Pasażer z wysokim IQ

opublikowano: 18-08-2015, 22:00

Przedsiębiorcy i samorządy łączą siły, by ułatwić życie kierowcom i użytkownikom publicznej komunikacji

Technologie spod znaku inteligentnego miasta kierowane są do samorządów, spółek komunalnych i firm. Jeden z najważniejszych kierunków rozwoju tej koncepcji określany jest mianem smart governance (SG). Chodzi o tworzenie jak najlepszych warunków dla mieszkańców i przedsiębiorstw. Pod tym pojęciem kryje się budowa infrastruktury (od kanałów ściekowych po stacje do ładowania pojazdów elektrycznych), administracja i usługi on-line. SG to także inteligentne systemy transportowe (ITS), które służą do rozładowania korków w dużych ośrodkach.

Inteligentne systemy transportowe rozładowują korki w mieście, umożliwiają lepsze zagospodarowanie przestrzeni i pozwalają zmniejszyć emisję szkodliwych substancji — mówi Jacek Sosnowski, prezes Carsson car rental.
Zobacz więcej

KORZYŚCI:

Inteligentne systemy transportowe rozładowują korki w mieście, umożliwiają lepsze zagospodarowanie przestrzeni i pozwalają zmniejszyć emisję szkodliwych substancji — mówi Jacek Sosnowski, prezes Carsson car rental. Marek Wiśniewski

Wypożyczanie aut

Na Zachodzie coraz większą popularnością cieszy się car sharing, czyli wspólne użytkowanie samochodów. — System działa na zasadzie wypożyczalni — z tą różnicą, że właściciele aut to często osoby prywatne. Liczbę jego użytkowników na świecie oszacowano w ubiegłym roku na prawie 5 mln. Nie mam wątpliwości, że moda ta dotrze niebawem do Polski — mówi Jacek Sosnowski, prezes Carsson car rental.

Na czym polega to rozwiązanie? — Wyobraźmy sobie, że wykorzystujemy auto tylko do dojazdów do pracy i w przeciwnym kierunku. Gdy przebywamy w biurze, samochód stoi na firmowym parkingu, więc jest wykorzystywany w znikomym stopniu. Dzięki car sharingowi może służyć wielu osobom — tłumaczy Tomasz Okurowski z „Connected Life Magazine”.

Natomiast Jacek Sosnowski zwraca uwagę,że władzom samorządowym car sharing powinien przypaść do gustu. Wprowadzenie w aglomeracji nawet kilkuset niskoemisyjnych samochodów — podkreśla — wpływa pozytywnie na środowisko naturalne i warunki życia. A efekt uboczny — wyższa wartość nieruchomości — też ma znaczenie.

— Nawet w ośrodkach z dobrze rozwiniętą siecią komunikacji publicznej car sharing ma sens. Docenią go osoby zainteresowane przewiezieniem większych zakupów ze sklepu. Ponadto ci mieszkańcy i turyści, którzy lubią spacery, lecz w dni deszczowe wolą jednak samochody — mówi prezes Sosnowski. Dzięki car sharingowi samorząd zyskuje informacje o mobilności mieszkańców, co ma przełożenie na rozwój miasta i „optymalizację” komunikacji zbiorowej.

— Wszędzie, gdzie ludzie częściej podróżują samochodami niż autobusami i tramwajami, warto ustalić, co o tym decyduje. Niekiedy wystarczy delikatna korekta rozkładu jazdy czy lepsze skomunikowanie w ramach siatki połączeń, by zmienić nawyki pasażerów — uważa Jacek Sosnowski. Dodaje, że car sharing może skutecznie zmniejszyć napływ aut do centrum, a wówczas nie trzeba będzie inwestować w wielopasmowe drogi w tym rejonie. W tej sytuacji — twierdzi — łatwiej promować alternatywne środki transportu (także rowery i skutery).

— Nie tylko podniesie to jakość życia mieszkańców, lecz sprawi również, że określone części miasta staną się bardziej atrakcyjne, a ich wartość odpowiednio wzrośnie — zachwala szef Carsson car rental.

Luka technologiczna

Poruszanie się po dużych ośrodkach ułatwiają m.in. mobilne produkty takich firm jak TomTom, NaviExpert czy AutoMapa, które wytyczają trasy omijające korki. Entuzjastów zyskują też rozwiązania skracające czas poszukiwania miejsc postojowych.

— Według badań za największe zatory w centrach miast odpowiadają kierowcy jeżdżący w kółko w poszukiwaniu okazji do pozostawienia swojego samochodu. Nadzieja w inteligentnych parkingach. Te systemy prowadzą kierowcę najkrótszą drogą do pustego miejsca parkingowego. W Europie pracują nad tymi innowacjami m.in. Intel i Siemens — wyjaśnia Tomasz Okurowski. Za pomocą przenośnych urządzeń mieszkańcy monitorują komunikację miejską, śledzą, co się dzieje z kupionymi w e-sklepach towarami, i kontrolują parametry swojego zdrowia.

Ciągle są jednak informacje, do których nie mają łatwego dostępu — Zwróćmy uwagę na to, co się dzieje np. podczas zamawiania przez internet posiłku lub usługi hydraulika — otrzymujemy tylko potwierdzenie złożenia dyspozycji i orientacyjny czas jej realizacji. Nic nie wiemy o stanie zamówienia i gdzie dokładnie znajduje się dostawca czy hydraulik. Lukę można wypełnić, dostarczając użytkownikowi informacji w czasie rzeczywistym przez aplikacje — podpowiada Mateusz Gniewek, menedżer ds. rozwoju marki w firmie GPS Guardian.

Jako przykład podaje aplikację Uber, przez którą konsekwentnie tracą klientów konwencjonalne korporacje taksówkarskie. Za pośrednictwem tego rozwiązania pasażer nie tylko zamówi kurs, ale też dowie się, gdzie znajduje się pojazd, kto siedzi za kierowcą i ile zapłaci za przejazd. Wygląda na to, że w dziedzinie wdrażania idei smart city ciągle jest jeszcze dużo do zrobienia. Może to irytować niejednego mieszczucha. Za to biznesowi otwiera ogromne pole do popisu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu