Pamiętajcie - ubi concordia, ibi victoria

Tadeusz Markiewicz
opublikowano: 2005-09-29 00:00

Bitewny (przepraszam — wyborczy) kurz już opadł, wyniki są znane. Wygrały partie, które typowali przedsiębiorcy — z tą różnicą, że pewnie w roli zwycięzcy woleliby widzieć PO. Nie jest to jednak dla biznesu powód do rozpaczy. To, że jej pomysły podatkowe przepadły (przynajmniej na cztery lata), to już niemal pewnik. Na szczęście jest jednak kilka spraw, które nie budzą emocji, a które nie powinny dzielić przyszłych partnerów, bo od tego nie będą zależały głosy w następnych wyborach.

Na co narzekają przedsiębiorcy? Na niejasne i skomplikowane przepisy podatkowe, które niejednemu spędzają sen z powiek. Wprawdzie poprzedni parlament uchwalił protezę (czyli wprowadził w życie wiążące interpretacje podatkowe), ale to oczywiście półśrodek. A zatem, panowie, do dzieła! Niech przepisy staną się wreszcie klarowne i proste, aby ludziom chciało się prowadzić działalność gospodarczą. Na pierwszy ogień powinna pójść ustawa o VAT. Wprawdzie została nieco poprawiona w czasie ostatniej nowelizacji, ale jest w niej nadal mnóstwo punktów, które należałoby zmienić (co gorsza — część z nich nie jest zgodna z prawem UE). Organizacje przedsiębiorców i renomowane firmy prawnicze (pracujące m.in. dla PO) mają w szufladach gotowe zmiany. Wystarczy skorzystać. Przedsiębiorstwa będą wdzięczne, bo skupią się na zarabianiu pieniędzy (i płaceniu podatków), a nie na bojach z fiskusem czy kombinowaniu.

Ubi concordia, ibi victoria (gdzie zgoda, tam zwycięstwo) — mówi łacińska maksyma. Panowie z POPiS, weźcie sobie to do serca.