Ostatnie tango w obecnej formule

opublikowano: 17-02-2019, 22:00

Organizowany od 1998 r. Charytatywny Bal Dziennikarzy to jedna z najbardziej prestiżowych, a z naturalnych powodów — najgłośniejsza impreza sezonu karnawałowego w stolicy.

Prowadzona przez dziennikarski wolontariat fundacja praktycznie wdraża ideę społecznej odpowiedzialności biznesu. Dzięki sponsorom udawało się corocznie przekazywać na bardzo konkretne cele sporą kwotę netto, w 2018 r. ponad 400 tys. zł, a łącznie dotychczas ponad 4 mln zł. Notabene starszy od balu o rok „Puls Biznesu” prawie od początku był jego patronem medialnym.

Niemal od początku Charytatywnego Balu Dziennikarzy jesteśmy jego patronem medialnym.
Zobacz więcej

Niemal od początku Charytatywnego Balu Dziennikarzy jesteśmy jego patronem medialnym.

Z soboty na niedzielę 16/17 lutego w auli Politechniki Warszawskiej hulała 19. edycja. Był to powrót balu do źródeł. Kilka razy lokalizowany bywał gdzie indziej, m.in. w hotelu Bristol, a w 2018 r. w gmachu Ufficio Primo. Numer 19 (a nie już 22) potwierdza, że nie w każdym roku bal się odbył, z różnych przyczyn — środowiskowej żałoby, braku sponsorów, a nawet zarezerwowania terminu w sobotę… już po Popielcu. Edycja 19. została jednak ogłoszona przez fundację Charytatywny Bal Dziennikarzy jako ostatnia w obecnej formule, która się wyczerpała. Zasobni sponsorzy potworzyli własne fundacje i docierają do klientów z projektami CSR bez pośrednictwa. Oczywiście istnieje możliwość kontynuowania balu jako zwykłej imprezy karnawałowej, która wyjdzie na zero. Tegoroczne wejściówki-cegiełki kosztowały: po 200 zł dla czynnych dziennikarzy i osób towarzyszących, po 450 zł dla pozostałych, a po 900 zł za miejsce siedzące przy stoliku. Te ostatnie rozchodzą się błyskawicznie, bo celebrytów chętnych do ogrzania się w medialnym blasku zawsze jest dość.

Charytatywny Bal Dziennikarzy przez lata zyskał ogromną wartość dodaną. Stał się jedną z dwóch wielkich inicjatyw integrujących środowisko, tą drugą jest gala „Press” z wyborem Dziennikarza Roku. Notabene idea balu zrodziła się w 1998 r. dosłownie przy dziennikarskim stoliku w holu Sejmu, na początku rządów Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Fundację zgodnie założyli dziennikarze z ostro rywalizujących mediów, w tym największych telewizji. Ekumeniczność utrzymywała się przez blisko dwie dekady, bawił się tzw. główny nurt i nisze, zawsze tworzyły się naturalnie kółka korporacyjne, ale absolutnie bezkonfliktowo. Chętnie bywali politycy różnych opcji, w tym kilku premierów, a w 2010 r. bardzo dobrze czuli się na dziennikarskim parkiecie Maria i Lech Kaczyńscy — niecałe trzy miesiące przed tragedią smoleńską...

Od trzech lat tzw. dobra zmiana wszystko to zniszczyła. Podczas 19. edycji w auli bawiło się około 800 osób, zdecydowaną większość stanowili dziennikarze, prezenterzy, rzecznicy, PR-owcy etc. W tym tłumie dosłownie na palcach ręki można było zliczyć reprezentantów stanowiącej od zawsze balową potęgę Telewizji Polskiej. I to wyłącznie z redakcji mniej konfliktowych w odbiorze społecznym, np. zagranicznej. Żadna z twarzy propagandy rządowej nawet nie śmiała kupić wejściówki-cegiełki, które przecież dostępne były dla każdego. I bardzo dobrze, w auli oddychało się zdrowszą atmosferą. Pieszczochy władzy już rok temu zorganizowały kadłubową, własną zabawę ostatkową z maskami karnawałowymi na twarzach. To naprawdę świetny pomysł — wtedy łatwiej spojrzeć w lustro. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu