Parlament Europejski (PE) chciałby, aby budżet UE na lata 2007-13 był na poziomie 1,1 proc. dochodu narodowego brutto (DNB) Unii. Sprawozdawca projektu raportu na temat budżetu UE na ten okres, Reimer Boge, poinformował w czwartek, że eurodeputowani wspierają "duży", choć mniejszy niż proponuje Komisja Europejska budżet UE, a oszczędności chcą szukać m.in. w wydatkach na rolnictwo.
Według dokumentu, wydatki UE w latach 2007-13 powinny wynieść 1,1 proc. DNB, czyli o 0,04 proc. mniej niż w propozycji Komisji Europejskiej, ale znacznie więcej niż chcą kraje-płatnicy netto, którzy domagają się oszczędności i utrzymania budżetu UE na poziomie 1 proc.
"Nasza propozycja budżetu jest bardziej wiarygodna od tej, którą przedstawiła Komisja Europejska i tej, która wynika z debaty, jaka toczy się w Radzie (ministrów UE - PAP)" - powiedział niemiecki eurodeputowany, prezentując dziennikarzom raport.
"Nowy plan budżetowy UE wejdzie w życie tylko wówczas, jeśli uzyska aprobatę PE" - dodał Boge. W przeciwnym razie UE będzie musiała opierać się na budżetach rocznych.
Według raportu, szukać oszczędności trzeba m.in. w wydatkach na rolnictwo i nie należy zwiększać wydatków na politykę rolną po wejściu do UE Rumunii i Bułgarii. Raport sugeruje, że wydatki na rolnictwo w tych dwóch krajach, które mają wynieść około 7,9 mld euro powinny zostać wygenerowane w zamrożonych do 2013 roku wydatkach rolnych dla obecnych członków Unii.
Ponadto raport proponuje możliwość współfinansowania z budżetów narodowych dopłat bezpośrednich dla rolnictwa, co dziś jest wyjątkiem tylko dla nowych krajów członkowskich. Nowe kraje z własnej kasy rekompensują w ten sposób dopłaty niższe niż otrzymywane przez rolników starych krajów UE. "Należy zainicjować możliwość stopniowej integracji procesu współfinansowania w ramach UE-15, jeśli potrzeby przekroczą przewidywania" - czytamy w dokumencie.
Na tej propozycji skorzystaliby przede wszystkim płatnicy netto do budżetu UE, którzy nie mają wielkiego rolnictwa, a straciła Francja, której rolnicy są hojnie subwencjonowani z unijnej kasy.
Zdaniem szefa komisji budżetowej Janusza Lewandowskiego (PO), zapisy dotyczące wydatków na rolnictwo nie odzwierciedlają jednak nastroju całego PE i zapewne zgłoszone zostaną poprawki. "Nie będzie zgody na to, by rozszerzenie UE odbywało się kosztem innych krajów" - powiedział.
Cały raport Lewandowski ocenia jednak jako ogólnie pozytywny dla Polski. Jego zdaniem, świadczy o tym to, że "Parlament Europejski będzie sojusznikiem państw członkowskich, które opowiadają się za szczodrym budżetem UE". Ponadto pierwszy z priorytetów UE wymienionych w raporcie to polityka spójności, "która pozwoli UE na zmniejszenie regionalnych różnic", co jest szczególnie korzystne dla Polski i innych nowych krajów UE.
Eurodeputowani popierają propozycje Komisji Europejskiej, by wydatki na nią wyniosły 0,41 proc. DNB.
Inna, dość kontrowersyjna sugestia raportu to skrócenie planu budżetowego do roku 2010 lub przedłużenie go do roku 2015, tak by dostosować czas trwania budżetu do pięcioletnich kadencji Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego.
Projekt raportu jest efektem wielomiesięcznych debat w specjalnej komisji PE ds. kolejnego planu budżetowego i zostanie poddany pod głosowanie w komisji w maju, a w Parlamencie Europejskim w czerwcu.