Jeżeli zainwestujesz w nowe technologie, możesz dostać nawet dwa miliony euro kredytu. Mało tego, spłacisz tylko połowę.
Wchodząca dziś w życie ustawa o wspieraniu działalności innowacyjnej ma zachęcać do wykorzystywania nowych technologii i inwestowania w nie. W jaki sposób? Dzięki preferencyjnemu kredytowi technologicznemu. Wnioski o wsparcie finansowe można składać od dziś do końca miesiąca w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).
— Rozpatrzymy je według kolejności, w jakiej wpłyną, więc warto się pospieszyć — radzi Bożena Wład, wicedyrektor departamentu programów celowych BGK.
Rozruszać high tech
Firma Nowoczesne Technologie Informatyczne tworzy m.in. systemy tzw. inteligentnych budynków. Na przykład ostatnio współpracuje przy wznoszeniu warszawskiego centrum Złote Tarasy. Wdraża tam m.in. projekty sterowania bezpieczeństwem i przepływem mediów. Poza tym opracowuje i realizuje także wiele innych projektów tzw. sztucznej inteligencji budynków. Przygotowuje się również do wdrażania systemów opierających się na przesyłaniu obrazów i dźwięków drogą radiową. Uczestniczy w europejskich programach nowych technologii.
— Zdecydowanie wchodzimy w coraz to nowsze i zaawansowane rozwiązania. Ale na to potrzebujemy pieniędzy. Obecnie trudno uzyskać w Polsce kredyty bankowe na taką działalność, bo wiąże się ona z dość wysokim stopniem ryzyka, a to odstrasza niektóre banki — stwierdza Witold Onaczyszyn, prezes Nowoczesnych Technologii Informatycznych.
Jego firma postanowiła więc wystartować po kredyt technologiczny z BGK.
— Jesteśmy nim bardzo zainteresowani. Pomoże nam w rozwoju — mówi Witold Onaczyszyn.
Kredyt z BGK będzie udzielany na sfinansowanie inwestycji, w której stosuje się nowe technologie (własne lub kupione). Może również służyć uruchomieniu produkcji nowych wyrobów lub modernizacji już wytwarzanych. Maksymalna jego wysokość wynosi 2 mln euro (obecnie 7,8 mln zł).
Krok po kroku
Kredyt przeznaczony jest w zasadzie dla małych i średnich firm. Wnioski składa się tylko w październiku, kwietniu oraz w lipcu. W tym roku zostało więc jedynie 12 dni. Do wniosku należy dołączyć m.in. aktualny odpis z rejestru lub ewidencji, opinię jednostki naukowej o tym, że zastosowana w inwestycji technologia jest rzeczywiście nowa oraz dokumenty potwierdzające co najmniej 25-procentowy udział własny w inwestycji.
— Sporo tych formalności — przyznaje Jarosław Chałas, partner zarządzający w kancelarii prawnej Chałas i Wspólnicy.
Bank ma 60 dni na rozpoznanie wniosku. Uzyskanie kredytu to jedno. Drugą korzyścią jest jego częściowe umorzenie.
— Może ono sięgnąć 50 proc. wartości kredytu. Trzeba jednak udokumentować fakturami sprzedaż towarów lub usług powstałych w wyniku inwestycji. Umorzenie będzie następować w ciągu pięciu lat, maksymalnie 10 proc. każdego roku — dodaje Jarosław Chałas.
Jest jednak jedno ale, i to wcale niemałe.
Bank ma w puli na ten rok tylko 87 mln zł na wsparcie nowoczesnych przedsiębiorców.
— To niedużo. Szacujemy, że do końca tego roku kredyt otrzyma co najwyżej kilkunastu, może dwudziestu kilku przedsiębiorców inwestujących w nowe technologie — zauważa Bożena Wład.
W 2006 r. bank ma mieć trochę więcej pieniędzy. Mówi się, że 100 mln zł. Może to kropla w morzu potrzeb, ale zainteresowani powinni już teraz rozpocząć przygotowania, aby zwiększyć swoje szanse.