Państwowa agencja wyrusza na Ukrainę

Katarzyna kapczyńaka
opublikowano: 31-07-2008, 00:00

Agencja Rozwoju Przemysłu przechodzi od słów do czynów i chce pomóc naszym sąsiadom w budowie parków technologicznych.

Agencja Rozwoju Przemysłu przechodzi od słów do czynów i chce pomóc naszym sąsiadom w budowie parków technologicznych.

Specjalne strefy ekonomiczne na Ukrainie nie wywołały takiego boomu inwestycyjnego, jaki przeżywają podobne rozwiązania w Polsce. Mimo to nie słabnie zainteresowanie tamtejszych przedsiębiorców budową parków technologicznych. Wspomóc ich mogą polskie agendy rządowe — a konkretnie państwowa Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP).

„Agencja dysponuje dużą wiedzą i doświadczeniem (…) w tworzeniu i zarządzaniu specjalnymi terenami inwestycyjnymi, co spotyka się z dużym zainteresowaniem naszego wschodniego sąsiada — Ukrainy” — napisano w podsumowaniu strategii ARP.

Park lotniczy

Jej władze przechodzą od słów do czynów.

— Spotkaliśmy się kilka dni temu z przedstawicielami Lwowskich Linii Lotniczych, które dysponują atrakcyjnym terenem i chcą, abyśmy pomogli im zbudować park technologiczny — mówi Wojciech Dąbrowski, prezes ARP.

Kolejne spotkanie zaplanowano za miesiąc.

Agencja pełniłaby rolę doradczą dla lwowskich portów oraz mogłaby pomagać firmom, które chciałyby ulokować inwestycje na Ukrainie. A to wcale nie jest proste.

— Ukraińskie prawo nie pozwala na zakup ziemi przez zagranicznych przedsiębiorców. Można ją tylko dzierżawić, a to zniechęca firmy do inwestowania w tym kraju. Budowa parku technologicznego ułatwiłaby przyciągnięcie inwestorów — lwowskie porty mają grunty i mogą inwestować w nieruchomości, a partnerzy z innych krajów — w urządzenia czy nowoczesne technologie — twierdzi Wojciech Dąbrowski.

Ze strefami i lotniskami

Prezes liczy także na współpracę między przyszłym lwowskim parkiem a polskimi strefami.

— Na Ukrainie wciąż jest wielu bardzo dobrych inżynierów, a u nas coraz częściej firmy mają problem z pozyskaniem kadr. Ukraińscy specjaliści mogliby współpracować z naszymi przedsiębiorcami — uważa Wojciech Dąbrowski.

Tylko czy rozwój parków inwestycyjnych na Ukrainie nie odbierze inwestorów naszym strefom. Przedstawiciele naszych parków współpracy się nie boją.

— Wielu inwestorów wybiera nasze strefy, często zapewniając, że czynią tak właśnie ze względu na bliskość rynku ukraińskiego — twierdzi Marek Indyk, prezes strefy tarnobrzeskiej.

Dodaje, że byłoby nieźle, gdyby rzeczywiście znaleźli się inwestorzy — zainteresowani współpracą — w strefach polskich i ukraińskich. Polacy też mają w tym interes. Chodzi o kooperację ukraińskich firm z rzeszowskim portem lotniczym. A ten mógłby być dodatkowym atutem przy zdobywaniu kolejnych inwestycji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna kapczyńaka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu