Pakiet kadrowy został dopięty

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2024-06-27 20:10

Kończący kwartał planowy szczyt Rady Europejskiej (RE) 27 czerwca w Brukseli był pierwszym zwyczajnym po wyborach do Parlamentu Europejskiego (PE).

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Naturalnie trzeba uwzględniać okoliczność, że 27 prezydentów i premierów już 17 czerwca zjechało się na nieformalną kolację o charakterze rozpoznawczo-przygotowawczym. Jej celem było choćby parafowanie porozumienia kadrowego o obsadzie najważniejszych unijnych foteli, obejmującego pakiet stanowisk. Notabene składy zarówno RE, jak też ministerialnej Rady UE są ponadkadencyjne, aktualizowane bez przerwy, a to w związku z wynikami wyborów w poszczególnych państwach. Prezydenci/premierzy teoretycznie nie mają jakiegokolwiek związku czy wpływu np. na wybór przewodniczącego PE, ale to stanowisko oczywiście również objęte jest pakietem.

Robocza kolacja RE z 17 czerwca zakończyła się bez postawienia kropki nad i. Obsada najważniejszych stanowisk została wtedy prawie potwierdzona, ponieważ 27 prezydentów/premierów nie zgłosiło jakichkolwiek nowych kandydatur poza dawno uzgodnionymi. Najlepsza w wyborach 6-9 czerwca chadecka międzynarodówka Europejska Partia Ludowa bezwzględnie trzyma się kandydatury Ursuli von der Leyen, dotychczasowej niemieckiej przewodniczącej Komisji Europejskiej (KE), na drugą kadencję 2024-29. Druga w liczbie mandatów centrolewicowa grupa Socjalistów i Demokratów wystawiła Antónia Costę, przegranego byłego premiera Portugalii – to kwalifikacje idealne do obejmowania stanowisk unijnych – na przewodniczącego Rady Europejskiej (RE). Delegowana przez Odnowę Europy, czyli liberałów, Kaja Kallas, premierka Estonii – na szczęście urzędująca – zostanie szefową unijnej dyplomacji. Przewodnictwo PE, dzielone na dwie połowy po 2,5 roku, obejmie zaś chadeczka Roberta Metsola z Malty, sprawująca tę funkcję w kadencji dobiegającej końca. Na drugą połowę kandydata, dzisiaj jeszcze niesprecyzowanego, wystawi grupa socjaldemokratyczna.

Cały pakiet wyglądał już 17 czerwca na ułożony, ale okazało się, że jednak nie do końca. Chadecy niespodziewanie zażądali podzielenia na pół, analogicznie do przewodnictwa PE, również kierowania prezydencko-premierowskimi szczytami RE. Traktatowo „RE wybiera swojego przewodniczącego większością kwalifikowaną na okres 2,5 roku; mandat przewodniczącego jest jednokrotnie odnawialny”. Od 2009 r. trzej stali przewodniczący RE – Herman Van Rompuy, Donald Tusk i Charles Michel – po pierwszej połówce uzyskiwali przedłużenie automatycznie, przy czym Tusk pamiętnym stosunkiem 27:1. Teraz Europejska Partia Ludowa zażądała, by po 2,5 roku António Costa został jednak realnie oceniony i nie uzyskał z definicji odnowienia mandatu. Obejmuje stanowisko na okres od 1 grudnia 2024 r. do 31 maja 2027 r., a potem się zobaczy...

Do gry weszła również, przynajmniej we własnym mniemaniu, Giorgia Meloni, włoska premierka. Jest przewodniczącą Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), czyli międzynarodówki, do której należy PiS. Po kilku kadrowych przesunięciach wśród europosłów ta uniosceptyczna grupa zepchnęła w PE liberałów z trzeciego stopnia podium, a tu wszystko już zostało politycznie rozdane… Giorgia Meloni nie mogła pozbawić stanowiska Kai Kallas, ale domagała się fotela pierwszego wiceprzewodniczącego KE, którym zostałby naturalnie komisarz z jej partii Bracia Włosi. W ostatnich dniach nastąpił jednak pewien zwrot – otóż aktualna brązowa medalistka EKR może w ogóle się rozlecieć, jeśli z tej grupy… wyjdzie PiS. Powodem miałoby być nieprzyjęcie przez EKR węgierskiego Fideszu, członkostwo partii Viktora Orbána zostało zablokowane przez Giorgię Meloni, która tak w ogóle puszcza zalotnie oczko do… chadeków, czyli wroga PiS. W finale skróconego tylko do czwartku 27 czerwca szczytu RE oboje premierzy Meloni i Orbán z różnych powodów nie zgodzili się na kadrowy pakiet, ale większością kwalifikowaną – w tej sprawie nie była wymagana jednomyślność – zostali przegłosowani.