Pejzaż Europy pełen niepokoju

Agnieszka MorawieckaAgnieszka Morawiecka
opublikowano: 2022-09-27 20:00

Inflację trzeba stłumić jak najszybciej, aby nie zakorzeniła się w gospodarce europejskiej na długie lata. Wojna w Ukrainie to gra o nowy podział świata, determinowany m.in. przez rodzące się sojusze energetyczne.

Przeczytaj artykul i dowiedz się:

  • dlaczego inflacja jest dużym zagrożeniem dla Europy
  • jaką cenę płaci dziś Stary Kontynent za uzależnienie się energetyczne od Rosji
  • kto będzie rozdawał karty na świecie w nowym układzie sił
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja
Pewna jest jedynie zmiana
Pewna jest jedynie zmiana
Na naszych oczach rodzi się nowy podział świata, w którym Europa będzie tracić na znaczeniu - uważają uczestniczy debaty PIU „Ekonomiczne i polityczne scenariusze dla Europy” Cezary Stypułkowski, prezes mBanku oraz Xavier Sala i Martin, profesor ekonomii w Columbia University.
Mateusz Ochocki

Europejską rzeczywistość determinują trzy czynniki: kryzys energetyczny, inflacja i wojna za wschodnią granicą Polski. Nie należy zapominać także o pandemii, której skutki - ze względu na globalizację - będą odczuwalne jeszcze przez wiele lat. Dotychczasowy podział świata ulega przeobrażeniom, kształtują się nowe sojusze polityczne, a strefy wpływów wyznaczają kierunki dostaw ropy i gazu. Dla Europy, przez lata uzależnionej od rosyjskich źródeł energii, oznacza to początek nowej ery. Wydźwięk dyskusji podczas debaty podczas IX Kongresu Polskiej Izby Ubezpieczeń z udziałem Cezarego Stypułkowskiego, prezesa mBanku oraz Xaviera Sali i Martina, profesora ekonomii na Columbia University w Nowym Jorku, trudno nazwać optymistycznym. Obaw jest coraz więcej, pewników niewiele.

Tak już kiedyś było

- Nie wiemy jak długo będzie trwała wojna. Póki co rzutuje na dostawy ważnych składników, winduje ceny energii. To wpływa na trzeci temat o którym wszyscy mówią, czyli inflację. Może z nami pozostać na wiele lat, będzie mechanizmem samonapędzającym się, chyba, że to zatrzymamy natychmiast. Im dłużej czekamy, tym większa będzie recesja – mówi Xavier Sala i Martin.

Jak przekonuje profesor, żeby zredukować inflację trzeba jednak najpierw zaszkodzić gospodarce.

- Musimy rozpocząć walkę z inflacją, która ma wiele powodów – wyrwy w łańcuchu dostaw, wzost ceny ropy naftowej, nieodpowiedzialna polityka fiskalna – wielomiliardowy fiskalny zastrzyk dla gospodarki amerykańskiej. Wiemy, że w tej chwili stopy rosną i to zazwyczaj oznacza, że spadnie inflacja, ale kosztem będzie spowolnienie gospodarki – mówi Xavier Sala i Martin.

Według niego, problemem nie jest istniejąca, ale spodziewana inflacja, która rodzi oczekiwania podwyżki płac w dłuższym horyzoncie. Ich koszt jest coraz wyższy.

- Powinniśmy pamiętać, że to, co rozpoczęło inflację w latach 70-tych to były szoki, które później jednak znikły. To, co inflację utrzymało, to nasze oczekiwania dotyczące jej trwałości. W latach 70 -tych byliśmy uzależnieni od ropy, a jednocześnie mieliśmy recesję i potem rządy musiały zdecydować, czy będziemy walczyć z recesją, czy z inflacją. Wygrała walka z recesją. Inflacja zakorzeniła się w gospodarce. Była to pomyłka polityczna – mówi profesor.

Cezary Stypułkowski przypomniał, że od lat 50-tych do późnych lat 70-tych stopy procentowe na świecie były stosunkowo niskie, w kolejnych latach podnosiły się dość wolno i po 1982 roku osiągnęły wysokie pułapy. Świat był wówczas w dużym stopniu zależny energetycznie od krajów arabskich – Stany Zjednoczone importowały blisko 50 proc. ropy z Bliskiego Wschodu.

- Był kryzys energetyczny, wojna, a po nich rozpoczął się okres inflacji niesiony wysokimi wzrostami cen nośników energii. Tu mamy bardzo podobny scenariusz – zauważył prezes mBanku.

I zaznaczył, że obecnie jesteśmy w sytuacji bardzo szczególnej, bowiem od kryzysu w 2008 roku trwało „pompowanie” pieniędzy w gospodarkę. W samej tylko Polsce w ciągu 2,5 roku przyrosło około 300 mld zł w obiegu, które nie miały pokrycia w produkcji.

- Generalnie nawis pieniędzy w światowej gospodarce jest znaczny i nie ma innej drogi - musi się stopniowo kurczyć. Najbardziej na tym korzystają rządy, bo mogą obniżyć swój pozom zadłużenie na skutek inflacji. Najbardziej statystycznie cierpią - wbrew pozorom - nie kredytobiorcy, ale ci, którzy deponują pieniądze. Wydaje mi się, że inflacja jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, zwłaszcza gdy jest ona zakorzeniona w umysłach ludzi – mówi prezes mBanku.

Jak wskazał, Stany Zjednoczone przejdą przez recesję łagodniej, bo FED szybko zareagował podwyżką stóp procentowych.

