Partnerstwa strategiczne na wyższym poziomie

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2026-04-14 18:01

Premier Donald Tusk silnie akcentuje, że kosztowna rządowa wyprawa do Republiki Korei oraz Cesarstwa Japonii to efektywna inwestycja przyszłościowa, zwiększająca dwustronne obroty handlowe oraz generalnie współpracę gospodarczą.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Z trójki partnerów najpotężniejsza i stojąca w globalnej hierarchii najwyżej oczywiście jest Japonia, należąca do superelitarnej prozachodniej G7, stworzonej na jej bazie międzykontynentalnej G20 oraz prestiżowej OECD – Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju. Południowa Korea to stałe państwo członkowskie G20 oraz OECD. Polska pełnoprawnym podmiotem OECD została w 1996 r., czyli jeszcze przed akcesją do NATO oraz Unii. W tym roku pierwszy raz w dziejach uczestniczymy jako gość G20 na zaproszenie sprawujących rotacyjne przewodnictwo Stanów Zjednoczonych. Tak naprawdę jest to spersonalizowany gest łaskawości Donalda Trumpa wobec Karola Nawrockiego. Ten epizodyczny status trzeba wciąż przypominać, bo władcy systematycznie usiłują przemycać publicznie fałszywą tezę, jakoby Polska już uzyskała członkostwo w G20. Naturalnie istnieje taka szansa i możliwość, ale zdecydować o tym może wyłącznie kolegialnie szczyt grupy 14-15 grudnia 2026 r. w Miami.

Politycznym dorobkiem podwójnej wizyty jest podniesienie rangi relacji Polski z dalekowschodnimi potentatami. Takie dyplomatyczne deklaracje mają moc jedynie symboliczną, w odróżnieniu od wiążących prawnie umów handlowo-inwestycyjnych Unii Europejskiej zarówno z Koreą, jak też z Japonią. Notabene już ponad dekadę temu ustanowione zostały dwa partnerstwa strategiczne Rzeczypospolitej Polskiej podczas wizyt prezydenta Bronisława Komorowskiego – w 2013 r. z Republiką Korei, a w 2015 r. z Cesarstwem Japonii. Teraz premier Donald Tusk wraz z szefami azjatyckich państw/rządów podnosi rangę partnerstw, dodając przymiotnik – wszechstronne. Wspólne deklaracje obejmują całkiem nowe sektory – cyfryzację, sztuczną inteligencję, półprzewodniki, eksplorację przestrzeni kosmicznej, czystą energetykę, infrastrukturę i transport.

Od kilku lat wyjątkowe znaczenie uzyskały nasze relacje z Republiką Korei. Za sprawą dość zaskakujących decyzji rządu Prawa i Sprawiedliwości właśnie to dalekie państwo, znajdujące się od blisko ośmiu dekad w konflikcie wojennym z komunistycznym sąsiadem z północy, stało się całkowicie pozatraktatowo drugim po USA partnerem militarnym Polski. Sprowadzamy czołgi, samoloty i armatohaubice za strasznie drogi kredyt, ale jakiegokolwiek odwrotu od zawartych kontraktów nie ma. Siłą napędową relacji dwustronnych jest współpraca przemysłów zbrojeniowych, która ma zostać ukierunkowana na transfer technologii, polonizację koreańskiego uzbrojenia oraz przenoszenie części produkcji do naszego kraju.

W latach 2013 i 2015 byłem akurat świadkiem zawierania obu partnerstw strategicznych. W Seulu podpisywała pierwsza w dziejach Republiki Korei prezydentka Park Geun-hye. Niestety, jej kadencja 2013–2017 została skrócona w trybie impeachmentu, głowa państwa została wyrzucona za korupcję i płatną protekcję. Otrzymała wyrok 32 lat więzienia, potem zmniejszony do 22. Nie siedziała długo, w 2021 r. ze względu na stan zdrowia ułaskawił ją następca Mun Jae-in, szef państwa w latach 2017-2022. Kolejny prezydent, konserwatysta Yoon Suk-yeol, kierował państwem w latach 2022-2025 i również został usunięty w trybie impeachmentu po podjęciu zupełnie niepojętej, wręcz szalonej próby wprowadzenia stanu wojennego. Nie tak dawno, 19 lutego 2026 r., otrzymał za to – na razie w pierwszej instancji – dożywocie, przy czym prokuratura żądała kary śmierci. Pamiętam chwalebny, gościnny udział Yoon Suk-yeola w szczycie NATO w Wilnie oraz pobyt w Polsce w drodze do Ukrainy. Wtedy ogromny szacunek, podniosły nastrój, strategiczne i górnolotne deklaracje, kompanie honorowe na powitanie – a niedługo potem dożywocie. Trudno uciec od refleksji, jak szybko przemija chwała tego świata.

Partnerstwa strategiczne awansowali na wyższy poziom obecni decydenci. Partnerem premiera Donalda Tuska w Seulu był prezydent Li Dze Mjung. W Tokio to bardzo silna premierka Sanae Takaichi, pierwsza kobieta w dziejach Japonii sprawująca ten urząd. Bez względu na jakiekolwiek hipotetyczne przyszłe zawirowania personalne wszechstronność dwustronnych relacji oczywiście pozostanie w mocy. Oby przypomniany syndrom koreański na szczytach wysoko rozwiniętych państw już nigdy się nie powtórzył.