Pałasz navegante

Stanisław Majcherczyk
opublikowano: 2008-04-25 00:00

Powiedziano nam, że na dobre ryby można jechać w ciemno do Kolonii. Polecieliśmy z zakrytymi oczami. Zdziwiło nas tylko, że podróż aż tak długo trwała. Także informacja, że najlepsze ryby podają w tamtejszym Yacht Clubie. Gdzie oni mogą pływać? Po dotarciu na miejsce ze zdziwieniem studiowaliśmy menu. Rzeczywiście, rybek zatrzęsienie. Nas szczególnie zainteresował pałasz. Głównie dlatego, że żeglarz — pez espada navegante (13 dol.). Żeglarz przypłynął na stół razem z zasmażaną cebulką. Na wszelki wypadek zamówiliśmy mu wcześniej kieliszek lokalnego chardonnay. I to był błąd. Pałasz od razu nieprzyjemnie przywalił winko swoim cielskiem. To wyjątkowo tłusta ryba.

Bezradnie rozglądaliśmy się w karcie win za czymś bardziej stosownym. Już mieliśmy się załamać, gdy wpadł nam w oko znajomy z Polski Sauvignon Blanc, Castel Pujol, Bodega Carrau, Urugwaj (20 dol.). Popijaliśmy go ostatnio w Krakowie. Pałasz na sam widok Pujola wyraźnie się zmieszał. A gdy dodatkowo skropiliśmy go cytrynką, zdecydowanie spuścił z tonu. Spróbowaliśmy ich razem. Sympatyczne towarzystwo. Zwłaszcza że wino było chłodne, a słońce przypiekało. Rozmawialiśmy, że koniecznie trzeba będzie ponownie tu wpaść. To tylko rzut beretem od Buenos Aires.

Pez espada navegante

Restaurant del Yacht

Puerto de Yates

Colonia del Sacramento

Urugwaj