PE za budżetem 2007-2013 w wysokości 1,07 DNB

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-05-11 06:53

Komisja Parlamentu Europejskiego do spraw budżetu UE w latach 2007-2013 przyjęła we wtorek raport, w którym apeluje, by wydatki UE wyniosły w tym okresie 1,07 dochodu narodowego brutto (DNB).

Komisja Parlamentu Europejskiego do spraw budżetu UE w latach 2007-2013 przyjęła we wtorek raport, w którym apeluje, by wydatki UE wyniosły w tym okresie 1,07 dochodu narodowego brutto (DNB).

    Tym samym PE zajął stanowisko pomiędzy Komisją Europejską a grupą sześciu płatników netto, którą tworzą Niemcy, Francja, Wielka brytania, Austria, Szwecja i Holandia.

    KE proponuje bowiem budżet na poziomie 1,14 proc. DNB (około 930 mld euro), a grupa sześciu domaga się oszczędności i ograniczenia wydatków UE w siedmioletnim planie budżetowym do 1 proc. DNB (około 815 mld euro).

    Eurodeputowani zatrzegli, że w przypadku włączenia do budżetu UE tzw. Funduszu Rozwojowego na pomoc dlanajbiedniejszych krajów (dziś jest on poza budżetem), to cały budżet powinien osiągnąć 1,10 DNB.

    W przyjętym raporcie PE wezwał ponadto do skrócenia planów budżetowych UE do 2011 roku bądź wydłużenia do 2016 - tak, by skoordynować czas trwania budżetu z pięcioletnimi kadencjami instytucji UE. KE i Rada UE już sygnalizowaly jednak, że raczej się na to nie zgodzą, bo do 2013 roku zamrożone są wydatki unijne na wspólną politykę rolną.

    Głosowanie w PE trwało kilka godzin. Komisja przyjęła kilkaset poprawek.

    Eurodeputowani przypominają rządom UE, że ustanowienie planu budżetowego wymaga aprobaty PE. W przeciwnym razie, UE będzie musiała opierać się na budżetach rocznych. "PE nie zaakceptuje kolejnej perspektywy finansowej, jeśli jego priorytety nie zostaną uwzględnione w ostatecznym stanowisku Rady" - czytamy w dokumencie.

    "Stanowisko PE daje wyraźny priorytet dla wydatków UE na politykę spójności. Raport wymienia je na pierwszym miejscu" - skomentował dla PAP przyjęty raport Janusz Lewandowski (PO), szef Komisji Budżetowej PE. Jego zdaniem oznacza to, że PE jest przychylny interesom najbiedniejszych krajów UE, korzystających z funduszy strukturalnych.

    Eurodeputowani chcą, by wydatki na politykę spójności wyniosły 0,41 proc. DNB, a limit ograniczający fundusze spójności dla danego kraju UE wynosił 4  proc. jego PNB (czyli zgodnie z tym co chce KE oraz Polska). Niedawno kierujący pracami UE, Luksemburg zaproponował tymczasem stopniowe zmniejszanie tego limitu, co w przypadku Polski mogłoby oznaczać utratę kilku mld euro w ciągu siedniu lat trwania  budżetu.

    Ostatecznie, wbrew początkowemu pomysłowi, zrezygnowano z bezpośredniego apelu o współfinansowanie przez rządy UE wydatków na wspólną politykę rolną. Zapis w raporcie mówi o takiej ewentualności tylko wówczas, gdyby okazało się, że po wejściu do UE Rumunii i Bułgarii brakuje pieniędzy na wydatki rolne dla tych krajów.

    Raport zostanie poddany pod głosowanie Parlamentu Europejskiego w czerwcu.