Czytasz dzięki

Pandemia zatrzymała inflację prawa

opublikowano: 14-07-2020, 22:00

W pierwszej połowie roku rząd i parlament wyprodukowały rekordowo mało aktów prawnych. Powód? Pandemia i kampania prezydencka

Czy lockdown spowodowany epidemią koronawirusa w połączeniu z polityczną walką w kampanii prezydenckiej mogły mieć pozytywny skutek dla polskich przedsiębiorców? Tak — mocno wyhamowała tzw. inflacja prawa, czyli tworzenie gigantycznych ilości przepisów, najczęściej bez rzetelnych konsultacji społecznych i w ekspresowym tempie. Z badań firmy doradczej Grant Thornton (GT) wynika, że w pierwszej połowie 2020 r. przyjęto w Polsce 816 aktów prawnych najwyższego rzędu (ustawy i rozporządzenia) składających się na 6,6 tys. stron maszynopisu aktów prawnych. To aż o 44 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2019 r. Grant Thornton w kolejnej odsłonie „Barometru stabilności otoczenia prawnego” spadek tłumaczy właśnie kampanią prezydencką oraz pandemią koronawirusa. W kampanii politycy nie mieli czasu na aktywność legislacyjną, a walka ze skutkami pandemii polegała głównie na opracowywaniu pięciu tarcz antykryzysowych. Regulacjeantykryzysowe dla przedsiębiorców stanowiły 53 proc. objętości wszystkich przepisów przyjętych w czasie pandemii. 35 proc. aktów prawnych dotyczyło regulacji funkcjonowania instytucji państwowych. Pozostałe przepisy nie wiązały się ze zwalczaniem skutków pandemii.

Mała aktywność legislacyjna parlamentu w tym roku, także z powodu
pandemii, ma swoje pozytywne strony — wyprodukowano znacznie mniej prawa
obciążającego przedsiębiorców.
Wyświetl galerię [1/2]

SEJMOWE PLUSY:

Mała aktywność legislacyjna parlamentu w tym roku, także z powodu pandemii, ma swoje pozytywne strony — wyprodukowano znacznie mniej prawa obciążającego przedsiębiorców. Forum

— Zmniejszenie liczby przyjmowanych przepisów prawa to chyba jedyny spadek produkcji, który cieszy. Jedynie w zakresie przeciwpandemicznym nastąpiła intensyfikacja prac rządowych i parlamentarnych. Mimo że tendencja spadkowa cieszy, to towarzyszące jej nadzwyczajne okoliczności czynią wynik mało miarodajny dla oceny zjawiska nadprodukcji prawa w dłuższej perspektywie. Jednak trzymamy kciuki, aby tendencja się ustabilizowała i nowego prawa było mniej, ale za to lepsze — podkreśla Grzegorz Maślanko, partner w GT.

Autorzy raportu dodają, że mimo spadku inflacja prawa nadal jest zbyt duża. Gdyby ktoś chciał w tym roku zapoznać się ze wszystkimi najważniejszymi aktami prawnymi, to miałby do przeczytania 53 strony każdego dnia roboczego. Inna kwestia, to zrozumienie przepisów. Ich zdecydowana większość, jak wskazuje GT, to „nowelizacje aktów prawnych, a więc zawierają jedynie nieczytelne, wyrwane z kontekstu zdania czy akapity. Aby poznać ich sens, należy odnieść je do tekstów źródłowych, a to oznaczałoby konieczność analizy wielokrotnie większej liczby stron przepisów”. W niedawnym raporcie Pracodawcy RP, jedna z największych organizacji przedsiębiorców,alarmowała, że ostatnich kilku latach nastąpił wręcz potop regulacji prawnych. Na przykład ustawa o podatku PIT była nowelizowana ponad 70 razy, ustawa o podatku CIT ponad 50 razy, ordynacja podatkowa ponad 50 razy (tylko w 2019 r. 13 razy!), prawo energetyczne około 40 razy, prawo telekomunikacyjne ponad 30 razy, prawo zamówień publicznych około 20 razy. Oprócz inflacji prawa wielkim problemem jest jego kiepska jakość, niejasność, błędu, ogromny pośpiech oraz brak realnych konsultacji publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane