Wymagane 115 podpisów błyskawicznie zebrano, o złożeniu wniosku premier Donald Tusk poinformuje w Wielkim Tygodniu. Całość liczy aż… 68 stron, co dowodzi, że pismo firmowane przez grupę posłów zostało przygotowane przez kancelaryjnych prawników. Na szczęście po odcedzeniu rozwodnionej argumentacji już na trzech pierwszych stroniczkach znajduje się miąższ, czyli osiem skonkretyzowanych ciężkich grzechów prezesa NBP nie tyle wobec Dekalogu, ile Konstytucji RP. W skrótowej formie zebrane zostały w ramce poniżej.
Sejmowa procedura może potrwać wiele miesięcy, jeśli nie… lat. Tak naucza trybunałowa historia III RP, przypomnę tylko dwa przykłady. Ćwierć wieku temu Sejm zdominowany przez Akcję Wyborczą Solidarność i Unię Wolności tropił Włodzimierza Cimoszewicza, byłego premiera, oraz Marka Belkę, byłego wicepremiera i ministra finansów, za niezłożenie w 1997 r. projektu budżetu do Sejmu odchodzącego, lecz dopiero do nowo wybranego. Sprawa była żenująca, wałkowała się przez całą kadencję 1997-2001 i w końcu została umorzona. Potem ekipa Leszka Millera chciała się odegrać i w 2002 r. wnioskowała odwetowo o postawienie przed TS premiera Jerzego Buzka i ministra Jarosława Bauca za tzw. dziurę budżetową, która objawiła się w lecie 2001 r. tuż przed wyborami. Sprawa również upadła, ponieważ wnioskodawcy nie uzyskali wymaganej wobec premiera większości trzech piątych. W zestawieniu z przyczynami budżetowymi niepoważnie wyglądały w 2014 r. pomysły stawiania przed TS znowu Marka Belki, ale jako prezesa NBP – za wypowiedzi ujawnione w aferze podsłuchowej.
Wniosek wobec Adama Glapińskiego miesza rozmaite wątki. Najważniejszy jest punkt pierwszy, bo opisany w nim proceder był rzeczywiście zbrodnią wobec finansów publicznych. Ale za sprawstwo kierownicze powinien odpowiadać przede wszystkim premier Mateusz Morawiecki. Pisałem o tej kreatywnej księgowości i puszczaniu miliardów bokiem obok budżetu wielokrotnie. Wniosek obejmuje skromną kwotę 144 mld zł, wiarygodny Polski Instytut Ekonomiczny oszacował tylko w jednym roku 2022 skalę szkodliwego procederu na… 324 mld zł. We wniosku znalazł się również zarzut o osobistą pazerność Adama Glapińskiego, który wymusił podniesienie jego wynagrodzenia do poziomu apanaży prezesów banków komercyjnych. Natomiast czysto partyjny jest zarzut popierania przez prezesa NBP przed wyborami Mateusza Morawieckiego i straszenia Donaldem Tuskiem. No a kogóż miał promować współtwórca i dawny wiceprzewodniczący Porozumienia Centrum, członek najtwardszego zakonu Jarosława Kaczyńskiego…
Zapowiada się ciekawa rozgrywka nowych władców z poprzednimi, bijąca na głowę beznadziejne komisje śledcze. Wbrew opiniom PiS kwestia wymaganej w Sejmie większości stała się jasna – skoro Trybunał Konstytucyjny pod wodzą Julii Przyłębskiej w styczniu unieważnił, jako zbyt niski, próg większości bezwzględnej, to chwilowo… nie ma żadnego przepisu szczególnego i obowiązuje ogólna norma konstytucyjna. A zatem prezes NBP może zostać postawiony przed TS nawet stosunkiem głosów 1:0, przy 459 posłach wstrzymujących się. Opinia organu Julii Przyłębskiej, że wymagany próg należy podnieść do trzech piątych Sejmu, to przecież wyłącznie… uniżona prośba petenta do ustawodawcy, która nie ma jakiegokolwiek decyzyjnego znaczenia.
► Prezes NBP w latach 2020-21, wspólnie z przedstawicielami Rady Ministrów, Polskiego Funduszu Rozwoju, Banku Gospodarstwa Krajowego i niektórych banków komercyjnych, kierował skupowaniem przez NBP skarbowych i nieskarbowych papierów wartościowych, co pośrednio finansowało pozaustawowo deficyt budżetowy w łącznej kwocie co najmniej 144 mld złotych.
► Działania wymienione w powyższym punkcie prezes NBP realizował bez należytego upoważnienia od Rady Polityki Pieniężnej (RPP).
► Prezes w grudniu 2020 r. i marcu 2022 r. podejmował interwencje walutowe bez należytego upoważnienia od zarządu NBP, co najmniej część z nich miała ma celu osłabienie wartości złotego.
► Prezes w latach 2021 i 2023 realizował działania sprzeczne z założeniami polityki pieniężnej przez prowadzenie skupu aktywów w warunkach rosnącej inflacji oraz obniżanie stóp procentowych – co bezpośrednio wiązało się z kampanią wyborczą i prowadziło do osłabienia wartości złotego.
► Prezes utrudniał niektórym członkom RPP oraz zarządu NBP dostęp do dokumentów, a także zniekształcał ich wypowiedzi w protokołach z posiedzeń.
► Prezes 23 sierpnia 2023 r. wprowadził w błąd ministra finansów przy opracowywaniu projektu ustawy budżetowej na 2024 r. przez bezpodstawne poinformowanie rządu o wpłaceniu przez NBP 6 mld zł z zysku za 2023 r., gdy naprawdę bank centralny miał stratę co najmniej 17 mld zł.
► Prezes w 2019 r. przeforsował i realizował uchwały zarządu NBP, tworzące mechanizm automatycznego naliczania prezesowi cokwartalnych stałych nagród, oderwanych od stopnia jego zaangażowania oraz wyników osiąganych przez bank centralny.
► Prezes w 2023 r. uchybił konstytucyjnemu nakazowi jego apolityczności przez zaangażowanie się w agitację wyborczą na rzecz PiS, a przeciwko PO – między innymi publicznie chwaląc premiera Mateusza Morawieckiego i ostrzegając przed powrotem na stanowisko premiera Donalda Tuska, a także zatrudniając działaczy PiS na kierowniczych stanowiskach w NBP.

