Panele fotowoltaiczne i pompy ciepła idą do bloków

opublikowano: 19-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Przy zgodnej wspólnocie mieszkańców i dużej dotacji można nie płacić za ciepło i prąd albo płacić dużo mniej.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak bardzo skrócił się okres zwrotu z inwestycji w panele fotowoltaiczne
  • co trzeba zrobić, żeby zmodernizować dom należący do wspólnoty mieszkańców
  • jak można sfinansować inwestycje w efektywne ogrzewanie mieszkań

Niedawno media obiegła informacja o wspólnocie mieszkańców przy ul. Śląskiej w Szczytnie, która w swoim budynku kilka lat temu przeprowadziła modernizację ogrzewania i elektryczności. Mieszkańcy nie tylko nie płacą za ciepło i prąd, ale nadwyżkę energii oddają do systemu krajowego. W budynku zainstalowali kolektory słoneczne do podgrzewania wody, pompę ciepła i panele fotowoltaiczne na dachu i tarasach.

Trudno pójść na całość:
Trudno pójść na całość:
W budynkach, w których mamy instalacje fotowoltaiczne, wytwarzana energia nie pokrywa w 100 proc. zapotrzebowania mieszkańców, choć daje duże oszczędności — mówi Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus.
Marek Wiśniewski

W obliczu podwyżek cen energii elektrycznej i gazu używanego do ogrzewania budynków, również inne wspólnoty coraz częściej dyskutują o rozwiązaniach dających oszczędności.

— Kilka lat temu przeprowadziliśmy we wspólnotach, dla których zarządzamy budynkami, analizy dotyczące efektywności wykorzystania fotowoltaiki. Tylko część przegłosowała inwestycje w instalacje. Chcemy znów przeanalizować koszty i czas zwrotu z takiej inwestycji i poddać to pod głosowanie — mówi Mariusz Łubiński, prezes firmy Admus, która zarządza 180 budynkami w Warszawie i okolicach.

Podaje przykład wspólnoty posiadającej 326 lokali. Roczny koszt energii elektrycznej wynegocjowany jeszcze po starych cenach wynosił 140 tys. zł, a po podwyżce wspólnota musiałaby zapłacić 750 tys. zł. Mieszkańcy planują jednak zainstalowanie paneli fotowoltaicznych oraz częściową redukcję i wyłączenia oświetlenia w godzinach nocnych, co ma przynieść znaczące oszczędności. I tak jednak spodziewają się ponad 200-procentowej podwyżki opłat za energię elektryczną.

— Na instalację pompy ciepła nie zdecydowali się ze względu na koszt, który wyniósłby ponad 4 mln zł. Każdy więc musiałby wyłożyć kilkanaście tysięcy złotych, a zwrot z inwestycji trwałby zbyt długo — mówi Mariusz Łubiński.

Dużo łatwiej wspólnotom decydować o założeniu paneli fotowoltaicznych. Jeszcze dwa lata temu czas zwrotu z takiej inwestycji kalkulowały na 8-10 lat. Dziś panele są nowocześniejsze i bardziej wydajne, a cena energii elektrycznej bardzo poszła w górę, więc inwestycja zwraca się nawet już po 2-3 latach.

Tu jednak pojawiają się utrudnienia zmniejszające ilość produkowanej energii. W nowoczesnym budownictwie na dachach umieszczane są urządzenia i kanały wentylacyjne, czasem klimatyzacyjne, więc powierzchnia dachu do wykorzystania jest ograniczona. W dużych miastach ograniczeniem bywa zacienienie przez wyższe budynki jak też niewielka powierzchnia działki, czasem ograniczona do obrysu budynku, co eliminuje instalacje naziemne. Ponadto im wyższe bloki, tym powierzchnia dachu w relacji do powierzchni mieszkań jest mniejsza. Analizę efektywności fotowoltaiki trzeba więc przeprowadzić dla każdego budynku osobno.

Pułapki demokracji mieszkańców

Wdrożenie technologii w istniejącym już budynku wymaga decyzji wspólnoty mieszkaniowej. Zarządca może sam zebrać oferty rynkowe, przeprowadzić analizę techniczną i projekcję finansową, by przedstawić wspólnocie efektywność proponowanych rozwiązań.

— Wspólnota musi podjąć uchwałę ze zgodą na sfinansowanie inwestycji oraz określić źródła finansowania. Idealna byłaby sytuacja, gdyby miała na to pieniądze własne. Kredyty są dziś bardzo drogie, a uchwalenie dodatkowej zaliczki celowej często okazuje się trudne — mówi prezes firmy Admus.

Jako jedną z przyczyn niepowodzenia w podjęciu takiej uchwały wskazuje, szczególnie w Warszawie, sprzeciw właścicieli mieszkań kupionych na wynajem. W ich przypadku najemcy płacą przeważnie osobno czynsz właścicielowi i osobno rozliczają opłaty za media. Dodatkowa zaliczka celowa obciążyłaby więc właścicieli, a skorzystaliby na niej najemcy.

Jeżeli wspólnocie uda się przegłosować taką uchwałę, zarząd może przystąpić do inwestycji. W zależności od jej skomplikowania i mocy instalacji przygotowanie i realizacja może trwać od 1 do 12 miesięcy. Trzeba też pamiętać o koszcie nadzoru nad inwestycją.

Czasem mogą pomóc dotacje

Opisana w mediach wspólnota ze Szczytna nie tylko miała własne pieniądze, uzyskała też hojne dofinansowanie z funduszu ochrony środowiska. Zainteresowane wspólnoty śledzą dotacje, jakie są dostępne w Polsce.

— Obecnie np. trwa nabór do programu Ciepłe mieszkanie prowadzony przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Dotacja jest uzależniona od indywidualnych dochodów mieszkańców, więc po decyzji wspólnoty o inwestycji to oni sami muszą zgłosić się do gminy po dotację — mówi Mariusz Łubiński.

Program wspiera instalację m.in. pomp ciepła, kotła gazowego kondensacyjnego, kotła na pellet o podwyższonym standardzie albo podłączenie do wspólnego efektywnego źródła ciepła. Możliwe też będzie wykonanie instalacji centralnego ogrzewania i ciepłej wody użytkowej, wymiana okien i drzwi, wykonanie wentylacji mechanicznej z odzyskiem ciepła.

Budżet na realizację programu wynosi 1,4 mld zł. Wysokość dotacji przypadająca na lokal mieszkalny jest uzależniona od dochodów beneficjenta oraz położenia nieruchomości i może wynosić od 30 do 95 proc. kosztów, ale nie więcej niż 15 tys. zł dla osób o najwyższych dochodach do nawet 39,9 tys. zł w przypadku tych, których dochody są najmniejsze.

Z natury oszczędne

W odróżnieniu od wspólnot mieszkaniowych problemu z głosowaniem decyzji o wprowadzaniu proefektywnościowych technologii nie mają zarządcy mieszkań na wynajem instytucjonalny (tzw. PRS, czyli private rented sector). Obecnie w Polsce coraz więcej budynków wielorodzinnych należy do funduszy inwestujących w takie nieruchomości.

— Decyzja jest podejmowana szybko — gdy tylko pojawi się potrzeba. Fundusze inwestujące w takie nieruchomości prawie bez wyjątku finansują działania, które przynoszą oszczędności — mówi Przemysław Dobieszyński z działu zarządzania nieruchomościami w firmie MVGM, która zarządza ponad 1,6 tys. lokali różnych funduszy.

W przypadku tych nieruchomości taka potrzeba nie pojawia się jednak często — są to bardzo nowe obiekty, posiadające międzynarodowe certyfikaty proekologiczne, uwzględniające efektywność energetyczną. Standardem np. jest oświetlenie ledowe, czujniki ruchu czy nadmiernego zużycia prądu (operatorzy starają się zwracać najemcom uwagę, jeżeli zauważą, że ktoś ma nadmierne zużycie, co może świadczyć np. o awarii).

— Już samo monitorowanie zużycia mediów i pokazywanie danych najemcom wpływa na oszczędności. Mogą oni w aplikacji na bieżąco śledzić zużycie mediów i jego koszty. Jest to też działanie edukacyjne, którego efekty widać forach internetowych. Rozmawiają ze sobą o tym, jak można być bardziej eko, a zarazem mniej wydawać na opłaty — mówi Przemysław Dobieszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane