Ostatnia szansa

Maria Trepińska
opublikowano: 2005-01-27 00:00

W połowie lutego okaże się, czy Węglozbyt ma szanse na układ. Tymczasem na światło dzienne wypływają dokumenty o inwestycji w WRJ.

Nadal niepewny jest los Węglozbytu, dawnej centrali handlującej węglem w kraju. Pod koniec ubiegłego roku zarząd założył wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu. W połowie lutego mogą zapaść kluczowe decyzje.

— Przygotowaliśmy program naprawczy. Jest szansa na wyprowadzenie spółki na prostą przy współpracy z Kompanią Węglową (KW) — mówi Jerzy Góra, prezes Węglozbytu.

Węglozbyt zamierza sprzedawać odbiorcom indywidualnym węgiel z kopalni należących do KW. Czy to wystarczy, aby uratować firmę? Teoretycznie KW powinno na tym zależeć. Wszak ma 70 proc. akcji Węglozbytu. Obecnie działalność spółki nadzorują Tomasz Czarnota (sędzia komisarz) i Mirosław Możdżeń (nadzorca sądowy).

— Na początku lutego mam otrzymać od zarządu Węglozbytu bilans wraz z opinią biegłego. Wtedy będzie można ocenić sytuację — mówi Mirosław Możdżeń.

Problem w tym, że były zarząd spółki (odwołany w 2004 r. po przejęciu kontroli przez KW) wykazywał zyski, a nowy ujawnił gigantyczne straty, sięgające 73 mln zł na koniec września 2004 r.

— Zobowiązaliśmy audytora do zweryfikowania, czy poprzedni zarząd ukrywał straty i czy wyliczenia nowego są prawidłowe — mówi Wiesław Blaschke, członek rady nadzorczej Węglozbytu.

Wpływ na wielkość strat miały także nietrafione inwestycje, m.in. nabycie 3 proc. akcji za 5 mln zł w Walcowni Rur Jedność (WRJ). Dlatego resort skarbu zamierza sprawdzić, czy rada nadzorcza, którą kieruje Andrzej Anklewicz, skutecznie nadzorowała pracę poprzednich zarządów.

— To Jan Szlązak, były wiceminister gospodarki, domagał się, aby Węglozbyt objął udziały w WRJ. Rada nadzorcza była przeciwna —mówi Wiesław Blaschke.

W dokumencie, który wiceminister wysłał 12 lutego 1999 r. do zarządu Węglozbytu, czytamy: „Sprawa wymaga pilnych decyzji. Podejmowane przeze mnie osobiste próby uaktywnienia pozwalają wstępnie określić moje oczekiwania w stosunku do Pana firmy na objęcie udziałów wysokości 5 mln zł.”

Nie udało nam się uzyskać komentarza od Jana Szlązaka.