- A Europa jeżeli podnosi stopy to robi się kryzys we Włoszech, bo są mocno zadłużone. To się automatycznie przenosi na kryzys sektora bankowego we Włoszech. Ubezpieczyciele w Polsce też tego doświadczają, bo mają w portfelach papiery skarbowe i muszą je przecenić. W sektorze bankowym, w Polsce, w ciągu półtora roku, tylko na skutek przeceny papierów skarbowych odparowało około 10 proc. kapitałów własnych. Te zjawiska będą aktywnie występowały – nie tylko w Polsce – mówi Cezary Stypułkowski.

Sami sobie jesteśmy winni

Sytuacja z dostępem do źródeł energii, w której obecnie znajduje się Europa, to efekt wyborów dokonanych wiele dziesięcioleci temu. Dostawy z Rosji były tańsze i wydawały się stabilne, Europa zaczęła też tworzyć program „zielonej energii”. Z kolei Stany Zjednoczone, które w latach 70-tych były uzależnione od ropy z krajów arabskich, podjęły decyzję, że muszą być niezależne energetycznie.

- Europa znalazła się w trudnej sytuacji, mimo, że ma najlepszą infrastrukturę przesyłową dla nośników energii na świecie. Inwestowała w nią przez ostatnie 50 lat. Rozwój Europy opierał się w dużym stopniu na relatywnie tańszej energii z Rosji. Z tym musimy sobie dać radę i nie jest możliwe, żebyśmy przeszli przez to suchą stopą. To będzie istotny czynnik niepokoju, bo zdolność substytuowania jest niska. Nawet jeśli kupujemy gaz z Ameryki, to on jest droższy – mówi Cezary Stypułkowski.

Dziennie na świecie produkuje się ponad 100 mln baryłek ropy naftowej, z tego ponad 10 mln produkuje Rosja i ma rynek – głównie w krajach azjatyckich.

- Rosja ma obecnie piękny rynek zbytu – Chiny i Indie, - sprzedaje tam więcej niż sprzedawała. Musi zbudować nową infrastrukturę. Prawdopodobnie ewolucja będzie taka, że my jako Europa będziemy kupowali od Bliskiego Wschodu większe ilości ropy i pewnie jakaś infrastruktura zostanie wybudowana. Rosjanie pójdą do krajów azjatyckich i Chiny i Indie spokojnie wchłoną ich podaż. To zajmie czas – mówi prezes mBanku.

Xavier Sala i Martin uważa, że dużym problemem Europy jest brak jednolitej polityki w dziedzinie energetyki.

- Europa nie jest suwerennym organem, np. kiedy prezydent Francji odrzuca gaz z Algierii, bo sam chce korzystać z energii jądrowej. Decyzje są podejmowane na poziomie lokalnych interesów. To jest głupota Europy, znamy ten problem od dziesięcioleci. Dopiero niedawno rozwiązaliśmy problemy z roamingiem. Jak wielu inwestorów straciliśmy przez drobne biurokratyczne problemy, czy związane z regulacjami? Nie wińmy USA za własną niekompetencję – mówi profesor Columbia University.

To nie jest wojna Europy

Europocentryzm, który znamy, znaczenie zachodu na świecie i jego waga w przyszłości będzie mniejsza – tak twierdzi Cezary Stypułkowski. Czy ten świat będzie bezpieczniejszy? Według niego nie. Wojna za wschodnią granicą Polski nie toczy się wbrew pozorom o Ukrainę. To wojna o wartości, ale też o nowy kształt świata.

- Wydaje mi się, że to nie jest wojna Europy. Ona się zaczęła moim zdaniem - i wiem, że to jest kontrowersyjny pogląd - dlatego, że Ameryka realizowała na Ukrainie swoje interesy, a obsesyjni Rosjanie zareagowali. Z punktu widzenia układu politycznego i rosnących sił takich krajów jak Chiny i Indie ich znaczenie - zarówno w sferze ekonomicznej jak i politycznej - będzie rosło. Świat zmieni się z układu, który moje pokolenie znało jako bipolarny: świat krajów komunistycznych i Zachodnia Europa - nie było w nim wiele miejsca dla Azji - w układ multipolarny – mówi prezes mBanku.

Według niego, poważnym elementem destabilizacji na świecie jest niepewność, co stanie się z Rosją po odejściu Putina.

- Scenariusz w kraju, w którym jest 100 narodowości i każda będzie chciała się wybić na niepodległość jest najpoważniejszym zagrożeniem. Wszyscy spekulują na temat możliwości tego, że Putina ktoś zastąpi. To może być trudny proces. Jeśli wyzwolą się nacjonalizmy, to będzie dramat - mówi prezes.

Xavier Sala i Martin wskazał, że to, co naprawdę zdeterminuje przyszłość i kształt gospodarki to zagadnienia długoterminowe, w tym m.in. możliwa recesja w Chinach.

- Są problemy na tamtejszym rynku nieruchomości, protesty związane z lockdownami. Nie wiemy, co tam się wydarzy. To ważny komponent niepewności, bo duża część świata zależy od Chin – mówi profesor.

Według niego, świat, w którym wszyscy tworzą przedmioty z globalnego łańcucha dostaw powoli zmierza ku końcowi.

- Gdy pojawia się zaburzenie takie jak pandemia, tsunami w Tajwanie, czy katastrofa w Chile, to jedna część łańcucha się blokuje i zapada się cały świat. Dlatego wiele firm przenosi działalność z Chin do domu i mamy tzw. near shoring. Ale świat zaczyna się dzielić także na demokrację i autokrację i to oznacza, że produkcja może przenieść się do krajów zaprzyjaźnionych - mamy wówczas friend shoring. Państwa, które są dobrze uregulowane, będą mogły przyciągnąć biznes – uważa Xavier Sala i Martin.