
Notowania tego szlachetnego metalu wykorzystywane w katalizatorach spalin samochodowych rosły w godzinach południowych o ponad 1,2 proc. osiągając poziom 3017,18 USD za uncję.
Od połowy marca, kiedy to koncern Nornickel ostrzegł przed problemami z wydobyciem w dwóch swoich zakładach notowania palladu wzrosły już o około 21 proc.
Agencja podaje, że w 2016 r. surowiec wyceniany był na około 500 USD za uncję, zaś tuż przed wybuchem pandemii koronawirusa kosztował 2875,5 USD/u.
Dla przyszłości surowca znaczenie będą miały dwa istotne czynniki, które same w sobie są sprzeczne. Z jednej strony wzrost znaczenia i udziału pojazdów elektrycznych może ograniczać zapotrzebowanie na pallad, z drugiej zaś zaostrzenie przepisów dotyczących ochrony środowiska zmusza producentów samochodów do stosowania coraz większej ilości palladu do redukcji spalin w przypadku silników benzynowych.