Parlament zbija ceny esemesów

Janusz Lewandowski
opublikowano: 2009-04-24 00:00

Sądząc po liczbie e-maili w europoselskich skrzynkach, na finiszu kadencji 2004-09 Parlamentu Europejskiego (PE) najbardziej aktywne są lobbies obrońców fok i przeciwników nowego pakietu telekomunikacyjnego. Jedni i drudzy nie wiedzą, że co za dużo, to niezdrowo. Posłowie reagują nerwowo na zmasowane akcje internautów, na ogół anonimowych. Poza tym myślami są już bardziej w swoich okręgach wyborczych niż w Strasburgu i Brukseli.

Cotygodniowe sesje i skłonność do zajmowania się wszystkim oraz wszystkimi kontynentami — to dwie wady PE, który niepotrzebnie ma dwie wspomniane siedziby (i jeszcze sekretariat w Luksemburgu). Bardziej jest to uchwytne dla nowych posłów ze Wschodu niż dla zasiedziałych od lat reprezentantów Zachodu. Mamy silniejsze poczucie oderwania się od swojego regionu, gdy na weekendy wracamy na przykład do Gdańska i nie mamy kolonialnych zaszłości, które sprawiają, że Ameryka Łacińska bywa Hiszpanom i Portugalczykom bliższa niż Ukraina czy Mołdowa.

Myślę jednak, że Parlament Europejski kończy kadencję aktem przyjaznym dla ludzi. Na sesji w Strasburgu ostatecznie przesądziliśmy obniżkę cen esemesów w roamingu (śladem wcześniejszej obniżki opłat za rozmowy) do 11 eurocentów! I to od zaraz, co może przydać się w nadchodzącym sezonie letnim. Myślę, że komisarz Viviane Reding, która wojowała z kartelowymi cenami w telekomunikacji, zapisze się w pamięci lepiej niż komisarz Neelie Kroes — zabiegająca o stoczniową konkurencję tak gorliwie, iż europejski przemysł okrętowy jest w zaniku, a ręce zacierają Koreańczycy i Chińczycy.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej