PB Forex trzyma się kontrowersyjnej strategii

pb.pl na forex
opublikowano: 2012-05-28 15:46

Specjaliści załamują ręce, internauci wzywają: „skończcie z tą grą!”, a nasze zyski… z dnia na dzień rosną.

Ledwie upłynęły dwadzieścia cztery pełne godziny handlu od kiedy w piątek przyjęliśmy nową strategię portfela PB Forex, a już można powiedzieć, że spełniła ona pokładane w niej nadzieje. Wartość portfela powoli, ale systematycznie pnie się w górę. W poniedziałek późnym popołudniem byliśmy na 15 proc. plusie. Co ważne, udało się nam to osiągnąć bez ponoszenia większego ryzyka. W jaki sposób tego dokonaliśmy?

Jednocześnie obstawiliśmy dwa najmocniejsze w światowych finansach konie. Pierwszy z nich to nowojorska giełda. Kupiliśmy kontrakty na indeks S&P500. Drugi to amerykańskie obligacje skarbowe (niemal od początku gry utrzymujemy długą pozycję w defensywnych obligacjach 10 – letnich). To według nas optymalny wybór w obecnej sytuacji rynkowej.

Eksperci sceptyczni

Z jednej strony pod mocnym znakiem zapytania stanęła kontynuacja spadkowej tendencji z ostatnich tygodni, a z drugiej brak ostatecznego potwierdzenia, że rozpoczęło się odreagowanie. Dopóki nie wyjaśni się, czy szala przechyli się na stronę optymistów czy pesymistów, postanowiliśmy „ciułać” grosz do grosza na instrumentach przynoszących dochód, a takimi są właśnie akcje i obligacje. Skład portfela dobraliśmy tak, aby zwroty rynkowych nastrojów miały jak najmniejszy wpływ na wyniki. Niestety, ta strategia nie przypadła do gustu ekspertom. Sceptyczna jest także część internautów.

- To może przynieść oczekiwane rezultaty w dłuższym terminie, a czas konkursu jest ograniczony – przypomina Marcin Bogusz, doradca inwestycyjny TMS Brokers.

- Hej PB, a gdzie stop-lossy? Uczycie ludzi bankrutować! Zostawcie forex zawodowcom i zajmijcie się dziennikarstwem – poucza internauta o nicku „tajfun”.

- Forex to ruletka – dodaje „paweł”.

Postanowiliśmy pokazać, że wcale nie musi tak być. Puls Biznesu dał się poznać jako długoterminowy zawodnik już przy okazji prowadzenia portfela akcji, gdzie od trzech lat systematycznie bijemy rynek. Dlatego zamiast spekulować, czy dno na rynkach jest już za nami, czy jeszcze trzeba na nie poczekać, postawiliśmy na strategię, która od lat sprawdza się idealnie. Co to za strategia?

Stawiamy na Amerykę

Zauważyliśmy, że w ciągu ostatnich trzech lat portfel złożony w połowie z amerykańskich akcji, a w połowie z obligacji 10 – letnich błyskawicznie odrabiał straty po każdej gwałtowniejszej korekcie (a jednocześnie przynosił całkiem wysokie stopy zwrotu). Kiedy w cztery tygodnie tracił przynajmniej 2 proc. (a z taką sytuacją mamy do czynienia obecnie), w ciągu następnego tygodnia zyskiwał średnio 0,4 proc. W ciągu dwóch tygodni powiększał zarobek do 1,1 proc., a to, przy wykorzystaniu dźwigni, oferowałoby zyski idące w dziesiątki proc.

Wyniki hipotetycznego portfela składającego się w połowie z amerykańskich akcji, a w połowie z obligacji 10 - letnich USA, od marca 2009 r. Gdy w przeszłości notowano spadki podobne do obecnych, zwykle już dwa tygodnie wystarczały, by odrobić połowę strat.

None
None

Oczywiście sam fakt, że rynek zachowywał się tak w przeszłości wcale nie musi oznaczać, że tak samo będzie i tym razem. Jest jednak kilka przyczyn, które za tym przemawiają. Najważniejsza to ta, że wierzymy, że górą z obecnych zawirowań wyjdzie Ameryka. Dlatego zarówno jej długi (obligacje 10 - letnie), jak i jej majątek (indeks S&P500) powinny szybko odrabiać ponoszone w rynkowych korektach straty.

Nie bez znaczenia jest też to, że po swojej stronie mamy też Bena Bernanke z jego legendarną drukarką. Nie jest tajemnicą, że puści on tę maszynerię w ruch, kiedy tylko indeks S&P500 spadnie o 15 proc. (ma możliwości, by to zrobić, bo inflacja Ameryce nie grozi). Do tej pory zniżki wyniosły maksymalnie 9 proc. Jednak czy inwestorzy będą mieli ochotę dalej sprzedawać akcje, spychając jeszcze niżej ich ceny, skoro wiedzą, że przy tych poziomach rynek wspomoże Fed?

Wreszcie na naszą korzyść działa napływ kapitału do USA. Sprzyja mu panujący Europie kryzys. To w równym stopniu podbija ceny wszystkich aktywów. Liczymy więc na solidne zyski zarówno z posiadanych obligacji, jak i kontraktów na akcje.