowe (około 10 mln ton rocznie). Tymczasem jeszcze latem 2006 r. Rosjanie zamknęli kurek na tamtejszym odcinku rurociągu Przyjaźń i nic nie wskazuje na to, by mieli zmienić zdanie. Rafineria ratuje się dostawami z morza, co podnosi koszty.

— Rozmawiamy z rządem Litwy o odkupieniu udziałów w terminalu w Kłajpedzie. Nadal chcemy też zbudować rurociąg ropy naftowej z Kłajpedy do Butyngi oraz paliwowy z Możejek do Kłajpedy i Butyngi, by szybciej i taniej ekspediować nasze produkty — wylicza nasz rozmówca.

Jego zdaniem, sprawa ta jest dla Możejek i Orlenu priorytetem. Nie ukrywa też, że bardzo przydałoby się wsparcie polskich polityków.

— Jeżeli projekty te nie zostaną zrealizowane, będziemy musieli ograniczyć inwestycje i dokonać redukcji zatrudnienia w Możejkach. Jednocześnie spróbujemy zbudować rurociągi do jednego z portów łotewskich, choć to już nie będzie tak dobre rozwiązanie — zaznacza Jacek Krawiec.

Okiem eksperta

Przemysław Wipler

ekspert energetyczny z Instytutu Jagiellońskiego

Do wyboru: partner, sojusz lub kapitał

Pozyskanie przez Orlen zagranicznego partnera do projektów wydobywczych to dobry pomysł. Można sobie jednak wyobrazić także inne rozwiązania — na przykład w postaci sojuszu z Grupą Lotos czy PGNiG. Obie te spółki są już zaangażowane w wydobycie. Mimo że partner jest niezbędny, sądzę że sam Orlen także nadal potrafi zdobyć spore pieniądze na wydobycie — i to mimo dużych nakładów inwestycyjnych, które ostatnio poniósł.