PE/Watson: Może chadecja zrzeknie się przewodniczącego PE

Inga Czerny (PAP)
opublikowano: 2009-06-08 15:40

Przewodniczący frakcji liberałów i demokratów (ALDE) w Parlamencie Europejskim Graham Watson nie wykluczył w poniedziałek, że za cenę poparcia Jose Barroso na szefa Komisji Europejskiej chadecja może zrzec się funkcji przewodniczącego PE.

"To nie będzie mądre, jeśli Europejska Partia Ludowa (EPL, zwycięska frakcja chadecka) będzie naciskać w sprawie przewodniczącego PE (...). Jeśli oni szukają poparcia dla Barroso, to może niech oddadzą przewodnictwo PE socjalistom i liberałom" - powiedział Watson na konferencji prasowej.

Wyjaśnił, że skoro chadecy chcą być pewni, że ich kandydat Barroso uzyska aprobatę większości PE (wymóg z Traktatu z Nicei), to mogą zawrzeć w tej sprawie koalicję z dwiema frakcjami: socjalistami i liberałami. Te rodziny polityczne zajęły odpowiednio drugie i trzecie miejsce w zakończonych w niedzielę wyborach do PE.

Wówczas, zgodnie ze scenariuszem nakreślonym przez Watsona, obaj obecni kandydaci EPL, czyli Polak Jerzy Buzek i Włoch Mario Mauro, pożegnaliby się z perspektywą kierowania PE.

Watson nie ukrywa jednak, że dla niego "najbardziej logiczną" i preferencyjną opcją jest zbudowanie w nowym PE koalicji partii centroprawicowych, czyli z udziałem zwycięskiej EPL i właśnie ALDE. Wówczas obie frakcje podzieliłyby się mandatem przewodniczącego PE. A przewodniczącym PE z frakcji liberałów zostałby na 2,5 roku właśnie on. Watson zgłosił swą kandydaturę na szefa PE już kilka miesięcy temu.

"Mamy obowiązek posłuchać wyborców, którzy poszli do urn. A oni wybrali partie centroprawicowe. Dlatego najbardziej oczywisty jest sojusz centroprawicy. Nie tylko techniczny (by wybrać szefa PE), ale też polityczny i ideologiczny" - powiedział Watson.

Szef liberałów zaprzeczył pogłoskom, jakoby przekonywał do takiego scenariusza, czyli koalicji EPL-ADLE, Włochów w EPL, obiecując w zamian poparcie dla Mauro. "Rozmawiałem i z Buzkiem i Mauro, nie wyraziłem preferencji dla żadnego" - powiedział. Lecz jak zauważył w poniedziałek szef EPL Wilfried Martens, frakcje EPL i ALDE wspólnie będą miały 343 miejsca. "To nie wystarczy, bo większość w PE to 369!" - podkreślił.

Liberałowie zajęli w zakończonych w niedzielę wyborach do PE trzecią pozycję. Według szacunków frakcja ALDE będzie mieć 80 europosłów w liczącym 736 miejsc PE. To oznacza osłabienie ich pozycji. W minionej kadencji ALDE miała 100 eurodeputowanych.

Dlatego zwycięscy chadecy, którzy w PE mają mieć 263 posłów, nie wykluczają, że powtórzą koalicję techniczną z europejskimi socjalistami (jak w minionej kadencji), którzy w wyborach zajęli drugie miejsce i będą mieć w PE 163 eurodeputowanych. Ale zapowiadają rozpoczęcie negocjacje i z liberałami, i socjalistami.

Jak zauważył Martens, chadecy, socjaliści i liberałowie "to trzy frakcje proeuropejskie, które zawsze popierały integrację europejską". "Dziś bardziej niż kiedykolwiek te trzy rodziny muszą współpracować, by oprzeć się skrajnym siłom" - powiedział.

Chadecy oficjalnie podtrzymali w poniedziałek poparcie dla Barroso na szefa KE - o czym zapewnił zarówno Martens, jak i szef frakcji EPL Jospeh Daul.

"Domagamy się głosowania w sprawie Barroso już 15 lipca (na pierwszej sesji PE)" - powiedział Martens, apelując do przywódców państw UE, by na szczycie 18-19 czerwca w Brukseli oficjalnie nominowali nowego szefa KE.

Lecz same głosy chadecji, nawet biorąc pod uwagę jej zwycięstwo w wyborach, nie wystarczą, by Portugalczyk pozostał na czele KE. Głosowanie dotyczące zaprzysiężenia przewodniczącego i komisarzy jest tajne.

Watson nie wycofał w poniedziałek składanych wcześniej deklaracji, że liberałowie poprą Barroso, ale zaapelował, by głosowanie odbyło się dopiero po ponownym jesiennym referendum w sprawie Traktatu z Lizbony w Irlandii. Liczy, że stawiając warunki chadekom, uda mu się ugrać więcej dla siebie i liberałów w PE.