Infolinia dla zarażonych przedsiębiorstw jest na razie infolinią dla resortu gospodarki.
Ministerstwo Gospodarki obiecuje rychłą pomoc ofiarom toksycznych opcji walutowych. Na razie eksperci gotowych rozwiązań jednak nie mają.
Dziś albo jutro Ministerstwo Gospodarki ma wydać specjalny raport na temat przedsiębiorstw, które znalazły się w trudnej sytuacji przez wystawienie opcji walutowych. Tak przynajmniej obiecał nam konsultant specjalnej infolinii, którą 8 grudnia uruchomiło ministerstwo (numery telefonów można znaleźć na www.mg.gov.pl). W raporcie mają się znaleźć propozycje, dla przedsiębiorców, którzy czują się oszukani przez banki. Ich straty idą w miliardy. Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, wspominał już, że część umów będzie można unieważnić.
Przedsiębiorcą być
Postanowiliśmy sprawdzić, jak funkcjonuje ministerialna infolinia i na co mogą liczyć przedsiębiorcy, którzy znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji. Na podstawie kilkudziesięciu rozmów z naszymi czytelnikami, stworzyliśmy najczęściej pojawiający się profil spółki w patowej sytuacji i staliśmy się jej pełnomocnikiem. Sprawa miała dotyczyć prężnej firmy produkcyjnej zatrudniające ponad 100 osób. Jeden z członków zarządu nieświadomie w połowie roku zgodził się podczas rozmowy telefonicznej na emisję opcji kupna euro. Myślał, że tak jak przez ostatnie trzy lata chodziło o kontrakty forward. Teraz bank zażądał od nas natychmiastowego pokrycia kilkunastu milionów złotych ujemnej wyceny opcji. Problem w tym, że tak jak wiele firm, nie dysponujemy taką gotówką. Co miesiąc płacimy jednak bieżące zobowiązania wynikające z niespodziewanego osłabienia się złotego. Bank zaproponował nam zakończyć opcyjną przygodę i chciał skredytować naszą stratę pod zastaw majątku firmy. Na to się nie zgodziliśmy, bo większość feralnych opcji wygasa dopiero w połowie przyszłego roku. Wtedy kurs euro może być przecież dużo niższy, a my nie poniesiemy żadnych strat. Po co więc przez lata spłacać kredyt? Tymczasem bank nie chciał zbytnio z nami dyskutować o pozostawieniu aktywnych opcji i zablokował firmowe konta. Stawia nas więc pod ścianą i może spowodować konieczność ogłoszenia upadłości.
Mało konkretów
Ministerstwo Gospodarki nie miało jednak dla nas propozycji kredytowych czy udzielenia gwarancji kredytowych.
— Szczerze mówiąc, to pomysłów na rozwiązanie sytuacji związanych z opcjami jeszcze nie mamy — usłyszeliśmy od konsultanta infolinii Ministerstwa Gospodarki.
Dodał jednak, że na razie ministerstwo zbiera od przedsiębiorców dane, które posłużą do wypracowania konkretnych rozwiązań. Te z kolei mają znaleźć się w specjalnym raporcie na temat toksycznych opcji walutowych (służyły w rzeczywistości nie eliminacji ryzyka kursowego, ale czystą spekulacją). Dokument ma być dostępny na stronach internetowych Ministerstwa Gospodarki dzisiaj, a najpóźniej — jutro. Jaki jest zatem sens kontaktować się na razie z ministerstwem?
— Im więcej danych będziemy mieć, tym lepiej pomożemy przedsiębiorcom. Każdy przypadek jest bowiem odmienny — wyjaśnił urzędnik MG.
Konsultanci ministerialnej infolinii pytają rozmówców o wielkość firmy (liczba pracowników, obroty), jej profil (branża, ekspozycja na eksport), z jakim bankiem ma problemy oraz jak zachowuje się bank. Urzędnicy są również ciekawi, czy przedsiębiorcy kontaktowali się już z prawnikami i co ewentualnie z nimi ustalili. Kontakt telefoniczny służy więc jako barometr skali zjawiska.
