Owoce i warzywa szybko się psują

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-07-26 22:00

W ciągu trzech lat w sektorze zanotowano ponad 100 upadłości i likwidacji. Sytuacja będzie się pogarszać — przewidują w branży

Niskie ceny nie są w stanie pokryć kosztów produkcji i kredytów — takie głosy słychać coraz częściej w firmach zajmujących się produkcją warzyw i owoców. Do tej pory najgłośniej było o Jabłuszku, grupie producentów z Drwalewa, których miało dobić m.in. rosyjskie embargo. Bankructw w całej branży było jednak znacznie więcej, a to niestety jeszcze nie jest apogeum.

Seria bolesnych ciosów

— Na koniec czerwca 2013 r. w bardzo dobrej i dobrej kondycji finansowej było blisko 72 proc. polskich firm działających w sektorze owocowo-warzywnym. Dokładnie trzy lata później, w czerwcu 2016 r., 70,4 proc. jest w słabej i bardzo złej sytuacji. Jednocześnie w ostatnich trzech latach względem 102 przedsiębiorstw z sektora odnotowano zdarzenia prawne odnoszące się do upadłości lub likwidacji — mówi Tomasz Starzyk z Bisnode, które przeanalizowało sytuację 2,1 tys. firm zajmujących się hurtową sprzedażą świeżych owoców i warzyw.

— To głęboko niepokojące dane. A wiemy, że trudno jest nie tylko małym podmiotom, ale również czołówce — komentuje Waldemar Żółcik, prezes Stowarzyszenia Polskich Dystrybutorów Owoców i Warzyw Unia Owocowa (SPDOiWUO). Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP, dodaje, że problem dotyczy nie tylko sadowników, ale również obsługujących ich firm.

— O potencjalnych upadłościach słychać nie tylko wśród grup producentów, ale też firm handlowych, które wydłużają terminy płatności albo nie wypłacają pieniędzy. Przez to producenci również tracą płynność. To dodatkowy cios: borykamy się przecież z niższymi obrotami, spowodowanymi mniejszymi cenami. Nie nauczyliśmy się jeszcze funkcjonować w realiach rosyjskiego embarga, a obecna sytuacja to błędne koło — komentuje Mirosław Maliszewski. Podkreśla, że i tak trudną sytuację producentów pogarszają problemy z unijnym dofinansowaniem zrealizowanych inwestycji. Chodzi o 51 podmiotów.

— Grupy te mają wstrzymane płatności z tytułu rzekomych nieprawidłowości w wykorzystaniu funduszy. Chodzi o tzw. dochodzenie do uznania. Upraszczając — grupy producentów przeprowadziły inwestycję i w określonym czasie miały osiągnąć wyznaczone parametry, jak np. poziom obrotów, wolumen odbioru jabłek od członków grupy, czy zbudować obiekt przechowalniczy. To jest właśnie dojście do uznania, które oznacza zwrot 75 proc. poniesionych wydatków. Tymczasem teraz te płatności zostały wstrzymane. Jeśli gdzieś nastąpiły nieprawidłowości, jesteśmy za ściganiem takich grup, ale nie można stosować odpowiedzialności zbiorowej i traktować w ten sposób aż tylu organizacji — twierdzi szef Sadowników RP.

Oczyszczenie rynku

Waldemar Żółcik przypomina, że branża poniosła też spore wydatki na zdobycie nowych odbiorców. — Jeździliśmy do Afryki i krajów Bliskiego Wschodu. To powoli przynosi efekty, ale na razie jeszcze się nie zwróciło — dodaje szef SPDOiWUO. Zdaniem Andrzeja Szwai, prezesa Caroty, główny problem tkwi gdzie indziej.

— Produkcja nie jest problemem. Z odpowiednim kapitałem każdy ma dostęp do technologii, więc Rosjanie też szybko nauczyli się uprawiać warzywa, które im dostarczaliśmy. W efekcie na świecie mamy za dużo towaru, a nasze ceny przestały być na tyle konkurencyjne, żebyśmy zdołali wszystko sprzedać. Warzywa korzeniowe w Hiszpanii czy Holandii są tylko nieznacznie droższe od polskich — tamtejsze sieci handlowe zaopatrują się u siebie, zwłaszcza że klient ceni rodzimą produkcję. Nasz handel nie zachowuje się tak elegancko w stosunku do polskich producentów — twierdzi Andrzej Szwaja. Zdaniem Mirosława Maliszewskiego, to wszystko powoduje, że kryzys w branży będzie się pogłębiał. Podobnie sytuację ocenia Andrzej Szwaja.

— Rozwiązaniem jest konsolidacja i oczyszczenie rynku, które wiąże się z kolejnymi bankructwami. Większe, silniejsze podmioty będą musiały skupiać się na poszukiwaniu nowych sposobów produkcji, lepszej jej organizacji i oszczędności. Kiedyś wygrywaliśmy, lokując gros eksportu w Rosji. Dziś musimy konkurować z całym światem — uważa szef Caroty. © Ⓟ

ODWRÓCENIE PROPORCJI: W połowie 2013 r. ponad 70 proc. firm było co najmniej w dobrej kondycji finansowej. W czerwcu 2016 r. ponad 70 proc. jest co najwyżej w słabej kondycji — mówi Tomasz Starzyk z Bisnode, firmy zajmującej się informacją gospodarczą. [FOT. WM]