W czwartek notowania palladu zwyżkują o 1,1 proc., do 803 USD za uncję. Do najwyższego od 2001 r. poziomu 859,5 USD, zanotowanego trzy lata temu, brakuje już zaledwie 7 proc. Hossę na rynku metalu napędzają obawy, że dostawy ograniczą strajki w kopalniach południowoafrykańskich oraz możliwe nałożenie sankcji gospodarczych na Rosję. Oba kraje odpowiadały w ubiegłym roku łącznie za blisko 80 proc. globalnych dostaw używanego głównie w motoryzacji metalu. Zdaniem specjalistów szwajcarskiego banku Swissquote, przed powrotem do zwyżek rynek palladu czeka korekta.
- Ceny metalu mogą jeszcze trochę pójść do góry, jednak opór w strefie 848-861 USD powinien początkowo powstrzymać kupujących, prowadząc do korekty. Jeśli te pułapy zostaną przełamane, oczekiwalibyśmy szybkiego marszu w stronę 1000 USD za uncję, zwłaszcza jeśli przedtem miałaby miejsce konsolidacja – powiedział w wypowiedzi dla agencji Bloomberg Luc Luyet, analityk Swissquote.
Specjalista nie wyklucza, że zwyżki sięgną nawet pułapu 1125 USD za uncję. Od początku roku ceny surowca poszły w górę o prawie 13 proc. W tym czasie notowania złota zyskały 7,5 proc., a ceny srebra wręcz spadły, grożąc zejściem na czteroletnie minimum.
Pallad bije złoto na głowę
opublikowano: 2014-05-08 14:08
Choć na rynkach złota i srebra od trzech lat utrzymuje się dekoniunktura, notowania innego metalu szlachetnego, posiadającego większe zastosowanie w przemyśle palladu, są o krok od wyjścia na 13-letni rekord.