Orzeł wychodzi z cienia

MGOR
opublikowano: 2009-01-20 13:32

Zarząd Orła twierdzi, że spółka najgorsze ma już za sobą. Zwiększa przychody i obiecuje zyski.

- Stan, jaki zastaliśmy w spółce pod koniec sierpnia, był dramatyczny. Nie było żadnej produkcji w toku ani gotówki, deficyt wynosił 6 mln zł, a wszelkie zobowiązania handlowe i budżetowe były przeterminowane. Przez cztery miesiące udało nam się zrestrukturyzować firmę, zawrzeć ugody z wszelkimi wierzycielami i zmniejszyć deficyt o połowę. Co więcej, na skutek inwestycji kapitałowej Evip Progress, który objął 16 mln akcji po 10 gr, posiadamy obecnie około 2 mln zł nadwyżki w gotówce. Spółka na bieżąco płaci swoje zobowiązania i nie ma żadnych zagrożeń dla jej dalszego istnienia. Evip zamierza zainwestować w spółkę kolejne 1,6 mln zł (łącznie będzie to 4 mln zł), jednak nie odbędzie się to poprzez objęcie kolejnej emisji kierowanej – podsumował Rafał Czupryński, prezes Orła.  

Zdaniem szefa spółki, obecny jej kurs nie odzwierciedla wartości. Poziom zapasów łatwo zbywalnych, posiadanych nieruchomości i gotówki przewyższa prawie dwukrotnie obecną wartość rynkową. W ramach restrukturyzacji zarząd zmniejszył o połowę budżet płacowy (poprzez zwolnienia pracowników).

- Przeprowadzone działania w najbliższych dwóch latach przyniosą niespełna 6 mln zł oszczędności – dodaje Rafał Czupryński.

Zarząd chwali się, że w czwartym kwartale wzrosła sprzedaż.

- Szacujemy, że w całym 2008 r. wyniosła 18 mln zł – ujawnia prezes Orła.

W tym roku zarząd chciałby zwiększyć sprzedaż do 23 mln zł i wypracować około 1 mln zł zysku netto.

Spółka myśli też o lepszym zagospodarowania posiadanego majątku. Orzeł posiada 15 ha gruntu w Mysłakowicach i 4 ha w Kowarach, a zdaniem zarządu potrzebuje jedynie około 4 ha.

- Dlatego albo całkowicie przeniesiemy produkcję do pobliskich Kowar i zainwestujemy w nowoczesny zakład, albo wydzielimy kilka hektarów na działce w Mysłakowicach i tam skupimy całą produkcję oraz magazyn – tłumaczy Rafał Czupryński.

W Mysłakowicach Orzeł chciałby uruchomić centrum handlowe, z restauracjami, sklepami, być może z małym browarem - na wzór łódzkiej Manufaktury lub powstającego centrum w Żyrardowie; tyle, że z przepięknym widokiem. Miałoby ono mieć powierzchnię ok. 40-45 tys. m2. Najbliższe centrum tego typu jest odległe o około 100 km. Centrum powstałoby w istniejących już przedwojennych budynkach, które wymagają jedynie renowacji.

- Na razie jest to jednak tylko pomysł – przyznaje Rafał Czupryński.