PAK straszy załogę bankructwem

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2015-11-26 22:00

Energetyczna firma Zygmunta Solorza-Żaka ratuje się cięciami. Chce sprzedać spółki z grupy. Analitycy wskazują na Pątnów II

Nastroje w Koninie są minorowe. Zespół Elektrowni Pątnów Adamów Konin (PAK), największy pracodawca w regionie, zapowiedział natychmiastowe cięcia kosztów, które w założeniu dotkną pracowników.

Marek Wiśniewski

„Zarząd szuka oszczędności we wszystkich elementach działalności, np. poprzez czasowe zawieszenie Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy czy obniżanie kosztów produkcji” — głosi oświadczenie wydane wczoraj przez zarząd PAK. To złe wieści, ale PAK nie ma wyjścia. To prywatna firma energetyczna, kontrolowana przez Zygmunta Solorza-Żaka, jednego z najbogatszych Polaków. Po trzech kwartałach ma 21 mln zł zysku, wobec 67 mln zł przed rokiem, a perspektywy — kiepskie. PAK produkuje prąd, wykorzystując węgiel brunatny, „najbrudniejszy” surowiec z punktu widzenia klimatu. To oznacza, że w grupę uderzają rosnące ceny uprawnień do emisji CO 2, a do tego — jako że PAK nie ma sieci dystrybucji i sprzedaje energię na rynku hurtowym — mocno cierpi na spadku hurtowych cen energii.

Zdaniem analityków, zarząd Katarzyny Muszkat, który kierował PAK przez ostatnie trzy lata, nie doceniał tych zagrożeń. Spodziewał się wzrostu cen energii, co dziś okazuje się błędem. Katarzyna Muszkat straciła pracę na początku października, jej następca (Janusz Kaliszyk, od lat współpracujący z miliarderem), wytrzymał na stanowisku nieco ponad miesiąc. W ostatnich dniach jego obowiązki przejął Wojciech Piskorz, szef rady nadzorczej PAK, też od dawna związany z firmami Zygmunta Solorza-Żaka. Zaczął ostro, od spotkania ze związkami zawodowymi. „Powiadomił, że oczekuje zawieszenia układu zbiorowego pracy na dwa lata. Jeżeli się nie zgodzimy, to będą zwolnienia grupowe, a w konsekwencji groźba upadłości firmy z końcem 2016 r. — relacjonował spotkanie „Przegląd Koniński”.

— Usłyszeliśmy, że PAK to spółka prywatna, w związku z czym właściciel nie będzie brał pod uwagę sytuacji w regionie. Jeszcze nigdy nie było tak dramatycznej sytuacji — dodaje, w rozmowie z „PB”, szef jednego ze związków zawodowych działających w PAK. Dramatyzmu oświadczenia nie łagodzi brak oficjalnych pomysłów na poprawę biznesowego losu PAK. Zwłaszcza że zarząd wspomina w oświadczeniu o „sprzedaży niektórych spółek zależnych”. Nie podaje, o których spółkach myśli. Spekulacje analityków wydają się tymczasem sensacyjne.

— W grupie ZE PAK zwróciłbym uwagę na spółkę, w której znajduje się blok Pątnów II, najnowsze z aktywów, a na dodatek jedyne, które generuje znaczące przepływy pieniężne — mówi Paweł Puchalski, szef działu analiz DM BZ WBK.

Pozostałe bloki, w obecnych warunkach makroekonomicznych, generują straty. W oświadczeniu zarząd nie ujawnia, jaki ma na nie pomysł. Z narzekań na brak polityki państwa (której owocem jest „niska cena energii elektrycznej, która nie zawsze pozwala na pokrycie pełnych kosztów jej produkcji”) można wnioskować, że PAK będzie się domagał wsparcia dla swoich bloków. O tym może zadecydować choćby PSE, odpowiadające za bezpieczeństwo dostaw energii w kraju. Może do tego wykorzystać m.in. mechanizmy rynku mocy, co w swojej rekomendacji dla PAK przewiduje m.in. DM PKO BP. W to, że państwowe instytucje znacząco wesprą prywatny PAK, powątpiewa jednak Paweł Puchalski. Zwłaszcza jeśli ratowania nadal będzie wymagał bankrutujący sektor górnictwa węgla kamiennego.

— PAK z całą pewnością nie otwiera listy wytwórców energii, których państwo mogłoby być skłonne wspierać — uważa Paweł Puchalski.