PBK musi przemyśleć strategię

Paweł Zielewski
opublikowano: 1999-04-16 00:00

PBK musi przemyśleć strategię

Powszechny Bank Kredytowy jest jednym z lepszych polskich banków. Patrząc na ubiegłoroczne wyniki finansowe rodzimych instytucji finansowych — PBK to ścisła czołówka. Ponad 280 mln zł zysku netto za rok 1998 plasuje warszawski bank w gronie najlepszych.

MIMO kryzysu PBK ominął większość pułapek, w które wpadły konkurencyjne banki. Jednocześnie bank ogłosił strategię na najbliższe lata — bardzo optymistyczną, chociaż obwarowaną kilkoma warunkami.

POWSZECHNY Bank Kredytowy chce do końca 1999 roku powiększyć sieć placówek do 300. Obecnie ma 248 placówek. Pomysł na to jest prosty: wykorzystać model, który na Zachodzie doskonale zdaje egzamin. To budowa sieci placówek banku oparta na małych, samowystarczalnych oddziałach, o powierzchni nie większej niż 100 metrów kwadratowych. Dodatkowo bank zaproponuje nowy pakiet usług detalicznych dla klientów o wysokich i średnich dochodach — wynikało z zapowiedzi Andrzeja Podsiadło, prezesa zarządu PBK, podczas spotkania na początku 1999 roku. Jednak warunkiem określenia dynamiki budowy sieci był efekt starań o zakup wrocławskiego Banku Zachodniego.

DZISIAJ wiadomo, że PBK nie ma znalazł się na krótkiej liście inwestorów dopuszczonych do due-dilligence. Nie wiadomo też, czy dojdzie do skutku planowana majowa emisja akcji. Niby nic nie stoi na przeszkodzie, by bank wyemitował kolejną serię papierów, ale pojawiają się kłopoty. Część emisji mieli objąć dotychczasowi akcjonariusze PBK — grupa akcjonariuszy skupiona wokół Bank Austria Creditanstalt, którzy dzisiaj posiadają łącznie nieco ponad 40 proc. akcji banku.

NA POCZĄTKU stycznia 1999 roku BA CA poinformował o zamiarze zwiększenia do końca czerwca tego roku udziału w kapitale PBK do granicy 50 proc. Otrzymał stosowną zgodę i czas do końca września 1999 r. Ostatnie informacje o planach wycofania się z PBK i organiczeniu działalności BA CA w Polsce do niezbędnego minimum postawiły pod znakiem zapytania nie tylko majową emisję, ale realizację strategii polskiego banku w ogóle.

TRUDNO dzisiaj spekulować, jak postąpi prezes Andrzej Podsiadło — czy PBK zdecyduje się odkupić akcje Austriaków czy też będzie biernie czekał na rozwój wypadków. A te mogą być dla banku niekorzystne — to wtedy, gdy sprawdzą się czarne scenariusze odsprzedania akcji BA CA inwestorowi z zewnątrz.

GDYBY bank zdecydował się skorzystać z zaproszenia Austriaków do sprzedaży akcji, musiałby mocno ograniczyć realizację przyjętej strategii. To w końcu mogłoby odbić się na jego pozycji w sektorze.

PRZYJĘTA strategia zakłada rozwój ekspansji wśród dużych i średnich firm. Na to potrzebne są pieniądze. Podobnie jak na unowocześnienie oferty dla klientów detalicznych, uruchomienie i stały monitoring jakości Teleserwisu, zakończenie procesu wdrażania nowego systemu komputerowego PROFILE, co pozwoli na pełne odmiejscowienie rachunków.

BANK nie zasługuje na takie traktowanie. Był czas, że jego działalność była pasmem nieszczęść — wystarczy wspomnieć nieudaną próbę kupienia Polskiego Banku Inwestycyjnego czy chociażby perturbacje z inwestorem strategicznym, którego tak naprawdę do tej pory nie ma.

ROK 1998 Powszechny Bank Kredytowy zakończył z 13,6 mld zł aktywów. Fundusze własne banku przekroczyły 1,4 mld zł. Współczynnik wypłacalności obniżył się, w porównaniu z rokiem 1997 z 13,7 do 9,2 proc., ale ciągle jest wyższy niż wymagany minimalny przez NBP (8 proc.) i zarazem wyższy od większości polskich banków — bezpośrednich konkurentów rynkowych PBK. Na koniec 1998 roku w banku pracowało 6456 osób.