PCC Rail Szczakowa chce się powiększać

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-01-10 00:00

Przewoźnik chce rozwijać się także poza Śląskiem. Dlatego liczy na przejęcia i zakupy taboru.

Mieczysław Olender, prezes kolejowej spółki przewozowej PCC Rail Szczakowa, liczy, że jeszcze w tym miesiącu dowie się, czy ma szansę na powiększenie grupy o warszawską firmę Coltram. Firma ta zarządza bocznicami Elektrociepłowni Warszawskich, które kontroluje szwedzki koncern Vattenfall.

— Jesteśmy jedną z dwóch firm, które pozostały w przetargu na Coltram. Pozyskanie tej firmy do grupy to element strategii rozszerzania naszej działalności poza Śląsk. Ten region ma określoną pojemność i robi się tu coraz ciaśniej. A obsługa bocznic to — obok usług przewozowych i spedycyjnych — nasza trzecia specjalizacja — mówi Mieczysław Olender.

W 2004 r. Szczakowa przewiozła 8,5 mln ton ładunków, z tego 6,6 mln ton po własnej sieci (zarządza 210 km tras kolejowych). Spółka postawiła sobie za cel osiągnięcie do 2010 r. wielkości przewozów rzędu 15 mln ton rocznie.

— Nie nastawiamy się jednak na globalne działanie. Interesują nas wybrane korytarze: kierunek na zachód — do Niemiec, południe — do Czech oraz rynek warszawski — dodaje przewoźnik.

Rail Szczakowa, razem ze spółkami Kolchem-Rokita, Sped-Kol Blachownia i PCC Cargo Chorzów, tworzy grupę, którą kontroluje niemiecki koncern Petro Carbo Chem. Dzięki współpracy z właścicielem przewoźnik już rozpoczął realizację zleceń z rynku niemieckiego, na razie głównie na potrzeby grupy PCC.

— Zaczęliśmy w 2004 r. od niewielkiej masy 50 tys. ton ładunków i zamierzamy rozwijać tę gałąź. Najwięcej w branży przewozowej zależy jednak od bazy lokomotyw. Trudno się je zdobywa i są kosztowne. Nowe są zbyt drogie, a używanych PKP Cargo konkurencji nie sprzedaje. Trzeba je znaleźć za granicą — wyjaśnia prezes Olender.

W tym roku na zakupy taborowe spółka Rail Szczakowa chciałaby wydać ponad 50 mln zł. Plan inwestycyjny nie jest jeszcze dopięty.

— Decyzja zależy od właściciela. Za te pieniądze można kupić 15-20 lokomotyw. W ubiegłym roku wydaliśmy z własnych środków na tabor 53 mln zł. Kupiliśmy 13 lokomotyw i 400 wagonów. Zawarliśmy też kontrakt na dzierżawę 600 wagonów z Francji — wylicza szef Rail Szczakowa.

Inwestycje nie nadwerężyły wyników przewoźnika. 2004 r. spółka zamknęła 16 mln zł zysku. Rok wcześniej wynik nie przekraczał 6 mln zł. Przychody wzrosły w tym czasie ze 130 do 178 mln zł.