PARYŻ Pisarz i polityk André Malraux uratował Marais, najrozleglejszą strefę zabytkową miasta, 126 bezcennych hektarów, przed szaleństwem urbanizacyjnym lat 60.
Marais znaczy bagno, błoto. Jeszcze w XIII w. po wiosennych wylewach Sekwany tworzyły się w tym miejscu trzęsawiska i podmokłe łąki.
Dzielnica rozciąga się między ratuszem Hôtel de Ville a placem Bastylii na północy. Jej zachodnią granicę wytycza plac Republiki, a na południu — Sekwana.
Tysiąc budowli
Przez stulecia mieszkali tu królowie, arystokraci, rzemieślnicy i „francs bourgeois” — wolni mieszczanie, jak ironicznie nazywano paryski plebs niepłacący podatków. Siedziby w Marais mieli templariusze i zakony żebracze. Osiedlali się tu Żydzi ze wschodniej Europy i z krajów Maghrebu. Dziś z dawnymi pałacami arystokracji, zamienionymi w muzea, biblioteki i archiwa, sąsiadują mieszczańskie kamienice, katolickie kościoły i synagoga. Ze snobistycznymi lokalami gejowskimi — żydowskie piekarnie i sklepiki z koszerną żywnością.
Paryżanie przychodzą tu na zakupy do świetnie zaopatrzonych sklepów spożywczych. Turyści z planem w ręku szukają najczęściej Muzeum Picassa, domu Wiktora Hugo, placu Wogezów i żydowskiej ulicy Rosiers.
Na 126 hektarach mieści się prawie tysiąc XVII- i XVIII-wiecznych historycznych budowli, wśród nich liczne pałace rodów arystokratycznych. W najbardziej okazałym — Palais Carnavalet — mieści się Muzem Historii Paryża. Imponujący Hôtel Salé, ze sfinksami na dziedzińcu, został przeznaczony na Muzeum Picassa. Muzeum Sztuki i Historii Judaizmu ulokowano w zabytkowym Hôtel de Saint-Aignan przy rue du Temple.
Były tu niegdyś także dwa pałace królewskie — Saint-Pol i pałac de Tournelles. Ten ostatni całkowicie zniknął z powierzchni ziemi. W niezwykłych okolicznościach.
Czaszka króla Henryka
Na placu Wogezów pod dziwacznym pomnikiem Ludwika XIII (niedopasowani koń i jeździec pochodzą z różnych epok) o dowolnej porze dnia można spotkać wycieczkę zasłuchaną w opowieść przewodnika.
— W tym miejscu — a był to pałacowy dziedziniec — w roku 1559 podczas turnieju król Francji Henryk II został ugodzony w głowę kopią przez kapitana gwardii szkockiej. Ku przerażeniu obecnych, zalany krwią monarcha zwalił się z konia. Medycy starali się go uratować, dokonując pionierskiej w tych czasach operacji czaszki. Eksperymentowali na głowie specjalnie ściętego w tym celu przestępcy. Na próżno. Po kilku dniach król zmarł. Pełna żalu wdowa, Katarzyna Medycejska, kazała zburzyć niemiły jej od tej chwili pałac de Tournelles. Niezwykły gest, zważywszy, że było to wybitnie nieudane małżeństwo. Monarcha wielbił starszą od niego o 20 lat piękną Dianę de Poitiers. Kochanka siłą musiała wpychać go do sypialni królowej, aby spłodził wreszcie następcę tronu.
Powieściowa Milady
W miejscu zburzonego pałacu był najpierw koński targ, ale na początku XVII w. Henryk IV kazał wytyczyć plac i zabudować go 36 symetrycznie rozmieszczonymi pawilonami. To dziś jeden z najpiękniejszych placów Paryża. Od 1800 r. nosi nazwę place des Vosges na cześć departamentu Wogezów, który w rewolucyjnej Francji pierwszy spłacił nałożone podatki.
Eleganckie pawilony — czerwona cegła połączona z białym kamieniem, spadziste dachy — rozsprzedano. Nie tylko arystokracji. Pod nr. 1 bis urodziła się madame de Sévigné, lwica salonowa i autorka znakomitych „Listów”. Pod nr. 7 Dumas w swoich „Trzech muszkieterach” umieścił złowrogą Milady. Pod nr. 6 w latach 1832-48 mieszkał Wiktor Hugo, dziś mieści się tu muzeum pisarza. Pod tym samym numerem — Anne de Montbazon, słynna w XVII w. kurtyzana, której prawie wszyscy kochankowie zginęli gwałtowną śmiercią, ona zaś dożyła 81 lat. Pod nr. 11 inna kurtyzana z tej epoki: Marie de Lon-Delorm, słynąca z ekstrawagancji: rękawiczki zmieniała co trzy godziny, w kąpielach spędzała sześć godzin dziennie. To były czasy.
Koszerna pizza z ulicy Róż
Serce żydowskiego Paryża: Rue des Rosiers. Nazwa wzięła się od sąsiadującego z nią niegdyś ogrodu różanego. Kto wyczytał w przewodnikach, że miejsce to przypomina klimatem przedwojenne warszawskie Nalewki czy zaułki żydowskiego Lublina, może się trochę rozczarować. Tak to wyglądało może jeszcze 40 lat temu, kiedy — jak pisze Renata Gorczyńska w „Portretach paryskich” — „słychać tu było częściej jidysz, polski i rosyjski niż francuski”. Były też „nędzne sklepiki z mydłem i powidłem, tanie knajpy etniczne, bety wietrzące się w oknach, pranie suszące się na sznurach”. A dzisiaj?
Wciąż można spotkać w tej okolicy pejsatych Żydów w tradycyjnych czarnych chałatach i kapeluszach, są „strictement cachére”, sklepy rzeźnicze i wytwórnie macy. Nadal jest to zagłębie kiszonej kapusty, ogórków, śledzi z beczki, flaków i barszczu. Żubrówkę i koszerną czystą z Łańcuta też można dostać bez trudu.
Legendarne sklepy i restauracje Jo Goldenberga, Filkensztajna i Korcarza po staremu istnieją, ale sklepiki z mydłem i powidłem dawno poznikały. Wyparły je butiki z modną, drogą odzieżą, eleganckie salony i lokale gejowskie w rodzaju Café Amnésia czy Adonisa. Nikogo też już specjalnie nie dziwi, że obok As du Fallafel z przekąskami żydowskimi niewielki barek oferuje sushi, inny zaś koszerną pizzę albo hamburgery.
Dzielnica będąca niegdyś schronieniem Żydów z Europy Wschodniej, a potem także Żydów sefardyjskich z północnej Afryki, traci powoli swój niepowtarzalny klimat. Trzeba tu przyjechać, póki jeszcze nie zamieniła się we wspomnienie.
Gdyby nie Malraux
André Malraux, zwolennik generała de Gaulle’a i minister kultury w czasach V Republiki, opracował w 1962 r. projekt ustawy przewidującej rekonstrukcję zabytkowych dzielnic Paryża i zabraniającej ingerencji w historyczną tkankę miasta. Ocaliło to
charakter Marais, ale też w znacznej mierze wymiotło z dzielnicy jej dawnych mieszkańców. W odnowionych kamienicach czynsze poszły ostro w górę. Wprowadzili się „juppies”, ludzie z kręgu mody, reklamy i biznesu.
Warto zwiedzić
Warto zwiedzić
- Muzeum Sztuki i Historii Judaizmu. Hôtel de Saint-Aignan, 71 rue du Temple. Metro: Hôtel de Ville albo
Rambuteau. Wstęp 6,80 euro.
www.mahj.org
- Musée Carnavalet — Muzeum Historii Paryża, 23 rue de Sévigné. Metro: Saint-Paul. Wstęp wolny.
www.paris.fr/musees/musee_carnavalet
- Muzeum Picassa. Hôtel Salé, 5 rue de Thorigny. Metro: Saint-Paul, Saint-Sébastien Froissart albo Chemin Vert. Wstęp 6,50 euro.
www.musee-picasso.fr
- Dom Victora Hugo. Hôtel de Rohan-Guéménée, 6 place des Vosges. Metro: Bastille, Saint-Paul albo Chemin Vert. Wstęp wolny.
www.paris.org/Musees/Hugo
