Palmtop nie wyprze notebooka
Zadaniem palmtopa, czyli niewielkiego, kieszonkowego komputera, jest zastąpienie papierowego terminarza. Na rynku oprócz tanich modeli dostępne są również drogie, z kolorowym ekranem i dużą klawiaturą, ale w takim wypadku warto zastanowić się nad kupnem notebooka.
Palmtopy są nieco mniejsze od notebooków, nie posiadają twardych dysków ani stacji dyskietek.
Ważny parametr
Za średniej klasy palmtopa trzeba zapłacić 2-3,5 tys. zł. Maszyny sprzedawane w tej cenie mają z reguły 8 lub 16 MB pamięci RAM. Jest to jedyne miejsce, w którym można przechowywać dane, dlatego warto zwrócić na to szczególną uwagę. Zbyt mała ilość pamięci RAM może sprawić, że użytkownik urządzenia nie będzie miał gdzie zachować stworzonego przez siebie pisma lub rozliczenia. Ci, którzy chcą wykorzystywać palmtopa głównie jako terminarz, nie muszą martwić się pojemnością pamięci. Wystarczy im urządzenie wyposażone tylko w 2 MB RAM. Sprzęt tego typu kosztuje około 1,5 tys. zł, a wielkość pamięci pozwala na przechowywanie całkiem pokaźnej bazy teleadresowej. Dodatkową zaletą najtańszych urządzeń jest ich wielkość. Bez problemu mieszczą się w kieszeni marynarki, a nawet koszuli. Miniaturyzacja oznacza jednak pewną niewygodę — użytkownik nie posługuje się klawiaturą, zamiast tego musi pisać piórem na ekranie dotykowym.
Duże i drogie
Jeżeli ktoś bardzo ceni komfort, powinien wybrać urządzenie z kolorowym ekranem i dużą klawiaturą. Taki komputer waży jednak ponad kilogram i kosztuje prawie 6 tys. zł. Za mniejsze pieniądze można po prostu kupić notebooka z twardym dyskiem, na którym jest ponad sto razy więcej miejsca na zapisywanie danych. W Polsce najbardziej znani producenci oferują zwykle jeden, co najwyżej dwa modele palmtopów (np. Philips, Hewlett Packard, Compaq). Tylko Psion proponuje rodzimym klientom większy wybór.
Kamil Kosiński