Straty firm na derywatach walutowych to 7,5 mld zł. Banki powinny udzielać im kredytów na spłatę zobowiązań.
Wicepremier Waldemar Pawlak przedstawił wczoraj w Sejmie informację o stratach, jakie poniosły krajowe przedsiębiorstwa z powodu opcji walutowych po jesiennym osłabieniu się złotego. Nową informacją był szacunek strat dla wszystkich walutowych instrumentach pochodnych.
— Jest to 7,5 mld zł — stwierdził Waldemar Pawlak, opierając się na danych z Ministerstwa Finansów i KNF z końca zeszłego roku.
Wtedy komisja rozesłała ankiety o walutowych derywatach do wszystkich banków. 18 grudnia pisaliśmy już o raporcie nadzorcy, który mówił o 5,5 mld zł ujemnej wyceny opcji walutowych w polskich firmach. Dodatkowe 2 mld zł pochodzi prawdopodobnie z ujemnej wyceny transakcji forward, które zabezpieczają realne przepływy dewizowe przedsiębiorstw (głównie eksporterów). W przeciwieństwie do dużej części opcji walutowych, w tym przypadku straty są rekompensowane przez wzrost wartości obcych walut (w złotych), jakie otrzymują krajowi eksporterzy.
— Banki należałoby zachęcić do tego, aby tak jak zawierały z klientami umowy na tran- sakcje opcyjne pod przyszłe przychody, teraz pod przyszłe przychody udzieliły im kredytu — mówi wicepremier.
Nie zadeklarował jednak konkretów, jeśli chodzi o możliwe wsparcie przez państwo firm, które mają kłopoty z powodu toksycznych opcji.
— Warto rozważyć, szczególnie w przypadku firm eksportujących, które zabezpieczały się do poziomu ryzyka odpowiadającego ich obrotom, ewentualne wsparcie na częściowe poręczenia kredytów — stwierdził jedynie Waldemar Pawlak.