Na zamknięciu Dow Jones tracił 1,4 proc., a S&P 500 i NASDAQ zniżkowały o 1,7 proc.
Sesja upłynęła pod znakiem kluczowych danych makro z gospodarki. Niestety, złych danych. Liczba wniosków o zasiłek wzrosła o 12 tys., do 500 tys. To poziom najwyższy od listopada 2009 r.
- Zawsze można zlekceważyć takie dane i stwierdzić: „to przecież tylko jeden tydzień”. Ale nie tym razem. Średnia czterotygodniowa rośnie, a w odczytach widać wyraźny trend” – komentował Tim Quinlan, ekonomista Wells Fargo.
Z równie nieprzychylnym przyjęciem spotkał się odczyt indeksu koniunktury w rejonie Filadelfii. Niespodziewanie wskaźnik był ujemny, co oznacza regres w sektorze wytwórczym. Zgodny z prognozami był natomiast indeks wskaźników wyprzedzających Conference Board.
- Ludzie są sfrustrowani tym obrazem sytuacji – komentował Philip Dow, odpowiedzialny za strategię rynku akcji w RBC Wealth Management.
Jego zdaniem za sprawą słabych danych makro wielu inwestorów może dojść do wniosku, że akcji po prostu nie warto trzymać w portfelu.
Słaba koniunktura na parkiecie nie oznacza jednak braku okazji inwestycyjnych. Zdaniem Cliffa Remily’ego, zarządzającego w Thornburg Investment Management w najbliższych miesiącach będziemy mieli do czynienia ze wzmożoną aktywnością na rynku fuzji i przejęć.
Ceny akcji nadal są niskie, bilanse przedsiębiorstw są w dobrym stanie, a przepływy pieniężne więcej niż solidne. W ochronie zdrowia i spółkach technologicznych jest dużo gotówki. A tam, gdzie jest dużo gotówki, pojawia się pokusa, aby ją wydać – podkreśla Remily.
Wśród tuzów nowojorskiego parkietu uwagę zwracał blisko 4 – proc. spadek Intela. Największy na świecie producent chipów zgodził się przejąć producenta oprogramowania antywirusowego McAfee ze znaczną premią wobec wartości rynkowej. Posiadacze akcji tej drugiej spółki mogli cieszyć się z 57 – proc. wzrostu kursu akcji.