Pakiet drogowy kolejną ciężką próbą rządu PiS

opublikowano: 05-06-2018, 22:00

Niezgadzający się muszą zmontować w Radzie UE tzw. mniejszość blokującą, czego np. w sprawie dyrektywy o delegowaniu rządowi się nie udało.

Porażka rządu w sprawie niekorzystnej dla polskiego biznesu unijnej dyrektywy o pracownikach delegowanych stała się faktem już w marcu. Wtedy ostateczny jej tekst został uzgodniony przez Parlament Europejski (PE) oraz drugą izbę legislacyjną, czyli ministerialną Radę Unii Europejskiej, obradującą w tym półroczu pod przewodem Bułgarii. Maraton formalnych głosowań jednak nadal trwa, chociaż nie ma już mowy o żadnej wolcie. Co najwyżej może zdarzyć się taki obciach, jak w ubiegłym tygodniu w Strasburgu omyłkowe głosowanie niektórych europosłów PO i PSL… za dyrektywą, ponoć z powodu chaosu panującego na sali obrad PE. Wynik 456:147, przy 49 wstrzymujących się i 99 nieobecnych, poszedł jednak w świat i nie pozostawił wątpliwości.

Parlament Europejski w ostatnim roku kadencji może już nie zdążyć uchwalić tzw. pakietu drogowego.
Zobacz więcej

Parlament Europejski w ostatnim roku kadencji może już nie zdążyć uchwalić tzw. pakietu drogowego. Fot. Vincent Kessler-Forum

Wśród nadchodzących z unijnych instytucji hiobowych wieści niespodziewanie przebił się promyk nadziei. Pracująca nad tzw. pakietem drogowym branżowa komisja PE opowiedziała się za tym, by transport międzynarodowy nie został objęty wspomnianą wyżej dyrektywą ogólną (szczegóły — w tekście powyżej). Ze względu na pozycję polskich przewoźników na unijnym rynku obronienie ich przed radykalną podwyżką kosztów osobowych byłoby ogromnym sektorowym sukcesem, łagodzącym ogólne poczucie klęski. Trzeba jednak pamiętać, że korzystna dla nas wstępna opinia komisji PE to zaledwie pierwszy przyczółek, bynajmniej nie najważniejszy.

W razie występowania konfliktów między państwami, na pierwszy plan decyzyjny przed PE wysuwa się Rada UE. Europosłowie są rozrzuceni w ponadnarodowych grupach politycznych i końcowy rozkład 751 głosów staje się wypadkową wielu czynników. Sytuacja w Radzie UE jest zdecydowanie bardziej klarowna — 28 branżowych ministrów głosuje zgodnie z decyzjami ich rządów, wyrażającymi interesy państw. Niezgadzający się na jakieś ustalenia muszą zmontować tzw. mniejszość blokującą, czego np. w sprawie dyrektywy o delegowaniu rządowi PiS się nie udało. W kwestii pakietu transportowego jednolity front trzyma twarde jądro UE, czyli kraje w centrum wspólnoty, w których koncentrują się tranzytowe autostrady — Francja, kraje Beneluksu i Niemcy. Dla przewoźników z naszego regionu, zwłaszcza polskich, to przejaw protekcjonizmu państw rozwiniętych, które chcą wypchnąć ze swoich szlaków bardziej konkurencyjne firmy z biedniejszej części.

30 czerwca prezydencję Rady UE kończy Bułgaria, a od 1 lipca pałeczkę przejmuje Austria. Akurat w sprawie pakietu drogowego jej rząd bezwzględnie trzyma stronę twardego jadra i zrobi wszystko dla rozciągnięcia przepisów dyrektywy ogólnej o pracownikach delegowanych także na transport. Zapowiada się zatem długa i ciężka walka, w której szanse rządu PiS na zmontowanie w Radzie UE mniejszości blokującej nie są większe, niż były w przegranej sprawie dyrektywy ogólnej. Dlatego najlepszą taktyką może będą starania o… odsunięcie uzgodnień pakietu drogowego w czasie i niezakończenie wątku w obecnej kadencji PE. Wobec standardowego tempa unijnej legislacji można uznać, że wybory już niedługo — w weekend 23-26 maja 2019 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Pakiet drogowy kolejną ciężką próbą rządu PiS