Mieszkańcy tego najludniejszego stanu w USA by móc bez sankcji prawnych napawać się dymkiem będą musieli mieć 21 lat, a nie 18 jak poprzednio. To jeden z najbardziej restrykcyjnych przepisów dotyczących wieku palaczy w Stanach Zjednoczonych (podobna regulacja obowiązuje m.in. na Hawajach).

Przyjęty większością głosów w stosunku 26 do 8 projekt, by mógł być wprowadzony w życie, musi być jeszcze zaaprobowany przez Zgromadzenie Stanowe.
Nie będziemy siedzieć z założonymi rękami, podczas gdy rosnący rynek tytoniowy wciąga kolejne młode pokolenia w nałóg, który je ostatecznie zabija. Firmy tytoniowe są wyrachowane i mają wiedzę, że ludzie częściej uzależniają się od palenia, jeśli zaczynają w młodym wieku – ocenia demokratyczny senator Ed Hernandez, autor projektu ustawy.
Według Instytutu Medycyny, zdrowotnego ramienia Narodowej Akademii Nauk, podwyższenie wieku do 21 lat zmniejszyć może liczbę przedwczesnych zgonów nawet o 200 tys. wśród osób urodzonych pomiędzy 2000 a 2019 r.
Tymczasem Cigar Association of America sprzeciwia się nowej restrykcji uzasadniając swoje stanowisko tym, że przecież 18-latkowie mogą już służyć w wojsku, głosować i podpisywać umowy, powinni zatem korzystać z prawa do palenia.
