Paliwowy wzrost tuczy też oszustów

Rok odbicia na rynku paliw: popyt na benzynę wzrósł po raz pierwszy od lat, zaskoczył też wzrost liczby stacji. Szara strefa też na tym korzysta.

Doroczny raport Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego w tym roku przyniósł zaskoczenie. — Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do tego, że wzrost PKB niekoniecznie jest w Polsce skorelowany z oficjalnym popytem na paliwa. Dodatkowy popyt był zaspokajany przez szarą strefę. Tymczasem w zeszłym roku, po raz pierwszy od pięciu lat, wzrósł popyt na benzyny silnikowe. Niestety, zwyżki nadal zasilają również szarą strefę, oszukujących głównie na podatku VAT — tłumaczył Leszek Wieciech, prezes POPiHN.

Import niepokoi

Popyt był napędzany przez niższe ceny ropy, które przekładały się na niższe ceny paliw (w 2015 r. ceny były o 1,2 zł na litr niższe niż w rekordowym 2012 r.). Z tego wzrostu skorzystali też importerzy, którzy sprowadzili w zeszłym roku do kraju o 9 proc. paliwa więcej niż rok wcześniej.

— To efekt intensywniejszej działalności niezależnych firm, niezrzeszonych w POPiHN — komentował Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz w POPiHN. Jego uwaga ma znaczenie, bo to wśród niezależnych firm POPiHN tropi tych, którzy czerpią zyski z szarej strefy. Sama POPiHN zrzesza największe podmioty w branży, czyli m.in. Orlen, Lotos, Shell czy Statoil.

A ich import w minionym roku spadł. Organizacja szacuje, że w 2015 r. przestępczość gospodarcza w obszarze paliw zaowocowała wpływami o 10 mld zł mniejszymi od możliwych do osiągnięcia. Szara strefa objawia się też we wzroście liczby stacji, podczas gdy dane z ostatnich lat przyzwyczaiły nas do ich spadku. Na koniec zeszłego roku było ich 6601, podczas gdy rok wcześniej — 6486. Liderem nadal jest Orlen (1749 lokalizacji), za nim plasuje się Lotos (476). Nowy graczem na tym rynku jest francuski Total, który zakończył zeszły rok z 10 stacjami.

— Część stacji, działających bez szyldu i nieujętych w naszych statystykach, działa prawdopodobnie w szarej strefie — zauważa Leszek Wieciech. Nieprecyzyjne statystyki wynikają z tego, że w Polsce nie funkcjonuje rejestr stacji, więc POPiHN opiera się na danych swoich członków i na własnych obserwacjach. — To zdumiewające, że w XXI w. nie mamy urzędowej elektronicznej bazy danych — oburza się Leszek Wieciech.

Klimat to wyzwanie

Wśród wyzwań, którym czoła muszą stawić firmy zrzeszone w POPiHN, nikt nie wymienił zaostrzającej się europejskiej polityki klimatycznej. Zwrócił na to uwagę John Cooper, dyrektor brukselskiej organizacji branżowej FuelsEurope.

— Tymczasem w Brukseli wszystkie rozmowy kręcą się dziś wokół kwestii klimatycznych — podkreśla John Cooper.

Ignorowanie unijnej polityki klimatycznej może być dla branży rafineryjnej i paliwowej bardzo kosztowne. Już w 2012 r., jak szacuje FuelsEurope, europejskie rafinerie ponosiły koszty o 0,47 EUR/ baryłkę wyższe w stosunku do 2000 r. i był to koszt wdrażania przepisów klimatycznych.

— Do 2020 r. ten koszt może wzrosnąć nawet do 2 USD [1,76 EUR — red.] na baryłkę. A to przecież osłabia pozycję konkurencyjnąpolskich rafinerii — zauważa John Cooper.

26 mln m sześc. Tyle wyniosła łączna krajowa konsumpcja paliw ciekłych w 2015 r. To o 1,2 mln m sześc. więcej niż rok wcześniej.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Paliwowy wzrost tuczy też oszustów