Nieustający konflikt na szczytach władzy, który w ostatnich dniach ogniskuje się wokół trybu usunięcia szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, nie ma może tak dosłownego przełożenia na funkcjonowanie służb państwowych. Trudno jednak uniknąć refleksji, że generalnie odbija się fatalnie na kondycji państwa.
Wczorajszy atak zimy rzeczywiście był zaskakujący, aż takich opadów mokrego śniegu 14 października nie pamiętają najstarsi nizinni górale. Jednak podstawową przyczyną paraliżu sieci energetycznych i kolejowych jest kompletny brak wyobraźni służb odpowiedzialnych za ich bieżące utrzymanie. Latami nie jest prowadzona przecinka drzew, zwłaszcza liściastych, które nagle dociążone tonami mokrego śniegu zwalają się na druty zgodnie z prawami fizyki.
Dla mnie papierkiem lakmusowym sprawności polskiej infrastruktury w takich razach zawsze jest sytuacja na linii kolejowej E20, przebiegającej akurat sto metrów od mojego domu. Przypomnę, że to jedna z dwóch najszybszych i najlepszych tras w Polsce, prowadząca od Berlina do Moskwy, w ostatnich latach przebudowana od podstaw za unijne pieniądze. Po prostu infrastrukturalne marzenie, na razie nieosiągalne dla innych szlaków w Polsce. Ale ponieważ Polskie Linie Kolejowe, oprócz pobierania słonych opłat od przewoźników, nie zajmują się profilaktyką — wystarcza upadek zwykłego, bezmyślnego drzewa, żeby magistralę szlag trafił na wiele godzin — tak jak np. wczoraj.