Das zwraca uwagę, że Europejski Bank Centralny traktował dotychczas kryzys zadłużenia państw jako problem płynności. Jego zdaniem, będzie musiał w końcu przyznać, że zadłużenie nie zniknie.
- To tak, jak z kimś chorym, z poważną chorobą…rakiem, trzeba być szczerym w tej sprawie – powiedział.
Jego zdaniem, mimo programów oszczędnościowych, państwa peryferyjne eurolandu nie mają szansy na poważny wzrost gospodarczy.
- Myślę, że fundamentalnym problemem jaki mają one wszystkie jest to, że wiedzą iż ich długi nie znikną – powiedział Das. – Te kraje nie mają dostatecznego wzrostu, nie mają dostatecznej bazy podatkowej, nie będą w stanie spłacić swojego zadłużenia – dodał.
ECB pomaga tym państwom kupując ich obligacje na rynku wtórnym aby podtrzymać ich ceny i zapewnić finansowanie bankom po atrakcyjnych stawkach kiedy nie mogą zdobyć środków na rynku pieniężnym, przypomina Das. Krajowe banki potem kupują więcej obligacji skarbowych oferując je jako zabezpieczenie na aukcjach ECB, podkreśla.
- Utrzymywane jest złudzenie, że te kraje mają dostęp do źródeł finansowania komercyjnego po rozsądnych stawkach – twierdzi Das.
Jego zdaniem, jeśli Unia Europejska nie uzgodni unii fiskalnej lub stałego mechanizmu wsparcia finansowego, presja na państwa peryferyjne może osiągnąć punkt krytyczny, czyniąc ogłoszenie niewypłacalności najbardziej prawdopodobnym finałem.
To uderzy w banki i może zmusić rządy Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii do zasilenia swoich instytucji finansowych aby zapobiec utracie przez nie wypłacalności, twierdzi Das.
- Bogatsze państwa wciąż będą w stanie płacić, ale raczej na rekapitalizację swoich banków niż innych krajów – podkreślił.
Das dał przykład Islandii, która odpisała znaczną część swojego długu, pozwoliła swoim bankom zbankrutować i zdewaluowała swoją walutę otwierając sobie drogę do obecnej poprawy sytuacji gospodarczej. Przeciwnym przykładem jest Europa.
- Europa właśnie wpędza się w pułapkę poprzez proces tworzenia olbrzymiego, stagnacyjnego nawisu zadłużenia – powiedział.
Das uważa, że bankructwo jednego z państw peryferyjnych eurolandu nie miałoby bardzo negatywnego wpływu na euro.
- Argentyna zbankrutowała w dolarach, dolar wciąż funkcjonował. Nie uważam, że fakt iż Grecja czy Irlandia zbankrutuje będzie miało znaczący wpływ na euro – powiedział.
Das jest przekonany, że opuszczenie eurolandu jest jedyną dla słabszych państw jeśli chcą one uratować swoje gospodarki.
- Myślę, że te kraje mają bardzo prosty wybór: jeśli pozostaną w strefie euro uduszą się – powiedział.
MD, cnbc.com