Oro Druck ma pretensje do Totalizatora Sportowego

Dawid Tokarz
opublikowano: 21-06-2002, 00:00

Oro Druck i Emerson zarzucają zarządowi Totalizatora Sportowego niejasne działania przy przeprowadzaniu przetargów na dostawy blankietów i rolek do lottomatów. Pierwsza z firm złożyła nawet zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w prokuraturze.

W ubiegłym tygodniu zarząd Totalizatora Sportowego (TS) unieważnił przetarg na dostawę rolek papieru i blankietów, na okres lipiec-wrzesień 2002 r., na których gracze skreślają liczby.

— Kontrola przeprowadzona w łódzkiej firmie Yagra, która wygrała przetarg, wykazała, że spółka ta nie dysponuje zdolnościami produkcyjnymi, które gwarantowałyby jakość i pewność dostaw. Dlatego unieważniliśmy przetarg i w najbliższym czasie ogłosimy nowy — tłumaczy Paweł Burdzy, rzecznik Totalizatora Sportowego.

Zaproponowane przez Yagrę ceny (według nieoficjalnych informacji, 8,90 zł netto za rolkę i 8,79 zł za 1000 blankietów) były najniższe spośród ofert złożonych w przetargu. Jednak szefowie dwóch firm, które wcześniej dostarczały te materiały do TS, twierdzą że kierowane przez nich spółki mogły złożyć jeszcze niższe oferty. Nie zostały one jednak do przetargu zaproszone.

Do 30 września 2001 r. praktycznym monopolistą w dostawach rolek papieru i blankietów do TS była firma Oro Druck z Zabora w województwie lubuskim, należąca do dwóch niemieckich biznesmenów. Kontrakt regulowała umowa z 21 kwietnia 1997 r. Jesienią 2001 r., gdy zbliżał się koniec jej obowiązywania, zarząd TS, kierowany przez Wacława Bilnickiego (obecnego członka zarządu), zdecydował o przeprowadzeniu dwóch przetargów: na dostawy rolek i blankietów do końca 2001 r. oraz na 2002 r. Pierwszy przetarg wygrał Oro Druck, mimo że zaproponowana cena (blisko 30 zł brutto za rolkę) była o blisko 10 zł wyższa niż dotychczasowa. Do podpisania umowy jednak nie doszło.

— Cenę rzeczywiście podbiliśmy do około 25 zł netto, ale to z powodu bardzo trudnych warunków, m.in. krótkiego terminu dostawy. Przy przetargu na 2002 r. zaproponowaliśmy ceny dużo niższe, po 11 zł, ale przetarg niespodziewanie odwołano — mówi Christof Olejniczak, prezes i główny właściciel Oro Druck Polska.

— Umowa nie weszła w życie, ponieważ Oro Druck nie zaakceptował harmonogramu dostaw, będącego integralną jej częścią. Wysoka cena zaproponowana przez Oro Druck była zaś konsekwencją działań samego prezesa Olejniczaka, który za wszelką cenę dążył do tego, aby w TS zabrakło rolek i blankietów, co pozwalało mu na zaproponowanie wysokich cen. Po tym, jak dowiedzieliśmy się dodatkowo o rozesłaniu przez pana Olejniczaka faksów do dyrektorów oddziałów TS z żądaniem, aby wypowiedzieli posłuszeństwo kierownictwu TS, zarząd zdecydował o definitywnym zaprzestaniu współpracy z Oro Druck i unieważnieniu przetargu na 2002 r. — mówi Paweł Burdzy.

W tej sytuacji, w trybie nadzwyczajnym, 16 października 2001 r. TS złożył zamówienie w szwedzkiej firmie Stalfors. TS przy nabywaniu towarów, których wartość przekracza 50 tys. EUR (obecnie około 190 tys. zł), musi organizować przetargi. Aby to ominąć, zarząd TS tego samego dnia zawarł ze Stalfors trzy umowy. Wartość każdej z nich nie przekraczała 50 tys. EUR. Część zapotrzebowania TS zaspokoiła także polska firma Geruchfeldt z Tomaszowa Mazowieckiego, która wcześniej drukowała dla TS materiały reklamowe. Jak udało się nam dowiedzieć, pierwsza partia rolek została wprowadzona do użytku bez wymaganej numeracji. Geruchfeldt nie był bowiem w stanie sprowadzić w krótkim czasie maszyn z Niemiec do numerowania rolek.

Po zaspokojeniu bieżących potrzeb władze TS zdecydowały, że będą organizować przetargi co trzy miesiące, a praktycznie jedynym kryterium wyboru danej oferty będzie cena. I tak w okresie styczeń-marzec 2002 r. dostawcą rolek dla TS został Geruchfeldt, blankietów zaś — polska firma Emerson. W okresie kwiecień-czerwiec natomiast Emerson dostarczał rolki, a Geruchfeldt — blankiety. Majowy przetarg (ostatnio unieważniony) na dostawy na III kwartał 2002 r. wygrała zaś właśnie polska firma z Łodzi — Yagra. Nagłośnienie w mediach całej sprawy z dostawami rolek i kuponów do TS spowodowało, że swoje zainteresowanie przystąpieniem do kolejnych przetargów wyrażało coraz więcej firm. Powodowało to spadek cen. Do tych przetargów nie zaproszono jednak Oro Druck.

