Państwo podważa ekspertyzy w sporze o megaodszkodowanie

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2016-03-27 15:40

Prokuratoria Generalna nie uznaje opinii biegłych, którzy na prawie 800 mln zł wyliczyli straty spółki TFL, zniszczonej przez fiskusa.

Rozkręca się sądowa batalia Marka Isańskiego, założyciela zielonogórskiego Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL), z państwem o gigantyczne odszkodowanie. Reprezentująca władze Prokuratoria Generalna (PG) przygotowała odpowiedź na opinię biegłych sądowych, którzy stanęli po stronie biznesmena. Przypomnijmy — biegli powołani przez sąd wycenili, że zniszczonemu przez skarbówkę TFL należy się od państwa aż 793 mln zł odszkodowania. Tyle mają wynosić utracone z winy fiskusa korzyści, liczone od 1996 r. do końca 2015 r.

GEHENNA:
GEHENNA:
Marek Isański wniósł pozew do sądu o gigantyczne odszkodowanie w 18. rocznicę aresztu. Jego ostatnia sprawa z fiskusem zakończyła się po blisko 20 latach.
Marek Wiśniewski

— Po pierwsze, opinia biegłych została sporządzona bez całościowej analizy dokumentacji finansowej znajdującej się w aktach sprawy. Po drugie, jest ona oparta na twierdzeniach strony powodowej, w tym twierdzeniach kwestionowanych przez skarb państwa oraz niemających odzwierciedlenia w materiale dowodowym. Po trzecie, opinia jest częściowo niezgodna z tezą dowodową zakreśloną przez sąd, co powoduje brak jej przydatności dla rozstrzygnięcia sprawy — informuje Sylwia Hajnrich, rzeczniczka PG.

Prokuratoria wyśle odpowiedź do warszawskiego Sądu Okręgowego, w którym toczy się proces.

— Spodziewałem się, że PG będzie podejmowała wszelkie próby podważenia opinii, którą na zlecenie sądu sporządził zespół z Katedry Finansów Korporacji Uniwersytetu Łódzkiego. Jest ona obszerna i szczegółowa, ale przede wszystkim stanowcza, logiczna i przekonująca. Instytut potwierdza zasadność roszczenia spółki. Co więcej, precyzyjnie wylicza, że wartościowo roszczenie jest o wiele większe, niż pierwotnie przyjęliśmy w pozwie. To jest obiektywny dowód na to, że niezgodne z prawem działania organów podatkowych spowodowały szkodę o ogromnej wysokości — uważa Marek Isański.

W porównaniu z szacunkami biegłych sądowych, były przedsiębiorca wyliczy roszczenie bardzo ostrożnie. W pozwie domaga się 157 mln zł. Założyciel TFL podkreśla, że upływający czas generuje koszty dla strony, która przegra proces.

— Każdego dnia rosną odsetki od kwoty zawartej w pozwie o ponad 55 tys. zł, a od kwoty z opinii instytutu prawie 2 mln zł tygodniowo. Proces trwa już blisko dwa lata. Za jego przedłużanie odpowiedzialna jest PG. Przypomina, że na długo przed wniesieniem powództwa proponowałem skarbowi państwa ugodę — przypomina biznesmen. W połowie lat 90. TFL było w czołówce polskich firm leasingowych. Specjalizowało się w leasingu autobusów dla PKS. Skarbówka zarzuciła firmie wyłudzanie VAT, bo nie transportowała pojazdów od producenta do swojej siedziby, lecz bezpośrednio do leasingobiorców.

Fiskus podważył ok. 200 transakcji. Wydał kilka decyzji domiarowych na 20 mln zł. Marek Isański trafił na trzy miesiące do aresztu. Firma była zmuszona zaprzestać działalności. Po wielu latach przedsiębiorca i jego firma zostali oczyszczeniu z zarzutów. Ostatnia sprawa zakończyła się po… 20 latach.