Paszczyk: Nie ja i nie PKOl odpowiada za sport

31-08-2004, 20:50

Prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Stanisław Stefan Paszczyk po raz kolejny podkreślił, że to nie on, ani też nie PKOl odpowiada za sport w Polsce i przygotowania sportowców do igrzysk. PKOl ma zupełnie inne cele oraz zadania i stara się je jak najlepiej realizować.

"Jeśli ktoś obarcza mnie odpowiedzialnością za słaby występ reprezentacji kraju w ateńskich igrzyskach i sugeruje, a wręcz

domaga, abym podał się do dymisji, to nie ma rozeznania w strukturze polskiego sportu. Powtórzę zatem po raz pięćdziesiąty od czasu powrotu z Aten: nie ja, ani też nie PKOl odpowiada za sport w Polsce i przygotowania sportowców do igrzysk. Kto zatem odpowiada? To pytanie proszę zadać ministrowi edukacji narodowej i sportu" - powiedział Stanisław Stefan Paszczyk, który we wtorek wziął udział w konferencji prasowej zorganizowanej przez Telewizję Polską.

Na pytanie PAP, czy w Atenach był minister Mirosław Sawicki, prezes PKOl opowiedział: "Był, trzy dni, bo na więcej nie miał

czasu. Prosiłem, aby przedłużył pobyt, zobaczył jak wygląda rywalizacja olimpijska, ale pan minister nie mógł zostać, bo jak

tłumaczył, miał wiele innych ważniejszych obowiązków. W Atenach byli także pracownicy MENiS i Polskiej Konfederacji Sportu, ale pochowali głowy w piasek. Sukces ma wielu ojców, porażka jest sierotą".

Na prośbę PAP, Stanisław Stefan Paszczyk wyjaśnił: "Polski Komitet Olimpijski jako organizacja pozarządowa organizuje udział, podkreślam udział, a nie przygotowania sportowe reprezentacji kraju w igrzyskach olimpijskich, promuje ideę olimpijską i upowszechnia sport, włącza polski ruch sportowy do światowej rodziny olimpijskiej i zapewnia stałe kontakty polskiego sportu z międzynarodowym ruchem olimpijskim, podejmuje różnorodne działania w dziedzinie edukacji olimpijskiej i przyczynia się do trwałych związków sportu ze sztuką. Zgodnie z kartą olimpijską tylko narodowe komitety olimpijskie mają prawo zgłaszania swych reprezentacji do igrzysk. I to zadanie PKOl wykonał. Zgłosił w wyznaczonym terminie reprezentację.

Aby odciążyć budżet państwa, z inicjatywy PKOl została utworzona fundacja olimpijska, która zabiega o sponsorów, aby pokryć wydatki związane między innymi z transportem do miasta igrzysk czy też jednolitym ubiorem całej ekipy, nie tylko sportowców. Na ich przygotowania do startu PKOl nie dostaje z budżetu złotówki, nie zatrudnia trenerów - ja mogłem co najwyżej po koleżeńsku dzielić się z nimi swym doświadczeniem, wiedzą - nie ma w swej strukturze nawet pionu sportowego, więc nie może brać na siebie odpowiedzialności. Poza tym, i to najważniejsze, nie pozwala na to statut PKOl. Nie wiem zatem, dlaczego PKOl i ja obarczani jesteśmy odpowiedzialnością za nieudany występ w Atenach".

Odnosząc się do sugerowanej dymisji, Stanisław Stefan Paszczyk powiedział: "Byłbym kretynem, gdybym złożył dymisję, bo wówczas takie zachowanie potwierdzałoby, że czuję się winny. Wtórną sprawą jest, czy będę ponownie kandydował. Do marca, kiedy to odbędą się wybory, jest jeszcze trochę czasu. Może jestem zarozumiały, ale znam się na sporcie. Dlatego jeszcze przez kilka dni będę mówił i udowadniał, że sport wyczynowy zmierza u nas w złym kierunku i pekińskie igrzyska przyniosą polskiej reprezentacji klęskę. Potem zamilknę i poczekam na reakcję tych, co faktycznie za polski sport odpowiadają".

Prezes PKOl zwrócił uwagę na malejące z każdym rokiem środki jakie budżet daje na sport. W 1990 roku było to 0,55 procent budżetu państwa, a w 2004 jest ... 0,07. "Jak mówię, że trzeba więcej, 100 milionów, to już mnie skrytykowano, że chcę zabrać emerytom czy służbie zdrowia. A co to jest w skali budżetu 100 milionów? Nie ma dnia, abym nie dowiedział się z gazet o aferach przekraczających takie kwoty".

Stanisław Stefan Paszczyk przypomniał, co mówił przez ostatnie lata podczas obrad sejmowej Komisji Kultury Fizycznej i Sportu oraz przy innych okazjach. "Czułem, co się święci w Atenach, ostrzegałem, uprzedzałem. Półtora roku temu mówiłem, że będzie to najgorszy występ od półwiecza. Dorobek oceniłem na osiem medali. Parafrazowano - złotych. Przed igrzyskami kazałem zdjąć tą moją wypowiedź ze strony internetowej PKOl, aby nie deprymować sportowców. Dziś można już ją zamieścić ponownie".

Prezes PKOl odciął się od tych, co tylko potrafią krytykować. "Jestem za krytyką tego, co jest złe, ale na niej nie można

poprzestać. Trzeba proponować takie rozwiązania, które polepszą sytuację".

kali/ sab/

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Paszczyk: Nie ja i nie PKOl odpowiada za sport