Oto finaliści wyborów Mistrza GPW 2017

opublikowano: 28-01-2018, 22:00

Za obrońcą tytułu Mistrza GPW - CD Projekt- kolejny świetny rok. Jego rywalem w finale jest PKO BP

(Ankieta powinna pojawić się poniżej. Jeżeli jej nie widzisz, kliknij w nazwę pary)

CD Projekt - PKO BP

 

CD Projekt

 Za obrońcą tytułu Mistrza GPW kolejny świetny rok. „Wiedźmin” wciąż się sprzedawał, notowania wciąż rosły, a kasa spółki wciąż była wypchana pieniędzmi. Środek ciężkości powoli zaczyna się jednak przesuwać w stronę „Cyberpunka”, o czym spółka najlepiej przekonała się w ostatnim kwartale roku. Tegoroczna droga CD Projektu do finału była naprawdę trudna. W pierwszej rundzie spółka odprawiła z kwitkiem jednego z najlepszych debiutantów ostatnich lat — Dino Polska.

Później, po ciężkim boju producent „Wiedźmina” wygrał w ćwierćfinale z Dekpolem, a więc spółką, która w 2017 r. wypracowała najwyższą stopę zwrotu na całej GPW. W półfinale CD Projekt trafił na starą znajomą, czyli Jastrzębską Spółkę Węglową, z którą walczył w zeszłorocznym finale. Historia się powtórzyła i ponownie to producent gier okazał się lepszy, czym zapewnił sobie udział w tegorocznym finale. Za spółką przemawiają mocne argumenty. Najlepszą miarą rynkowego sukcesu CD Projektu jest jego kurs.

2017 r. był kolejnympo 2016 i 2015, który spółka zakończyła wyraźnym wzrostem wartości. W ciągu dwunastu miesięcy pomiędzy końcem grudnia 2016 a końcem grudnia 2017 r. giełdowa wartość CD Projektu wzrosła o 88,5 proc. W efekcie wartość spółki po raz pierwszy w historii przekroczyła 10 mld zł, co zrobiło z niej mocnego kandydata do zasilenia indeksu WIG20 w niedalekiej przyszłości. Po drodze producent „Wiedźmina” wypłacił też pierwszą w swojej historii dywidendę, a na konta akcjonariuszy trafiło 101 mln zł. Wciąż mocną stroną CD Projektu są wyniki finansowe.

Choć od premiery ostatniej dużej gry studia — „Wiedźmina 3” — minęło już przeszło dwa i pół roku, do spółki wciąż płynie szeroki strumień pieniędzy. Po pierwszych trzech kwartałach 2017 r. spółka miała 340 mln zł przychodów i 154 mln zł zysku netto, odpowiednio o 19,1 i 9,9 proc. mniej niż przed rokiem. Całkiem nieźle jak na spółkę, która żyje, odcinając kupony od sukcesu tytułu, który miał premierę w maju 2015 r. Oczywiście po drodze pojawiły się dwa dodatki oraz „Gwint”, ale to wciąż pochodne „Wiedźmina 3”.

Zresztą rok 2017 w CD Projekcie miał być właśnie rokiem„Gwinta”. To na promocji tej gry skupiali się marketingowcy spółki, a gracze co chwila informowali byli o ulepszeniach i nowościach. Rzeczywistość jednak często bywa inna od tego, co sobie założymy, i podobnie było w przypadku CD Projektu. Skupianiem się na „Gwincie” zarząd spółki wyraźnie sugerował, że nie chce w tym roku rozmawiać o szczegółach „Cyberpunka”, gracze się jednak coraz bardziej niecierpliwili. W końcu sprawy przybrały mało przyjemny dla spółki obrót.

Zaczęło się od plotek, że spółka nie najlepiej traktuje swoich pracowników. Później pojawiły się sugestie, że „Cyberpunk” ma spore opóźnienie i może się nie pojawić przed końcem 2020 r. Zarząd dementował, spirala się jednak nakręcała. Dodatkowo w tym czasie pojawiły się słabsze od oczekiwań wyniki za trzeci kwartał. W efekcie akcje CD Projektu zaczęły gwałtownie tanieć, stanowiąc w listopadzie i na początku grudnia spore obciążenie dla mWIG40. Kryzys nie trwał jednak długo.

Odbicie zaczęło się jeszcze w grudniu 2017 r., później pojawiło się słynne „beep” na Twitterze oraz nowe plotki mówiące o tym, że grywalna wersja „Cyberpunka” może zostać zaprezentowana graczom już na targach E3, które odbędą się już w czerwcu. Na rynek powrócił optymizm, a CD Projekt w połowie stycznia znów zawitał w okolice swoich historycznych maksimów. Sprawy za niebyłą uznać jednak nie sposób, uwidoczniła się bowiem spora presja związana z „Cyberpunkiem”. Spółka o grze informowała już w pierwszym kwartale 2012 r., od tego czasu minęło już prawie 6 lat, a inwestorzy i gracze nadal o produkcji wiedzą niewiele.

Nie jest znana nawet data jej premiery, co stanowi główną siłę napędową plotek i domysłów. Według studia wszystko idzie zgodnie z planem, ale cierpliwość części inwestorów i graczy powoli się jednak kończy. Spółce więc ciężko może być kontynuować rajd bez nowości ze świata „Cyberpunka”. Wiele wskazuje jednak na to, że w 2018 r. spółka w końcu odsłoni karty. Nawet jeżeli kampania marketingowa przed premierą „Cyberpunka” będzie zgodnie z zapowiedziami szybka, o dacie samej premiery będzie trzeba poinformować z wyprzedzeniem. Wcześniej też światło dzienne powinny ujrzeć materiały promocyjne.

A czas goni. Spółka zapowiedziała do 2021 r. stworzenie „Cyberpunka” i jeszcze jednej gry najwyższej klasy. To sugerowałoby pojawienie się jednego z tych tytułów w 2019 r., kampania może więc ruszyć jeszcze w 2018. Jako że o drugiej grze wciąż nie padło ani jedno słowo, należy przypuszczać, że tytułem, który pierwszy ujrzy światło dzienne, będzie „Cyberpunk”. Na korzyść spółki w 2018 r. zagrać może także inny element. Netflix na ten rok zapowiedział premierę swojego serialu o Wiedźminie. Wprawdzie nie będzie on ściśle powiązany z grą, jednak moda na „Wiedźmina” może powrócić. To dobrze wróży zarówno stworzonej przez CD Projekt trylogii, jak i wciąż rozwijanemu „Gwintowi”.

Będzie powtórka?: CD Projekt, kierowany przez Adama Kicińskiego, ma szanse na obronę tytułu Mistrza GPW. Do tej pory w ośmioletniej historii plebiscytu nikomu się to nie udało. (fot. WM)

 

PKO Bank Polski

Jeszcze nigdy spółka kontrolowana przez państwo nie została Mistrzem GPW. Czy największy polski bank to zmieni? Na pewno umiejętnie łączy tradycję z nowoczesnością. Ponad 55 mld zł warte były na koniec 2017 r. wszystkie akcje PKO BP, co czyniło tę instytucję największą pod względem kapitalizacji polską spółką giełdową.

Bank jest przy tym modelowym przykładem tego, co niekiedy nazywa się starą gospodarką. W tym przypadku można to zresztą odczytywać zarówno w przenośni, jak i dosłownie. 7 lutego 2018 r. minie 99 lat od powołania Pocztowej Kasy Oszczędności, z której w prostej linii wywodzi się dzisiejszy PKO BP. Dekret powołujący PKO podpisali naczelnik państwa Józef Piłsudski i premier Ignacy Paderewski. Nieco później działalność kasy uregulował Sejm specjalną ustawą. Do dziś państwowa pępowina nie została przecięta.

Bank został skomercjalizowany, wprowadzony na giełdę, działa na mocno konkurencyjnym rynku, ale za sznurki wciąż pociągaw nim państwo. W tym sensie ewentualne zwycięstwo PKO BP będzie wyjątkowe. W siedmiu dotychczasowych edycjach wyborów Mistrza GPW wygrywały spółki prywatne. Co prawda rok temu Jastrzębska Spółka Węglowa dotarła do finału, ale jej potencjał wyczerpywał się z etapu na etap. W półfinale zwyciężyła stosunkiem głosów zaledwie 51 proc. do 49 proc.

PKO BP miał w tym roku 54 pkt. proc. przewagi nad pokonanym półfinalistą. Tyle że była to Grupa Lotos, również kontrolowana przez państwo. Na wcześniejszych etapach rywalizacji, konkurencja banku z odzieżowym LPP i budującym mieszkania Dom Development była bardziej wyrównana. Kurs akcji PKO BP wzrósł w 2017 r. o 57 proc. Na pewno pomógł spadek wartości franka szwajcarskiego. Rok 2017 r. zakończył na poziomie 3,57 zł, podczas gdy na koniec 2016 r. kosztował 4,12 zł. Przecena sprawiła, że coraz mniej dyskutuje się o ustawowym uregulowaniu kwestii kredytów hipotecznych powiązanych z kursem walut obcych. PKO BP ma ich najwięcej, co w dużej mierze jest konsekwencją działalności nie tylko samego PKO BP, co przejętej w 2014 r. Nordei.

