PCBC nie wzięło się z Księżyca

Wojciech Surmacz
opublikowano: 2000-11-28 00:00

PCBC NIE WZIĘŁO SIĘ Z KSIĘŻYCA

Według Wojciecha Henrykowskiego, dyrektora Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji (PCBC), zagraniczne firmy określające się mianem jednostek certyfikujących w naszym kraju nimi nie są. Nie staną się nimi nawet, kiedy uzyskają akredytację w Polskim Centrum Akredytacji, które powstanie w 2001 r. Są to firmy auditorskie, które w dodatku nieetycznie konkurują z PCBC.

„Puls Biznesu“: Podobno od 1 stycznia 2001 r. ze struktur Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji zostanie wydzielona instytucja o nazwie Polskie Centrum Akredytacji (PCA), która będzie pełniła funkcję krajowej, niezależnej jednostki akredytującej? Co jeszcze się zmieni w PCBC?

Wojciech Henrykowski: PCBC do 1 stycznia 2003 r. pozostanie jednostką koordynującą krajowy system badań i certyfikacji, z wyjątkiem akredytacji. Będzie ona funkcjonowała w czterech obszarach: certyfikacji systemów jakości, certyfikacji wyrobów, badań wyrobów i szkoleń auditorów. Od 1 stycznia 2003 r. w pełni wchodzi w życie ustawa o ocenie zgodności, na podstawie której PCBC zostanie przekształcone w jednoosobową spółkę skarbu państwa.

„PB“: Jednoczesne prowadzenie usług certyfikacyjnych i akredytacyjnych przez PCBC budziło wśród waszej konkurencji sporo kontrowersji. Czy myśli Pan, że w związku ze zmianami jakaś zachodnia jednostka certyfikująca będzie się akredytować w PCA?

WH: Może będzie. Natomiast jeżeli już mówimy na ten temat, chciałbym nawiązać do artykułów ukazujących się na łamach „PB“, wychodzących spod pana ręki, w których nie do końca powiedziana była prawda. Nie wiem, z czego to wynikało...

„PB“: Na czym polega ta „nie do końca prawda“?

WH: Wystarczy przypomnieć wypowiedzi tego Niemca...

„PB“: Chyba Węgra (Wywiad z Gaborem Czitanem, dyrektorem generalnym T†V Rheinland Hungaria w „PB“ z 24 sierpnia 2000 r. — przyp. aut.).

WH: Tak Węgra. W tym wywiadzie było napisane, że PCBC to jakaś księżycowa organizacja, która nie może wydawać certyfikatów uznawanych w Unii Europejskiej. Może wydawać jedynie certyfikaty zgodne z normą PN-ISO, a nie EN-ISO, co jest kompletną pomyłką. Nie wiem z czyjej winy... Chcę powiedzieć, że normy ISO mają wymiar międzynarodowy. EN-ISO 9000 wydawana jest na poziomie europejskim, a polska norma PN-ISO 9000 na poziomie krajowym, ale obie są jednoznaczne i każda jednostka certyfikująca może wydać świadectwa jakości zgodne z tymi normami. Stwierdzenie, że PCBC nie może wydać EN-ISO, tylko PN-ISO, jest nieprawdziwe. Ale to jest jedna rzecz, druga sprawa, którą chciałbym poruszyć to to, że w „PB“, często pisze się o firmach certyfikujących z zagranicy, które działają na terenie Polski. To też nie jest prawdą, bo jeżeli będziemy stali na gruncie prawa, to ani jedna tzw. zagraniczna firma certyfikacyjna działająca w Polsce nie jest jednostką certyfikującą. Bo, co oznacza określenie jednostka certyfikująca? Jest to instytucja, która spełnia wymagania normy EN 45012, czyli ma odpowiedni personel, kierownictwo, powinna mieć akredytację, ale nie musi itd. Natomiast żadna firma, która działa w Polsce, nie ma akredytacji ani polskiej, ani zagranicznej. Poza tym, żadna zagraniczna firma certyfikacyjna, która w Polsce działa, nie wydaje certyfikatów. A jednostka certyfikująca powinna wydawać certyfikaty. Tak naprawdę są to firmy konsultingowo-auditorskie.

„PB“: A na przykład Kema, DNV, BSI? Jakie to są firmy?

WH: Kema? Kema Polska jest firmą auditorską.

„PB“: A Kema Registred Quality?

WH: Też jest firmą auditorską, bo nie ona wydaje certyfikaty, tylko jej centrala w Holandii. To tak, jakby PCBC wynajęło sobie auditorów, którzy na rzecz PCBC pracują gdzieś za granicą. W takich sytuacjach jest to działalność czysto auditorska, a nie certyfikacyjna.

„PB“: Czy zagraniczne firmy, które zgłoszą się po akredytację do PCA, uzyskają status jednostki certyfukującej w naszym kraju?

WH: Nie. Akredytacja nic do tego nie ma.

„PB“: Jakie akredytacje ma PCBC, jeśli wziąć pod uwagę tę strukturę certyfikującą?

WH: Mamy wdrożony system zgodny z ISO 9001, z tym że nie jest on certyfikowany. W ramach funkcji akredytujących jesteśmy pełnoprawnym członkiem m.in. IAF (Międzynarodowego Forum Akredytacji) i ILAC (Międzynarodowej Organizacji Współpracy w zakresie Akredytacji Laboratoriów). Współpracujemy z ETOC (Europejska Organizacja ds. Badań i Certyfikacji) i EA (Europejska Współpraca ds. Akredytacji). Jesteśmy też członkiem IQNet-u (Międzynarodowa Sieć Certyfikacji) i mamy akredytację polską, co może być podważane...

„PB“: Właśnie jest podważane...

WH: W porządku, ale np. w Niemczech jeszcze do listopada 1999 r. jednostki akredytujące pełniące funkcje certyfikatora też akredytowały się same u siebie. Od 1 stycznia 2001 r. ten problem będzie rozwiązany, myślę, że nie ma sensu już na ten temat dyskutować.

„PB“: To prawda, że PCBC przez kilka miesięcy nie miało nawet własnej akredytacji, bo wygasła jej ważność?

WH: Generalnie to była prawda. Tylko, żeby funkcjonować, my w ogóle możemy nie mieć akredytacji. W świetle ustawy o badaniach i certyfikacji nam nie jest potrzebna akredytacja, żeby prowadzić certyfikację.

„PB“: Czy uważa Pan, że firmy, które istnieją na polskim rynku, lecz pańskim zdaniem nie są certyfikatorami, próbują konkurować z PCBC w sposób nieetyczny?

WH: Oczywiście. Jeżeli jakaś firma chwali się, że wydała tysiące certyfikatów itd., to w porządku, jej prawo. Ale jeżeli mówi, że jest w Polsce taka księżycowa organizacja o nazwie PCBC, która nic nie może zrobić, a obok zamieszcza swoją reklamę, to ja nie wiem, czy to jest w porządku? Ale to już pan sam musi sobie odpowiedzieć na to pytanie. Mnie się wydaje, że nie...