Konsultanci zachęcają przy tym przedstawicieli poszkodowanych firm do przysyłania umów ramowych z bankami (wystarczy skan dostarczony pocztą elektroniczną) z krótkim komentarzem przypadku danego przedsiębiorstwa.
— Oczywiście wszystkie dane firmy mogą być wycięte. Chodzi nam jednak o znalezienie wad prawnych tych dokumentów. Nie wypytujemy o firmę, a jedynie o problem — usłyszeliśmy.
Ostatnia deska
Podczas rozmowy z urzędnikiem dowiedzieliśmy się, że na infolinię zadzwonili przedstawiciele ponad stu przedsiębiorstw ze wszystkich rejonów Polski. Skala zjawiska toksycznych opcji jest przy tym z pewnością wielokrotnie wyższa. Prawie wszyscy rozmówcy konsultantów ministerstwa szukali bowiem ostatniej deski ratunku.
— Dzwonią do nas praktycznie jedynie ci, którzy nie mogą poradzić sobie z problemem opcji w jakikolwiek inny sposób. Niestety, nie mamy dla nich od ręki recepty na rozwiązanie problemów. Zapewniam jednak, że analizujemy sprawę — dodał nasz rozmówca z MG.
Nie chciał się wypowiedzieć, czy polscy przedsiębiorcy mogą liczyć na interwencje rządu i jego pomoc, tak jak dzieje się obecnie w Azji.
— Jestem zwykłym urzędnikiem. Nie wydusi pan tego ode mnie, bo to nie ode mnie zależy. Trzeba czekać — usłyszeliśmy.
Dane zebrane przez konsultantów telefonicznych wraz z przesłanymi przez firmy dokumentami trafiają do prawników z Ministerstwa Gospodarki.
— Mamy wielu specjalistów. Jeśli zabraknie im "mocy przerobowych", to na pewno zatrudnimy zewnętrznych ekspertów — zapewnił urzędnik infolinii.
Waldemar Pawlak o toksycznych opcjach: Trzeba to szybko wyjaśnić i szybko rozwikłać, bo w prawie europejskim są rozwiązania, które pozwalają unieważnić umowy o jawnie niesymetrycznym charakterze korzyści.
Czym są toksyczne opcje
Od marca do września bankowi sprzedawcy intensywnie promowali wśród przedsiębiorców opcje walutowe. Podpierając się wieloma raportami sugerującymi dalszy wzrost wartości złotego, pokazywali atrakcyjność "zerokosztowych" strategii opcyjnych. Polegały one na tym, że firma za pieniądze z wystawienia opcji kupna waluty (call) kupowała opcje sprzedaży (put). Choć wystawianie opcji oznacza ekspozycję na nieograniczone ryzyko, to mało kto wierzył w osłabienie się naszej waluty. Sprzedawcy przekonywali historycznymi zyskami innych podmiotów. Problem jednak w tym, że umowy najczęściej były niesymetryczne (wystawiane opcje miały nominalną wartość o wiele większą niż przychody z eksportu czy nominał opcji zakupionych), a do tego bez "wyłączników", dzięki którym opcje wygasłyby po przekroczeniu przez kurs określonego poziomu. Teraz wycena wystawionych opcji kupna jest silnie ujemna, a banki wzywają firmy do regulowania wielomilionowych zobowiązań.
Pół miliarda w pięć dni
Ministerstwo Gospodarki uruchomiło 8 grudnia infolinię dla przedsiębiorców, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji w związku z obrotem opcjami walutowymi. Do 12 grudnia przeprowadziliśmy 106 rozmów telefonicznych w tej sprawie. Przedsiębiorstwa reprezentowały wszystkie grupy zatrudnionych, z przewagą średnich firm działających najczęściej w obszarze handlu zagranicznego. Z przeprowadzonych rozmów wynika, że straty jednego przedsiębiorstwa sięgają od kilkuset tysięcy złotych do kilkudziesięciu milionów złotych przy zamknięciu transakcji. Łączna kwota deklarowanych przez dzwoniących z całego kraju przedsiębiorców strat przy zamknięciu transakcji wyniosła około 500 mln zł.
Adrian Boczkowski