Paraolimpiada w tarapatach

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2016-08-22 22:00

Igrzyska dla osób niepełnosprawnych mierzą się z historyczną dziurą budżetową. Dodatkowym ciosem jest słaba sprzedaż biletów

Organizatorzy zakończonych w Rio de Janeiro igrzysk olimpijskich liczą jeszcze zyski i straty, ale już wkrótce sportowe emocje znów zawitają do brazylijskiej metropolii, a także… finansowe wyzwania. 7 września rozpoczną się w Rio igrzyska paraolimpijskie zwane potocznie paraolimpiadą. Podczas 11 dni rywalizować ze sobą będą niepełnosprawni sportowcy z całego świata.

BANKI WEJDĄ DO GRY:
BANKI WEJDĄ DO GRY:
Kontrolowane przez państwo banki Caixa Economica Federal i BNDES oraz petrochemiczny Petrobras mają, według doniesień agencji Bloomberg, wyłożyć pieniądze na organizację paraolimpiady i uratować Brazylię przed wizerunkową wpadką. Organizatorzy mają opóźnienia m.in. w przesyłce grantów dla paraolimpijczyków, od których uzależnione jest dotarcie wielu ekip. [FOT.
AYBIGE MERT-EPA-PAP

Pojawią się reprezentanci 176 krajów, którzy o medale powalczą w 23 dyscyplinach. Dla organizatorów to wyzwanie nie mniejsze od zakończonej właśnie imprezy. Pogrążona w politycznym kryzysie Brazylia stanęła na głowie, żeby zorganizować olimpiadę, i chce to samo zrobić w przypadku igrzysk paraolimpijskich. Eduardo Paes, burmistrz Rio de Janeiro, zapewni dodatkowe 47 mln USD, natomiast brazylijski rząd wyłoży 31 mln USD w ramach sponsoringu państwowych firm. Paraolimpiada nie będzie jednak imprezą pełną przepychu, raczej kilkunastodniowym wiązaniem końca z końcem.

Z powodu problemów z dopięciem budżetu zmniejszona zostanie liczba pracowników obsługujących zawody, ograniczoneusługi transportowe, a niektórzy sportowcy będą musieli rywalizować w innym miejscu, niż planowano, z powodu szybszej rozbiórki jednego z olimpijskich obiektów. W kasie paraolimpiady brakuje pieniędzy, a sytuacji nie poprawiają wieści z kas biletowych. Brazylijczycy ciągle mają nadzieję na sprzedanie ponad 2 mln z 2,4 mln biletów. To zadziwiający optymizm, bo na razie udało się znaleźć amatorów jedynie na 300 tys. wejściówek, czyli 12 proc. dostępnych. W Rio jest to problem doskonale znany — puste trybuny wielokrotnie „straszyły” podczas zakończonych w niedzielę igrzysk.

— W tym momencie trudno się spodziewać wypełnionych kibicami miejsc, które towarzyszyły paraolimpiadom w Pekinie i Londynie i których spodziewamy się w Tokio za cztery lata — przyznał Philip Craven, prezydent Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego. Komitet zapewnia, że w ostatnim roku starał się mocno obniżyć koszty, a najnowsze cięcia budżetowe będą miały wpływ na wszystkich startujących. Z taką sytuacją paraolimpiada nie mierzyła się jeszcze w swojej 56-letniej historii. © Ⓟ