— Zgłaszaliśmy swój akces do wszystkich przetargów, jednak zarząd TS nie reagował. Złożyliśmy nawet oficjalną ofertę z zaproponowaną ceną na poziomie 8 zł netto za rolkę i za 1000 kuponów. To też pozostało bez echa — mówi Christof Olejniczak.

W tej sytuacji złożył on w prokuraturze zawiadomienie o popełnieniu przez obecne władze TS przestępstwa niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Prokuratura Rejonowa Warszawa Północ śledztwo jednak umorzyła. Oro Druck odwołał się od tej decyzji. Warszawska Prokuratura Okręgowa może uchylić postanowienie o umorzeniu, albo skierować sprawę do sądu, który zdecyduje ostatecznie o jej finale.

To nie jedyna sprawa dotycząca współpracy Oro Druck z TS, którą prowadzi stołeczna Prokuratura Okręgowa. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożyły bowiem także władze TS. Doniesienie dotyczy działania na szkodę spółki przez zarząd, kierowany przez Sławomira Sykuckiego. W 1997 r. podpisał on umowę z Oro Druck, która — zdaniem obecnych władz TS — uzależniła spółkę od dostaw lubuskiej firmy, wykonywanych ponadto po rażąco niekorzystnych cenach. Zarząd kierowany przez Sławomira Sykuckiego miał działać na szkodę TS także przy sprzedaży 12 proc. udziałów w Oro Druck, jakie miał do kwietnia 1997 r.

— Dla upozorowania poprawności transakcji przeprowadzono wycenę wartości udziałów TS w Oro Druck, z tym że biegłemu zlecono jedynie oszacowanie wartości księgowej spółki. Tymczasem jej wartość rynkowa była wyższa. Nasz księgowy różnicę ocenił ostrożnie co najmniej na 1,77 mln zł — mówi nasz informator z TS.

Zdaniem Sławomira Sykuckiego, sprzedaż akcji Oro Druck odbyła się zgodnie z obowiązującymi procedurami i za zgodą organu założycielskiego, czyli Ministerstwa Finansów.

— Zrobienie wyceny rynkowej było trudne, bowiem w tamtym czasie była to jedyna tego typu spółka w Polsce — tłumaczy Sławomir Sykucki.

Udało nam się dotrzeć do pisma rady nadzorczej TS do Ministerstwa Skarbu Państwa z końca maja 2002 r. Organ nadzorczy spółki popiera w nim niezapraszanie do przetargów Oro Druck. Zdaniem RN, wymierne straty finansowe TS z tytułu współpracy z lubuską spółką tylko w latach 1996-2001 sięgają 45 mln zł. Kwota ta powstała z wyliczenia różnicy między cenami, jakie zapłacił TS za dostawy rolek i kuponów przez Oro Druck, a kwotą, jaką by zapłacił, gdyby zamawiał te materiały po cenach proponowanych przez firmę obecnie (po 8 zł netto za rolkę i 1000 kuponów). Christof Olejniczak twierdzi, że nie można robić takich wyliczeń, ponieważ poprzednio materiały były drukowane na droższym, zagranicznym papierze, a obecna oferta dotyczy papieru polskiego.

Przedstawiciele firm biorących udział w przetargu mówią jednak, że różnica w cenie papieru nie jest nawet w połowie tak duża, jak różnica w cenach oferowanych przez Oro Druck poprzednio i obecnie.

Zarzuty w stosunku do warunków, na jakich organizowane są przetargi, podnoszą także inne firmy. Jedną z nich jest Geruchfeldt, który nie został zaproszony do ostatniego, majowego przetargu.

— Mimo że wcześniejsze przetargi wygraliśmy, proponując najniższe ceny, do ostatniego nas w ogóle nie zaproszono. Jestem zawiedziony, ponieważ gdy TS brakowało rolek i kuponów, to my wywiązaliśmy się ze swoich zobowiązań bardzo dobrze. Nie wiadomo, dlaczego nie dano nam nawet szansy startu w przetargu — mówi Jan Feldt, prezes i właściciel Geruchfeldt.

Paweł Burdzy tłumaczy, że władze państwowego giganta do ostatniego przetargu zaprosiły firmy dysponujące lepszą bazą produkcyjną niż Geruchfeldt.

Zastrzeżenia do reguł rządzących przetargami ma także m.in. Emerson.

— Wcześniej warunki przetargów były ostre i spełnić je mogło niewiele firm. Obecnie są one bardzo luźne i prawie każdy może je wypełnić. Chodzi choćby o to, że np. tolerancja gramatury (wagi papieru na mkw.) wynosi aż 15 proc., co jest niespotykane. Dlatego dziwne jest, że nie wszystkie firmy, które wyrażają zainteresowanie, są zapraszane do przetargów — mówi Adam Banaszczyk, prezes Emerson Polska.

Oro Druck już wniósł do sądu dwa pozwy o odszkodowanie od TS na kwotę blisko 250 tys. zł. Kolejne dwa pozwy są przez firmę przygotowywane. Według nieoficjalnych informacji, tym razem chodzi o dużo wyższą kwotę — blisko 15 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane