PAK wzywa państwo na pomoc

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2016-03-01 22:00

Energetyczna firma Zygmunta Solorza-Żaka jest w takich tarapatach, że o graniu do tej samej bramki z inwestorem mówi się już nawet w MSP

Problemy Zespołu Elektrowni Pątnów- -Adamów-Konin (PAK), producenta energii pozyskiwanej z węgla brunatnego, najłatwiej opisać liczbami. 72 proc. — to spadek giełdowej kapitalizacji firmy w ciągu ostatnich 12 miesięcy; 2/3 — o tyle, w porównaniu z poprzednim rokiem, spadł zysk netto po trzech kwartałach 2015 r.; 30 EUR za tonę — o taką minimalną cenę europejskich uprawnień do emisji CO 2

CO PAŃSTWOWE, CO PRYWATNE:
CO PAŃSTWOWE, CO PRYWATNE:
ZE PAK produkuje energię w elektrowniach w Pątnowie, Adamowie i w Koninie, pokrywając 7 proc. krajowego zapotrzebowania na prąd. Po sierpniowym kryzysie energetycznym, wywołanym upałami, rząd ma jasność, że PAK jest w systemie potrzebny. Właściciel nie ma jednak jasności, jak na tym zarabiać pieniądze.
KACPER KOWALSKI-FORUM

apelują Niemcy i Francja, co w porównaniu z dzisiejszymi cenami, ok. 5,2 EUR/t, oznacza wielkie ryzyko dla biznesów opartych na węglu brunatnym, czyli „najbrudniejsze” z paliw energetycznych.

Są jeszcze nieokreślone setki milionów (lub miliardy) odpisów wartości aktywów, na które PAK może się zdecydować przy okazji marcowej publikacji raportu za zeszły rok — tym bardziej prawdopodobne, że odpisy mają już za sobą konkurencyjne PGE czy Tauron. Zygmunt Solorz-Żak, właściciel PAK, jest jednym z najbogatszych Polaków, ale tej inwestycji raczej nie zalicza do udanych, choć też jej nie żałuje (komentarz obok).

Na przestrzeni ostatniego półrocza szukał na elektrownię pomysłu, myślał o sprzedaży (spółka tak potaniała, że to — zdaniem naszych rozmówców — już nieaktualne), szukał też odpowiedniego menedżera. W końcu zatrudnił Aleksandra Grada, byłego polityka PO, a ostatnio wiceprezesa Tauronu.

Skarb nie będzie nękać

Jeszcze kilkanaście dni temu wydawało się, że do biznesowych problemów PAK doszły problemy polityczne. Ministerstwo Skarbu Państwa podało, że przyjrzy się, czy PAK właściwie wywiązuje się ze zobowiązań prywatyzacyjnych wobec kopalni Adamów i Konin. Medialna wrzawa związana z „prześwietlaniem imperium Solorza” zaskoczyła chyba sam resort skarbu, który dziś mityguje nastroje. — Z panem Solorzem gramy do tej samej bramki — ujmują to obrazowo urzędnicy MSP.

Faktem jest, że do 31 marca PAK musi zdać raport z inwestycji w 2015 r., a do końca 2016 r. wypełnić wszystkie zobowiązania prywatyzacyjne, ale raczej nie będzie miał z tym problemu. Na koniec 2014 r. poinformował ponoć, że wydał już 240 z 250 mln zł zadeklarowanych inwestycji. Skarb rutynowo będzie to sprawdzać. Nie bez znaczenia jest też to, że karanie Solorza-Żaka lub — w skrajnym wypadku — anulowanie prywatyzacji to ostatnie, o czym skarb marzy. PAK, który ma 7-procentowy udział w krajowej produkcji energii, jest systemowi potrzebny.

A odebranie kopalni inwestorowi oznaczałoby, że to skarb ponosiłby koszty np. wygaszania starej odkrywki w Adamowie. Skarb musiałby się też zmierzyć z pozostałymi problemami PAK (bo kopalnie są ściśle z PAK związane). Wśród nich jest np. problem nowych odkrywek — potrzebnych PAK ze względu na biznes, ale nieakceptowanych przez lokalne społeczności (za którymi w kampanii wyborczej ujął się nawet prezydent Andrzej Duda).

Regulacje i cięcia

Cudów w PAK nie zrobi jednak nawet Aleksander Grad. Scenariusz jest tylko jeden i wszyscy go znają. — Rynek mocy i cięcie kosztów — mówią chórem analitycy, kiedy pyta się ich o ratunek dla PAK.

— Dialog, długoterminowe rozwiązania, poprawa efektywności — mówi to samo, ale ładniej, sam Aleksander Grad (wywiad — obok, a w dłuższej wersji na www.pb.pl).

— Liczę na regulacyjne wsparcie państwa — potwierdza Zygmunt Solorz-Żak. Rynek mocy to europejska koncepcja, która zakłada, że elektrowniom będzie się płacić nie za wyprodukowaną energię, ale za gotowość do jej produkcji. To rozwiązanie ma poprawić rentowność bloków węglowych i gazowych, które dziś zmagają się z konkurencją tańszych, ale mniej stabilnych źródeł odnawialnych. Problem w tym, że w Polsce koncepcja jest w powijakach, a jej kształt muszą opracować wspólnie PSE (operator systemu), Urząd Regulacji Energetyki i rząd.

To potrwa. Niełatwe będzie też cięcie kosztów. PAK to największy pracodawca w rejonie Konina, a o nowych miejscach pracy tam nie słychać. Nagłym ratunkiem może się jednak okazać wzrost hurtowych cen energii na krajowym rynku, którego analitycy — z uwagi na zaangażowanie państwa w ratowanie górnictwa, w czym droższy prąd mógłby pomóc — starają się nie wykluczać. Wtedy cud w PAK zrobi się sam.

OKIEM WŁAŚCICIELA

Nie żałuję, liczę na wsparcie państwa

ZYGMUNT SOLORZ-ŻAK

właściciel 51 proc. akcji ZE PAK

Nie żałuję inwestycji w PAK. To ważny projekt w moim życiu biznesowym, choć w ostatnich latach sytuacja na rynku energetycznym zmieniła się w sposób niekorzystny dla polskich wytwórców energii, a także dla sektora wydobywczego. Nie oczekujemy od państwa wsparcia kapitałowego, tylko regulacyjnego, ale przede wszystkim chcielibyśmy — jako firma prywatna — być traktowani jak partnerzy. Jesteśmy otwarci na współpracę z rządem w celu ratowania i rozwoju polskiej energetyki. Nominacja Aleksandra Grada, czyli osoby mającej wiedzę i doświadczenie w sektorze, a także sprawnie poruszającej się w środowisku biznesowym i regulacyjnym, może w tym pomóc. Liczymy również na jego umiejętność komunikowania się ze stroną społeczną.