Eurodeputowani oklaskami na stojąco nagrodzili w środę premiera Luksemburga Jean-Claude'a Junckera, który w Parlamencie Europejskim złożył relację z ostatniego szczytu unijnego i sześciomiesięcznego przewodnictwa swojego kraju w UE, dobiegającego końca 30 czerwca.
W przemówieniu Juncker przypomniał to, co udało się luksemburskiemu przewodnictwu osiągnąć w ciągu pół roku - m.in. reformę paktu euro oraz poprawę stosunków Unii z USA i Rosją.
Najwięcej czasu poświęcił jednak analizie szczytu unijnego, kiedy to podczas 50 godzin usilnie - i bezskutecznie - zabiegał o porozumienie w sprawie wspólnego budżetu na lata 2007-2013.
"Brak porozumienia budżetowego to nie jest niepowodzenie przewodnictwa Luksemburga. To jest porażka Europy" - powiedział Juncker.
O fiasko szczytu oskarżył brytyjskiego premiera Tony'ego Blaira. Powiedział, że Wielka Brytania nie chciała finansować nie tylko unijnej polityki rolnej, ale też funduszy spójności dla nowych krajów członkowskich.
"To nieprawda, że chciałem zmniejszenia rabatu brytyjskiego (chodzi o zwrot części składki płaconej przez Londyn do unijnej kasy - PAP). Chciałem go zachować dla krajów starej Piętnastki, a oszczędzić płacenia go przez nowych (członków UE). Ten pakiet został odrzucony. Szkoda" - dodał Juncker.
Przypomniał jednocześnie "bardzo pozytywne zachowanie" nowych krajów UE, które zaoferowały zmniejszenie swoich korzyści z budżetu, by ratować porozumienie: "Niech się wstydzą ci, którzy nie potrafili tak postąpić."
Swoje wystąpienie, w którym zaapelował o silną i polityczną Europę, Juncker zakończył optymistycznie: "18 czerwca (nazajutrz po szczycie - PAP) byłem bardzo smutny. Otrzymałem jednak tysiące listów poparcia. Teraz jestem bardziej zdeterminowany niż kiedykolwiek. Nie możemy zniszczyć tego, co zbudowały wcześniejsze pokolenia".
"Zapowiadamy, że będziemy walczyć z tymi, którzy chcą, by UE była tylko strefą wolnego handlu. Chcemy UE silnej politycznie" - przyłączył się do apelu Junckera szef największej frakcji w PE, chadeków i konserwatystów, Hans-Gert Poettering.
Ponadto skrytykował on pojawiające się pomysły tworzenia unii francusko-niemieckiej czy też nowej osi współpracy na linii Berlin-Londyn. "Mówimy +nie+ takim propozycjom. Europa potrzebuje propozycji dla całej UE" - powiedział.
Występujący w imieniu frakcji liberałów i demokratów Brytyjczyk Graham Watson o doprowadzenie do porażki szczytu oskarżył nie tylko Blaira, ale i prezydenta Francji Jacquesa Chiraca. "Francja i Wielka Brytania to dwa dinozaury, które nie mogą pogodzić się z tym, ze suwerenność narodowa odeszła w przeszłość" - powiedział.
"Kryzys w UE, niezależnie od tego, jaka jest jego przyczyna, nie powinien nikogo cieszyć" - powiedział podczas debaty Wojciech Roszkowski (PiS) w imieniu frakcji Unia na Rzecz Europy Narodów.
"Niech nikt jednak nie twierdzi, że powodem kryzysu jest ostatnie rozszerzenie Unii. Niech jednak nikt nie wini za to nowych krajów członkowskich, czy owych 150 polskich hydraulików we Francji, którzy i tak nie są w stanie zaspokoić tamtejszego deficytu kadrowego w tej dziedzinie" - dodał.
Jedynym z nielicznych eurodeputowanych, którzy podczas debaty nie chwalili Junckera, był duński eurosceptyk Jens-Peter Bonde. "Konstytucja jest martwa. Martwych się chowa. Nawet pan - zwrócił się do Junckera - nie może jej ożywić".
Inga Czerny