Poland Fur Production wygrała przetarg na zakup terenu inwestycyjnego w Goleniowskim Parku Przemysłowym (GPP). W zachodniopomorskiej gminie chce produkować pasze na potrzeby hodowli norek. Negocjacje w sprawie kolejnej inwestycji już się toczą.

— GPP staje się zagłębiem firm branży futerkowej. Działają tu już Nafa, Norpol i HG Poland, do inwestycji szykuje się Poland Fur Production. Jednocześnie rozmawiamy z kolejnym przedsiębiorcą z tego sektora. Jeśli i ta inwestycjadojdzie do skutku, będziemy mieć w gminie praktycznie cały łańcuch wartości związany z obróbką skór norek: od hodowli po aukcje — mówi Robert Krupowicz, burmistrz gminy Goleniów.
— Udało nam się oswoić branżę. Tylko tych trzech inwestorów zainwestowało w GPP ponad 50 mln zł i utworzyło około 300 miejsc pracy — dodaje Paweł Bartoszewski, doradca burmistrza Goleniowa ds. GPP. Zakład Poland Fur Production, który będzie powstawać etapami do 2018 r., dołoży do inwestycyjnej puli 35 mln zł. Pracę znajdzie w nim kilkadziesiąt osób.
Gmina Goleniów podaje, że spółka wystąpiła do Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej o wydanie pozwolenia na działalność w strefie. Inwestor skorzysta również z pięcioletniego zwolnienia z podatku od nieruchomości, które przysługuje wszystkim firmom inwestującym w Goleniowie ponad 1 mln EUR. Inwestycje w tym sektorze budzą często głośno relacjonowane protesty mieszkańców i organizacji ekologicznych. W tym roku protestowali m.in. mieszkańcy zachodniopomorskiego Nowogardu. Nakazem rozbiórki zakończyła się budowa fermy w podwrocławskiej gminie Żórawina.
— Wiemy, że niektóre gminy odrzucają tego typu biznes. Każdy, również i ten, można robić w sposób dziki lub cywilizowany. U nas też byli dzicy inwestorzy z kraju i zagranicy. Oczywiście musieli odejść z kwitkiem. Ci, którzy działają tutaj, zaangażowali się w działania na rzecz społeczności lokalnej, m.in. wsparli budowę boiska przyszkolnego kwotą 450 tys. zł. To też ważne korzyści dla gminy — uważa Paweł Bartoszewski.
Sytuacja w branży futerkowej zaczęła się poprawiać, choć jeszcze niedawno ceny spadały.
— Brak zimy w Chinach w sezonie 2013/2014, jednego z głównych odbiorców, doprowadził do spadków cen na giełdach światowych. Obroty polskiej branży skurczyły się w efekcie z 500 do 450 mln EUR — szacuje Szczepan Wójcik, właściciel fermy norek i prezes Fundacji Wsparcia Rolnika Polska Ziemia.
Mniejszy popyt przełożył się na niższą dynamikę produkcji. Wcześniej branża potrafiła zwiększać ją nawet o 40 proc. rocznie. — Teraz produkujemy ponad 10 mln skór rocznie, co pozwoliło nam w zeszłym roku wyprzedzić Holendrów.
Zajmujemy więc drugie miejsce w Europie, wyprzedzają nas Duńczycy z wynikiem 20 mln skór. Ważniejsze od dynamiki wzrostu produkcji jest podniesienie jakości skór. Udało nam się tego dokonać — twierdzi Szczepan Wójcik Obecny rok, jego zdaniem, będzie już znacznie lepszy dla branży. — Tegoroczna zima w Azji była już mroźniejsza, popyt wzrósł i ceny ruszyły — mówi Szczepan Wójcik.
Największymi klientami branży futrzarskiej są Chiny, Rosja i Indie. Produkcja trafia do nich przez wyspecjalizowane domy aukcyjne. W Polsce, właśnie w Goleniowie, oddział ma North American Fur Auctions, wywodzący się z Kanady dom aukcyjny, który ma przedstawicielstwa jeszcze w USA i Holandii.