I choć przy skali działalności PKO BP udział kredytów walutowych w portfelu banku nie jest wcale największy na rynku, to co bardziej radykalne pomysły na wyeliminowanie ich z sektora bankowego — np. poprzez przymusowe przewalutowanie po kursie sprzed lat — na pewno odbiłyby się niekorzystnie na wynikach. Nie mając na razie tego problemu, bank kierowany przez Zbigniewa Jagiełłę udowadnia, że nawet spółka kontrolowana przez państwo potrafi zarabiać dla akcjonariuszy, poprawiając marżę odsetkową nawet w otoczeniu rekordowo niskich stóp procentowych i jednocześnie wzmacniając pozycję na rynku.

Ta ostatnia jest na tyle znacząca, że trudno to robić w drodze fuzji, ale realizowane w 2017 r. przejęcia takich podmiotów jak Raiffeisen- Leasing Polska czy KBC TFI pokazują, że nawet niewielkie możliwości bank stara się wykorzystać. W sierpniu PKO BP rozpoczął obsługę budżetów obejmującej kilkanaście miast Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. We wrześniu podpisał umowę na obsługę budżetu województwa pomorskiego. Tym samym wśród klientów banku jest już osiem województw, osiem miast wojewódzkich i wspomniana metropolia. Potencjał PKO BP doceniają też korporacje. PKN Orlen zawarł umowę na prowadzenie systemu cash pool, którego celem jest centralizacja płynności finansowej w spółkach Orlenu z Polski, Niemiec, Czech, Litwy, Łotwy, Estonii i Szwecji. Porozumienie z PGNiG to również pomysł na przyciągnięcie do placówek banku klientów detalicznych. Umożliwia im bezprowizyjne regulowanie rachunków za gaz.

Takie łączenie korzyści dla instytucji i zwykłych ludzi bank stosuje też w usłudze masowe wypłaty. Dzięki niej firmy lub instytucje dokonujące wypłat ludziom preferującym gotówkę mogą robić to za pośrednictwem bankomatów PKO BP. Bank nie ukrywa, że wprowadzone w sierpniu rozwiązanie zainspirował program 500+. Wcześniej w systemie bankowości internetowej pojawiła się możliwość złożenia wniosku o sporządzenie przez urząd skarbowy wstępnego zeznania podatkowego PIT-37 i złożenia go w imieniu podatnika. Użytkownikom aplikacji IKO udostępniono inicjowanie płatności w urzędach kodem Blik.

Niemal stulatek nie zamyka się więc na innowacje naszych czasów. Również w segmencie małych firm widać innowacyjność. Bank połączył swój system z Centralną Ewidencją Informacji o Działalności Gospodarczej (CEIDG), by przez automatyczne pobieranie danych z CEIDG uprościć otwieranie rachunków firmowych. Bankowa spółka leasingowa umożliwiła zaś leasingowanie urządzeń sprzedawanych przez sklepy internetowe.

Pod koniec 2017 r. PKO BP został uhonorowany jako lider w udzielaniu gwarancji de minimis. Od ich pojawienia się w 2013 r. jest rok w rok liderem w ich sprzedaży. Łącznie udzielił gwarancji na około 8,9 mld zł i wygenerował ponad 16 mld zł akcji kredytowej. Jakość obsługi bezpośredniej, funkcjonalność platformy internetowej oraz profesjonalizm pracowników domu maklerskiego PKO BP docenili natomiast gracze giełdowi uczestniczący w corocznym badaniu Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. Inwestorzy instytucjonalni swoje uznanie wyrazili nieco inaczej — to dzięki nim PKO BP stał się w 2017 r. liderem obrotów na warszawskim rynku akcji.

 

Odbicie: PKO BP, którego prezesem jest Zbigniew Jagiełło, za 2016 r. nie zasłużył nawet na nominację do szesnastki wyróżnionych firm. Rok 2017 r. był jednak bardzo udany, a bank stał się największą polską spółką na GPW. (fot. WM)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński, Adam Torchała Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Oto finaliści wyborów Mistrza GPW 2017