Pawlak dostał opcyjne donosy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-12-15 06:15

Sprawdziliśmy jak działa infolinia dla przedsiębiorstw zarażonych toksycznymi opcjami działa. Wniosek – to, przynajmniej na razie, informacja nie dla firm, ale dla samego resortu gospodarki, kierowanego przez wicepremiera Waldemara Pawlaka. Bo konsultanci na razie gotowych rozwiązań dla spółek nie mają.

 „PB” postanowił sprawdzić, jak funkcjonuje ministerialna infolinia i na co mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Na podstawie kilkudziesięciu rozmów z naszymi czytelnikami, stworzyliśmy najczęściej pojawiający się profil spółki w patowej sytuacji i staliśmy się jej pełnomocnikiem. Sprawa miała dotyczyć prężnej firmy produkcyjnej zatrudniające ponad 100 osób. Jeden z członków zarządu nieświadomie w połowie roku zgodził się podczas rozmowy telefonicznej na emisję opcji kupna euro. Myślał, że tak jak przez ostatnie trzy lata chodziło o kontrakty forward. Teraz bank zażądał od nas natychmiastowego pokrycia kilkunastu milionów złotych ujemnej wyceny opcji. Problem w tym, że tak jak wiele firm, nie dysponujemy taką gotówką. Co miesiąc płacimy jednak bieżące zobowiązania wynikające z niespodziewanego osłabienia się złotego. Bank zaproponował nam zakończyć opcyjną przygodę i chciał skredytować naszą stratę pod zastaw majątku firmy. Na to się nie zgodziliśmy, bo większość feralnych opcji wygasa dopiero w połowie przyszłego roku. Wtedy kurs euro może być przecież dużo niższy, a my nie poniesiemy żadnych strat. Po co więc przez lata spłacać kredyt? Tymczasem bank nie chciał zbytnio z nami dyskutować o pozostawieniu aktywnych opcji i zablokował firmowe konta. Stawia nas więc pod ścianą i może spowodować konieczność ogłoszenia upadłości.

Telefoniczny barometr
Ministerstwo Gospodarki nie miało jednak dla nas propozycji kredytowych czy udzielenia gwarancji kredytowych.
- Szczerze mówiąc, to pomysłów na rozwiązanie sytuacji związanych z opcjami jeszcze nie mamy – usłyszeliśmy od konsultanta infolinii Ministerstwa Gospodarki.
Dodał jednak, że na razie ministerstwo zbiera od przedsiębiorców dane, które posłużą do wypracowania konkretnych rozwiązań. Te z kolei mają znaleźć się w specjalnym raporcie na temat toksycznych opcji walutowych Dokument ma być dostępny na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki już dzisiaj. Jaki jest zatem sens kontaktować się na razie z ministerstwem?
- Im więcej danych będziemy mieć, tym lepiej pomożemy przedsiębiorcom. Każdy przypadek jest bowiem odmienny – wyjaśnił urzędnik MG.
Konsultanci ministerialnej infolinii pytają rozmówców o wielkość firmy (liczba pracowników, obroty), jej profil (branża, ekspozycja na eksport), z jakim bankiem ma problemy oraz jak zachowuje się bank. Urzędnicy są również ciekawi, czy przedsiębiorcy kontaktowali się już z prawnikami i co ewentualnie z nimi ustalili. Kontakt telefoniczny służy więc jako barometr skali zjawiska.
Konsultanci zachęcają przy tym przedstawicieli poszkodowanych firm do przysyłania umów ramowych z bankami (wystarczy skan dostarczony pocztą elektroniczną) wraz z krótkim komentarzem przypadku danego przedsiębiorstwa.
- Chodzi nam o znalezienie wad prawnych tych dokumentów – usłyszeliśmy.
 
Ostatnia deska
Podczas rozmowy z urzędnikiem dowiedzieliśmy się, że na infolinię zadzwonili przedstawiciele ponad stu przedsiębiorstw ze wszystkich rejonów Polski. Skala zjawiska toksycznych opcji jest przy tym z pewnością wielokrotnie wyższa. Prawie wszyscy rozmówcy konsultantów ministerstwa szukali bowiem ostatniej deski ratunku.
- Dzwonią do nas praktycznie jedynie ci, którzy nie mogą poradzić sobie z problemem opcji w jakikolwiek inny sposób. Niestety, nie mamy dla nich od ręki recepty na rozwiązanie problemów. Zapewniam jednak, że analizujemy sprawę – dodał nasz rozmówca z MG.
Nie chciał się wypowiedzieć, czy polscy przedsiębiorcy mogą liczyć na interwencje rządu i jego pomoc, tak jak dzieje się obecnie w Azji.
- Jestem zwykłym urzędnikiem. Nie wydusi pan tego ode mnie, bo to nie ode mnie zależy. Trzeba czekać – usłyszeliśmy.

Czytaj więcej w dzisiejszym „Pulsie Biznesu”